Do końca zmagań amatorów dzielą nas już tylko dwie kolejki. Asfaltosi pokonali już głównych przeciwników do tytułu i w teorii już mają go w ręce. Gamba powalczy ze Stolarzami o drugą lokatę. Reszta stawki walczy o utrzymanie w lidze.
10.00 Relax Białka – Monter Kurów 4:6
Pacyga (3), Pena – Spyrka (3), Trałka, Copija, Dużyński
Pierwszy mecz to nadzieja dla obu ekip na przedłużenie bytu w 1 lidze. Swój cel osiągnął tylko zespół Montera. Kurowianie w pierwszej połowie dominowali kompletnie nawet prowadzili 4:0, co dawało im to duży komfort gry przed rozpoczęciem drugiej połowy. Po chłopakach z Relaksu widać było brak sił do gry w pierwszej odsłonie gry. W drugiej połowie byli już inną ekipą, szybko kontrowali, gra
się kleiła i nawet złapali kontakt z Monterem. Jednak przy stanie 4:3 dla Montera, Spyrka popisał się indywidualną akcją zakończoną bramką. W szeregach Kurowian było nerwowo bo Relaks znów niebezpiecznie się zbliżył na wynik 5:4. W tedy jednak znów Spyrka zadał decydujący cios i wyprowadził zespół na wynik 6:4 i takim wynikiem zakończyło się spotkanie. Emocji nie brakowało w tym spotkaniu, ale wszyscy jednak czekali na następne spotkanie w niedzielnym rozkładzie jazdy.
11.00 Los Asfaltos – Stolarze 10:1
Pietrusa (2), Stawowy (3), Cieślewicz (2), Krzeszowiak (2), Bielarz – Łękawa
Mecz na szczycie i wyczekiwany przez wszystkich. Miał być wielki spektakl i wspaniały pojedynek, a było rozczarowanie… Niemoc jaką pokazali Stolarze w tym spotkaniu była aż przykra. Los Asfaltos wyszli zmotywowani i na maksa skoncentrowani na to spotkanie. Od samego początku dominowali i krok po kroku, jak już nas zdążyli przyzwyczaić, zdobywali kontrolę nad wydarzeniami na boisku. Grali z wielkim spokojem, zero gry na huraaa oraz świetnie grali pressingiem. Każdy wiedział co miał robić i za kogo był odpowiedzialny. W szeregach Stolarzy zabrakło ostoi, czyli Głuca. Szybko kontuzję złapał Rak i było tak na prawdę po grze. Szkoda, że tak ułożył się mecz, bo do ostatniej kolejki mielibyśmy niewiadomą co do mistrza, a tak możemy już spokojnie powiedzieć, że Los Asfaltos obronią mistrzowski tytuł. Nie widać na horyzoncie zespołu, który mógł by ich zatrzymać w tej edycji. Choć w cuda trzeba wierzyć, czasem się zdarzają, ale naszym zdaniem nie w tym przypadku. Asfaltosi zmietli swoich przeciwników bez dwóch zdań.
No cóż może w następnej edycji coś się zmieni i ktoś sprosta wyzwaniu którym jest pokonanie Los Asfaltos.
12.00 Dream Team – Gamba Furiosa 4:12
Popielarczyk, Barzyczak (3) – Steczek (6), Magiera, Nosal, Suwada (4)
Spotkanie w samo południe. Jak w westernie… strzelaniny nie zabrakło. Gamba narzuciła swoje tempo i długo czekać na bramki nie trzeba było. Mimo że żar lał się z nieba w zawodnikach była siła do biegania. Wynik otworzył Steczek, który grał i strzelał jak rasowy zawodnik z ekstra klasy, obojętna mu była prawa czy lewa strona z każdej strzelał bramki. Cały zespół grał bardzo dobrze do połowy gdy był wynik 6:1. W drugiej połowie widać kolejny raz rozluźnienie w szeregach Gamby, ale tak czasem jest kiedy wszystko się układa jak trzeba, wtedy można pozwolić sobie na odrobinę nonszalancji. Dream Team tego dnia był bez bramkarza i bronił zawodnik z pola, trzeba jednak mu przyznać, że obronił dużo strzałów, które zmierzały w bramkę. Zbyt mała ilość zawodników przybyła w szeregach Suchan i fakt faktem opadli z sił, nie było ludzi do gry. Gamba to wykorzystała, maja szeroką kadrę i grają przyjemy futbol dla oka. Szkoda tylko pierwszego meczu z Asfaltosami, teraz kiedy jest zgranie w zespole losy tamtego spotkania mogły by się różnie potoczyć. Gamba awansowała na drugie miejsce i czeka na mecz ze Stolarzami, który już zadecyduje o drugim miejscu. Dream Team musi wspiąć się na maksimum swoich możliwości i zawalczyć o pozostanie w pierwszoligowej elicie. A szansa jest i to nie mała.
13.00 MSS Las – BvB Budzów 15:1
Choczyński (9), Ponikiewski (3), Żurek, Kuźlik (2) – Kwaśniewski
Co tu dużo opowiadać… Koncert jednego zawodnika. Dawid Choczyński uważany przez wielu za najlepszego zawodnika amatorskiej ligi, powrócił na suskiego orlika. Widać było brak tego grajka w ekipie MSSu od początku. Tego dnia był rywalem sam dla siebie. Mijał zawodników BvB jak tyczki na treningu i strzelał bramki. Jego dorobek w jednym meczu jest imponujący – 9 goli. Facet przyjechał, zrobił swoje i odjechał. Od początku Mss dominował, BvB mimo 3 zmienników nie potrafiło zamęczyć przeciwnika, który zmienników nie miał. Widać wybieganie u chłopaków z MSS i jeśli nie zabraknie w następnych meczach ich snajpera to każdy, kto z nimi będzie grał może liczyć na nie małą dawkę adrenaliny w spotkaniu. Budzowianie muszą się postarać i coś ukuć punktowo bo coraz bardziej realne jest widmo spadku do drugiej ligi.
Przed nami jeszcze dwie kolejki w 1 Lidze ALPS. Pierwsze miejsce teoretycznie już rozdane, drugie kto zajmie okaże się w 6 kolejce, a o spadek… będą walczyć do ostatniej kolejki. Różnie jeszcze może się zdarzyć proszę państwa więc kibicujmy dalej swoim faworytom. Na finiszu trzeba dać z siebie jeszcze trochę…
Program
dofinansowany ze środków Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności realizowany przez Akademię Rozwoju Filantropii w Polsce i Ośrodek Działaj Lokalnie przy Babiogórskim Stowarzyszeniu Zielona Linia




Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze