W minioną niedzielę w Amatorskiej Lidze Powiatu Suskiego pierwszoligowcy nie rywalizowali, gdyż jak już wspominaliśmy aż czterech z nich walczyło w finale wojewódzkim turnieju Orlik Polska. Drugo i trzecioligowcy nie próżnowali. W kilku przypadkach byliśmy świadkami zaciętych spotkań.
II liga:
Rafkop Grzechynia – Sami Swoi Palcza 2:2
Grzechynianie i palczanie uznali, że rozstrzygną losy meczu przed przerwą. W 4 min. wynik otworzył Rafał Zielonka, wyprowadzając Rafkop na prowadzenie, ale riposta była natychmiastowa. Zaledwie kilkadziesiąt sekund później na listę strzelców wpisał się Maciej Warchoł. Gdy dziesięć minut później Sami Swoi prowadzili za sprawą Rafała Wierzbickiego wydawało się, że faworyzowany reprezentant budzowskiej gminy przejął kontrolę nad spotkaniem. Nic bardziej mylnego. Jak się okazało zdobyta przez Łukasza Lurkę bramka, była trafieniem na wagę punktu.
Złote Skrzydła Sucha – West Side Palcza 5:5
Jeszcze więcej bramek padło z udziałem drugiej ekipy z Palczy, ale ponownie mecz zakończył się podziałem punktów. Emocji w nim nie brakowało. Zarówno w pierwszej, jak i w drugiej połowie walka trwała do ostatniego gwizdka arbitra. Pierwsi dwa ciosy zadali suszanie. W 10 min. trafił Damian (?) Giertuga, a dwie minuty później podwyższył Damian Gracjasz. Jednak to palczanie schodzili na przerwę prowadząc i to różnicą dwóch bramek. Najpierw dwukrotnie piłkę do siatki posłał Sławomir Kwaśniowski, a potem jego wyczyn powtórzył Dawid Nowak. Suszan to jednak nie podłamało i na dziesięć minut przed ostatnim gwizdkiem ponownie mieliśmy remis. Zadbali o to Damian Gracjasz i Giertuga. Jednak chwilę później Kwaśniowski skompletował hat-tricka i wydawało się, że palczanie tego meczu już nie mogą nie wygrać, lecz na minutę przed końcem meczu Złote Skrzydła wywalczyły rzut karny, a Grzegorz Gracjasz zamienił go na gola. – Cały czas ciągnęli nas za koszulki. Tak się nie dało grać. Sędzia nie reagował – ubolewali po meczu palczanie.
RKS Huwdu Bieńkówka – FC Fikoł Skawica 6:2
Chimeryczny Fikoł zagrał ponownie słabsze zawody i zasłużenie przegrał. Już do przerwy Huwdu po bramce Łukasza Szczepaniaka i dwóch golach Damiana Putyry prowadzili 3:0. Co prawda po zmianie stron skawiczanie zdołali złapać kontakt, gdyż na listę strzelców wpisali się Mateusz Matyja (34 min.) i Adrian Bury (37 min.), ale na więcej nie było ich stać. Mało tego o tym jak zdobywa się bramki przypomnieli sobie ich rywale. Michał Rymarczyk wykorzystał rzut karny, a po chwili gola dołożył Bartłomiej Szczepaniak. Wynik w 49 min. ustalił Łukasz Szczepaniak.
Lachy Lachowice – Playboys Budzów 4:6
Do niedawna mówiło się, że Lachy są za mocne na drugą ligę, a za słabe na pierwszą. Czas zrobił jednak swoje i ekipa ze stryszawskiej gminy nie imponuje już nawet na drugoligowym froncie. Trudno powiedzieć w czym tkwi problem, ale zapewne po części w braku wyrównanego składu i wartościowych zmienników. W pierwszej połowie pojedynku z Playboys lachowiczanie poszli na wymianę ciosów. Na gola Wojciecha Zaręby odpowiedział Marcin Uflant, a na trafienie Rafała Grygiela – Mirosław Kachel. W drugiej połowie budzowianie odjechali. Na 3:2 podwyższył Rafał Grygiel, ale dramat Lachów miał miejsce pomiędzy 17 a 19 minutą. Wówczas w krótkim czasie stracili aż trzy bramki. W 17 min. trafili do siatki Dominik Sergiel i Rafał Grygiel, a w 19 min. Andrzej Sikora. Sytuację próbował jeszcze ratować Mirosław Kachel, ale jego dwie bramki na niewiele już się zdały.
Granda Kojszówka – Stolarze Sucha Beskidzka 5:6
W tym sezonie w drugiej lidze każdy może wygrać z każdym. Pokazują to dotychczasowe spotkania, a także pojedynek kończący niedzielną serię gier. Kojszowianie szybko objęli prowadzenie za sprawą Jakuba Stanka (3 min.), a podwyższali je po golach Marcina Rzeszótki (10 min.) i Dawida Noconia (15 min.). Zaskoczonych takim obroty sprawy suszan do pionu postawiła dopiero bramka Karola Głuca (22 min.), który tuż po zmianie stron ponownie wpisał się na listę strzelców. Granda odskoczyła na jak się wydawało bezpieczną odległość po golu Jakuba Stanka (37 min.), ale jak się okazało był to dopiero początek horroru ze szczęśliwym zakończeniem dla suszan. Na gola Stanka błyskawicznie odpowiedział Karol Głuc, a pięć minut później remis Stolarzom dał Marcin Banaś. Radość suszan trwała jednak tylko dwie minuty. Akcję beniaminka wykończył celnym strzałem Mateusz Mołek. Od tego momentu sekundy upływały w błyskawicznym tempie, a bramki nie padały. Gdy w 24 min. czwartego gola w meczu zdobył Karol Głuc można było przypuszczać, że padnie remis. Na Orliku jednak niewiele trzeba, by doszło do zmiany wyniku. Jeszcze w tej samej minucie szalę zwycięstwa na stronę Stolarze przechylił Karol Głuc. - Co mecz mamy inny skład. Tym razem wrócił do nas Karol Głuc i było widać różnicę. Mieliśmy słabą skuteczność i to sprawiło że w końcówce przegrywaliśmy 4-5. Graliśmy jednak do końca i się opłaciło. Dopisujemy trzy punkty do naszego konta i gramy dalej – mówi Andrzej Szafraniec.
III liga:
Kontra Banda Grzechynia – Młode Wilki Budzów 3:2
Po dwóch pierwszych kolejkach faworytem pojedynku byli budzowianie. Można psioczyć, że grali z nowicjuszami, ale Sportowe Świry już pokazały, że w piłkę grać potrafią (przed tygodniem pokonały Kontra Bandę), więc wygranej nad nimi nie można traktować jako oczywistość. Tak czy siak w niedzielę Młode Wilki zawiodły. Co prawda strzeliły dwie bramki, które zdobyli Tomasz Pawlica i Dominik Bielarz, ale same dały się zaskoczyć trzy razy. Dla Kontra Bandy bramki zodbyli Damian Jachniak, Łukasz Bałos i Oskar Stanaszek.
Pretorians Białka – Szerszenie Bieńkówka 4:6
Szerszenie ponownie pokazały, że w tym sezonie trzeba się z nimi liczyć. A zdobywając aż sześć bramek pokazały, że wygrane chcą zapewniać sobie ofensywną grą. Tym razem na listę strzelców dwa razy wpisał się Krystian Oczkowski, a po jednej bramce zaliczyli: Bartłomiej Głuc, Paweł Knapczyk, Kamil Oczkowski i Kacper Gaura.
Seltik Żarnówka – Husaria 1:8
To był jeden z nielicznych meczów bez historii. Seltik stać było tylko na bramkę Damiana Rusina. Husarię nie pierwszy raz do zwycięskiej bitwy poprowadził Tomasz Garbaty (zdobył cztery gole). Dwa razy skuteczną szarżę przeprowadził Mateusz Mirocha, a po razie rywala ukłuli Michał Banaś i Marek Pawlica.
BVB Budzów – Sportowe Świry Juszczyn 2:7
Podobnie jak Młode wilki, tak w niedzielę zawiodło BVB, które nadal musi radzić sobie bez kontuzjowanego Rafała Pieronkiewicza. W niedzielę juszczynianie byli od nich po prostu bardziej zdeterminowani, a przez to bardziej ruchliwi na boisku. Budzowianie wyrównaną walkę prowadzili jedynie do stanu 2:2. Dla pokonanych bramki dobyli Adrian Wrzodek i Kamil Polak, a dla zwycięzców Krystian Głuc (3), Bartłomiej Kuś (2), Bartłomiej Jancarz i Artur Bogacz.
Na koniec uwaga do trzecioligowców. Prośba o czytelne składy została przez wielu piłkarzy wzięta sobie do serca. Zawodnicy BVB i Sportowych Świrów w większości także się postarali, ale nie wszyscy. – Jeżeli ktoś nie chce zapisać się w annałach to trudno. Na siłę nikogo nie będziemy prosić. Co najwyżej bramki zdobywać będą „zawodnik nieznany” lub „Gall Anonim” – mówią organizatorzy ALPS.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze