Zgodnie z oczekiwaniami - było gorąco podczas derbowego spotkania BCS Zawoi z Huraganem Skawica.
Huh... 3:3!
To, że będzie to mecz trudny do oglądania, sędziowania było wiadome o wiele wcześniej, zanim zabrzmiał pierwszy gwizdek arbitra głównego. Derby BCS Zawoi z Huraganem Skawica zakończyły się remisem 3:3. Na pewno trzeba docenić gości ze Skawicy, którzy od 71. minuty grali w 9-tkę, od 73. minuty przegrywali 2:3, a mimo to wyjechali z Zawoi z punktem.
Zaczęło się podniośle, bo zawodnicy obu drużyn uczcili minutą ciszy pamięć ojca Michała i Sławomira Pacygów. W dniu meczu obaj piłkarze Huraganu postanowili, że jednak wystąpią w derbowym pojedynku. Ta decyzja też pokazała, jak wiele dla zawodników ze Skawicy znaczy konfrontacja z lokalnym rywalem.
Spotkanie zaczęło się naprawdę obiecująco. W 7. minucie w polu karnym gości znalazł się Bartłomiej Ficek, lecz jego strzał w dobrym stylu na rzut rożny sparował Mateusz Malik. Po 160 sekundach zawojanie prowadzili – po dośrodkowaniu z rzutu rożnego błąd popełnił bramkarz ze Skawicy i Ficek skierował piłkę do pustej bramki.
Huragan zagościł w polu karnym BCS Zawoi w 10. minucie, ale piłka po strzale Mariusza Pacygi trafiła tylko w boczną siatkę. Niebawem kapitan gości Dawid Sumera chciał przetestować młodego golkipera z Zawoi Bartłomieja Gawła (kontuzji na piątkowym treningu doznał Dominik Ficek). Uderzenie z rzutu wolnego Sumery przeleciało nad poprzeczką, ale co się najadł strachu Gaweł, to jego.
Na tym można zakończyć opis spotkania (skupiając się tylko na golach), bo potem już dominowała walka o przetrwanie. Byli na nią przygotowania zawojanie, którzy jesienią zostali w taki sposób stłamszeni przez zawodników ze Skawicy i zanim się spostrzegli, jakie są zasady derbowej gry, przegrywali 0:3. Z tego powodu nikt nie odstawiał w sobotnie popołudnie nogi, czasem coś dodawał od siebie, czasem nie. Na pewno wszystkie żółte kartki (a było ich dziesięć) i czerwone (dwie) były w pełni uzasadnione.
Był też i teatr w wykonaniu trenerów obu zespołów, którzy jak mogli starali się pomóc swoim podopiecznym i wywierać presję na sędziach. Zasady tych derbów są bowiem nie tylko zawodnikom przecież znane.
O żadnej płynności w grze nie mogło być mowy, stąd stałe fragmenty gry to było to, co mogło przynieść kolejne bramki. I tak właśnie było. W doliczonym czasie gry do pierwszej połowy Huragan Skawica po dośrodkowaniu z rzutu rożnego doprowadził do wyrównania. Na piłkę nabiegł Sebastian Pacyga (zapomnieli o nim totalnie zawodnicy z Zawoi) i był remis.
Druga połowa to nie tylko cztery gole (i jeszcze piąty, nieuznany), ale też i wspomniane dwa wykluczenia. Ale po kolei.
Po konsultacji z sędzią bocznym, Huragan miał rzut karny w 60. minucie. Na gola zamienił go Mariusz Pacyga. Cztery minuty później arbiter główny już bez żadnej pomocy wskazał na rzut karny, ale dla gospodarzy. Zdaniem trenera Krzysztofa Kudzi, to był moment zwrotny w tym spotkaniu. Nie chodzi o rzut karny, ale o czerwoną kartę, jaką za uderzenie głową Ficka obejrzał Tomasz Pacyga.
Jedenastkę wykorzystał Ficek. Od 70. minuty Huragan grał już w dziewiątkę po tym, jak drugą żółtą kartkę (pierwsza za faul, druga za odkopnięcie piłki) otrzymał Mariusz Pacyga. Jakby nieszczęść dla Huraganu było mało, po wznowieniu gry z tego autu w pole karne dośrodkował Eryk Wróblewski, tam nie opanował piłki Marcin Surzyn i Marcin Pasierbek skierował piłkę do bramki. BCS Zawoja miał zatem rywala podanego na tacy, przynajmniej tak to mogło wydawać się dla postronnego kibica. Ale na pewno nie dla zawodnika Huraganu Skawica.
Na kwadrans przed końcem meczu był bowiem remis! Na strzał z rzutu wolnego zdecydował się Mirosław Pacyga, piłkę wybił Gaweł, a z tego prezentu skorzystał Sławomir Pacyga.
Huragan nie ruszył do przodu (a pewnie miał ochotę, mimo że grał w 9-tkę), bo za chwilę mieliśmy przymusową przerwę w grze. Petardy hukowe rzucone przez fanów drużyny ze Skawicy spowodowały chwilową niedyspozycję sędziny. Co ciekawe, po chwili sędziowie boczni zamienili się stronami i mecz był kontynuowany!
- Nie spotkałem się wcześniej z taką sytuacją. Musimy zasięgnąć opinii w wyższych instancjach – tyle usłyszeliśmy od przewodniczącego Wydziału Gier PPN Wadowice, Mariana Pamuły. Do sprawy będziemy wracać, bo jest ona tak kuriozalna, że aż dla każdego kibica interesująca.Reklama
Co by było w przypadku, gdyby zawody w tym momencie zostały zakończone?
– Gdyby sędzia z powodu ogłuszenia po wybuchu petardy nie mógł kontynuować pracy, to sędzia główny miałby podstawy do jego zakończenia. W takiej sytuacji spotkanie zakończyłoby się walkowerem. Dla kogo? Kluczowe byłoby to, co jest napisane w sprawozdaniu meczowym i czyich kibiców to była według sędziego sprawka – dodaje Pamuła.
Kary i tak się po tym meczu posypią z powodu rac i wspomnianych petard. Nie jest to niby niczym nowym – w tej rundzie przerabiała to Bystra w meczu z Lachami Lachowice, a w poprzedniej rundzie Dąb Sidzina w spotkaniu z Cedronem Brody – i kara na klub gospodarza wynosiła wówczas 100 zł (Dąb) i 200 zł (Bystra). W przypadku meczu w Zawoi, kara finansowa może i nie ominąć także klubu ze Skawicy. Szkoda, że nie ma kar za najbardziej żenujący doping, bo tutaj za infantylne przyśpiewki na temat Zawoi, fani Huraganu byliby królami polowania.
Wróćmy jednak na boisko, bo tam piłki meczowe miał i Huragan, i BCS. Goście mieli ich nawet dwie. Raz nawet umieścili piłkę w siatce i mieli przez kilka chwil swój okres chwały. Radość Michała Pacygi była przedwczesna, bo sędzina, która powędrowała na drugą stronę, podniosła chorągiewkę do góry i sędzia główny odgwizdał pozycję spaloną. Drugą miał Sumera, który z kilku metrów strzelił nad poprzeczką.Piłkę meczową dla BCS miał za to Patryk Smyrak.
Rozstrzygnięcia zatem nie było i przynajmniej do jesieni w gminie Zawoja panuje bezkrólewie.
- Pierwsza połowa była wyrównana. To była twarda gra, oparta na szybkim pressingu, w którym nie było miejsca na płynną grę. Akcje były przerywane z obu stron. Nie podobało mi się to, że każda praca rękami moich zawodników była odgwizdana, a gospodarzy już nie. Porozmawiałem na ten temat z sędzią i po przerwie było zdecydowanie lepiej. Miałem plan na drugą połowę, bo w pierwszej połowie z powodu dziury w środku pola, zawojanie stworzyli sobie 1-2 szanse. Kluczowym momentem dla losów spotkania była czerwona kartka dla Tomasza Pacygi. Na boisko miał wejść Sławek Kawulak, żeby zmienić Tomka, który zgłaszał, że chce opuścić boisko z powodu urazu. Nie udało się. Uczulałem zawodników, że mecz wygra ten, kto będzie mocniejszy psychicznie i nie da się sprowokować. Nie wiem co się stało w tej sytuacji, pewnie Tomek musiał coś powiedzieć do sędziego. Karny na pewno dla Zawoi był ewidentny. Mówiłem chłopakom, że gra w 10-tkę to jest nic w takim meczu, który wyzwala przecież określone ambicje i dodatkowe siły. Taki mecz dalej jest do wygrania. Nie rozumiem, dlaczego drugą żółtą kartkę otrzymał Mariusz Pacyga. Sędzia wiedział, że miał już taki kartonik, a on piłkę nie odkopał, tylko ją podał do zawodnika z Zawoi. Mogę dodać, że Sławek Kawulak miał wejść na plac gry właśnie za Mariusza i znowu mu się nie udało. Gramy w 9-tkę, do końca wiele minut i musiałem skorygować ustawienie, bo do końca jeszcze 25 minut zostało. Po chwili Zawoja zdobyła trzecią bramkę, chociaż wcześniej ręką zagrał Marcin Surzyn i powinien być rzut karny dla gospodarzy. I co? Gramy dalej! Nie rozumiem postawy Zawoi, która miała przewagę, a się cofnęła. I udało się, wyrównaliśmy na 3:3. Do końca jeszcze dużo czasu i sądziliśmy, że się będziemy musieli mocno bronić. Nic takiego nie miało miejsca. Dalej była akcja za akcje. Strzeliliśmy czwartego gola, było zamieszanie, ale odgwizdany został spalony. Dowieźliśmy remis. Szkoda tych czerwonych kartek. Wygrana była w naszym zasięgu. - powiedział trener Huraganu Skawica, Krzysztof Kudzia.Reklama
BCS Zawoja - Huragan Skawica 3:3 (1:1)
Gole dla BCS: Ficek (dwa), M. Pasierbek
Gole dla Hurganu: Sebastian Pacyga, Mariusz Pacyga, Sławomir Pacyga
Czerwone kartki: T. Pacyga, Mariusz Pacyga (obaj Huragan).
Składy:
BCS: Gaweł - Czarny, R. Pasierbek, M. Pasierbek, Dyrcz, Wróblewski, Trybała, D. Smyrak, Bartyzel (70' P. Smyrak), Ficek, Bryndza (75' Pudalik).
Huragan: Malik - Sumera, T. Pacyga, Żywczak (90' Kawulak), Surzyn, Tarnawski, Mirosław Pacyga, Sebastian Pacyga, Mariusz Pacyga, Sławomir Pacyga, Matyja (55' Michał Pacyga).
Reaktywacja
I na dobre i na złe, gramy do końca, la, la, la. Różne są przyśpiewki kibiców, różnie też kibice potrafią reagować na wydarzenia na boisku. Co bardziej wrażliwi/niecierpliwi fani Garbarza opuścili trybuny podczas sobotniego meczu z Leńczami po pierwszej połowie. Garbarz przegrywał 0:2 i generalnie nie zachwycał i nie dawał podstaw do tego, by sądzić, że potrafi odmienić losy spotkania w drugiej połowie. Tymczasem nie dość, że odmienił, to jeszcze cztery gole strzelił jakże nieoczywisty bohater, Jakub Franik.
Do przerwy jednak to Leńcze miały wynik. Faul Mariusza Kani i sędzia wskazuje na wapno. Karnego na gola zamienia Kamil Flaka. W 40. minucie niefortunnie głową do własnej bramki skierowuje Jonasz Burliga.
Pierwsze sześć minut drugiej połowy zwiastowało, że to będzie mecz inny niż wszystkie. W ciągu tych sześciu minut padły aż trzy gole. W 47. minucie z lewej strony zagrywa piłkę Grzegorz Bańdura,a akcję finalizuje płaskim strzałem Jakub Franik. Nie mijają dwie minuty, a Leńcze znowu mają dwa gole zapasu. Paweł Pilch zmusza do kapitulacji Wojciecha Ogarka. Co na to Garbarz, co na to Franik? W polu karnym faulowany zostaje Kamil Kwaśniewski i Garbarz ma rzut karny. Na gola zamienia go oczywiście Franik.
Do wyrównania po podaniu od Kwaśniewskiego doprowadza oczywiście Franik. Ten sam zawodnik kończy bezsprzecznie najlepszą swoją połówkę w meczach Garbarza (a może najlepszą w ogóle w dotychczasowych spotkaniach?) czwartym trafieniem wykorzystując zamieszanie w polu karnym zapewne oszołomionych takim obrotem sprawy przybyszów z Leńcz.
Wygrana Garbarza mogła być jeszcze bardziej okazała, ale Kwaśniewski nie wykorzystał sytuacji sam na sam z Dawidem Boro, a w innej okazji trafił z rzutu wolnego w poprzeczkę. Konstrukcję bramki (dokładniej to w spojenie) przymierzył także Łukasz Zajda. A wszystko to miało miejsce tylko w drugiej połowie!
Garbarz Zembrzyce - Leńcze 4:3 (0:2)
Gole dla Garbarza: Franik (cztery).
Gole dla Leńcz: Flaka, Pilch, samobójczy.
Skład: Garbarza: Ogarek - Burliga, Kania, Wróbel, Abubakar, Głuc, A. Bańdura (46' Łach), Zajda, Kwaśniewski (90' Motejadded), G. Bańdura, Franik.
Strzelec Budzów - Lachy Lachowice 1:0
Gol dla Strzelca: Partyka.
Skład Strzelca: Brańka - Mirocha, Jurkowski, Korczak (30’ Parszywka), J. Parszywka, M. Parszywka (55’ Daniel), Furman, Partyka, Sergiel (82’ Mirocha), Gałuszka.
Jałowiec Stryszawa - Korona Skawinki 1:1
Gol dla Jałowca: Polak.
Skład Jałowca: Lenik - Okrzesik (65' Pietrusa), Bargiel, Habowski, Biela, Polak (85' Ponikiewski), Kwak, Korczak, Guzdek (46' Iciek), Brytan, Barzycki.
Halniak Maków Podhalański - Żarek Barwałd Górny 3:1
Gole dla Halniaka: Samir (dwa), Szymoniak.
Gol dla Żarek: Sarapata.
Skład Halniaka: Możdżeń - Bach, Wnętrzak (88' Zych), Juan, Stopa, Sapoń, Ficek (61' Szymoniak), Żarnowski, Sarnicki (82' Biedrawa), Samir, Pena.
Poz
Zespół
M
Pkt
Bramki+
Bramki-
1
Naroże Juszczyn
26
70
115
30
2
Żuraw Krzeszów
26
66
93
28
3
Huragan Skawica
26
42
55
52
4
KS Bystra
26
41
59
59
5
Jałowiec Stryszawa
26
40
43
32
6
Strzelec Budzów
26
39
49
45
7
Korona Skawinki
26
38
47
37
8
Garbarz Zembrzyce
26
36
47
46
9
Halniak Maków Podhalański
26
34
55
49
10
BCS Zawoja
26
33
54
60
11
Leńczanka Leńcze
26
31
51
60
12
Lachy Lachowice
26
22
43
72
13
Żarek Barwałd
26
19
29
61
14
Grom Grzechynia
26
3
12
121
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Troche zal ze w wywiadzie.nauczyciel i pedagog odnosi sie do sytuacji o ktorych wiadomo ze pilkarze nie maja wplywu.tz.kibicow ale tez mowi o ich zachowaniu.tylko w tym jednym nie powiedzial ze swoim znizyl sie do ich poziomu.brak slow.jesli jest nauczycielem.nie powinien sie w tej kwesti wypowiadac.jesli sam nie umie panowac nad swoim.z calym szacunkiem Jacek.ale jesli kolegow traktujesz na rowni z kibicami i ich nie poznajesz jestes nie wiarygodnym czlowiekiem wiec uwarzajcie na tego pana pozd
Ta waszaa pseudo kamera to nagrywa z jakoscia miksera ... dramat
Troche zal ze w wywiadzie.nauczyciel i pedagog odnosi sie do sytuacji o ktorych wiadomo ze pilkarze nie maja wplywu.tz.kibicow ale tez mowi o ich zachowaniu.tylko w tym jednym nie powiedzial ze swoim znizyl sie do ich poziomu.brak slow.jesli jest nauczycielem.nie powinien sie w tej kwesti wypowiadac.jesli sam nie umie panowac nad swoim.z calym szacunkiem Jacek.ale jesli kolegow traktujesz na rowni z kibicami i ich nie poznajesz jestes nie wiarygodnym czlowiekiem wiec uwarzajcie na tego pana pozd
Ta waszaa pseudo kamera to nagrywa z jakoscia miksera ... dramat