W XVII stuleciu dobrami suskimi, tak zwanym „państwem suskim”, do którego należała: Sucha, Stryszawa, Lachowice, Kuków, Krzeszów, Targoszów, Tarnawa Dolna, Tarnawa Górna, Zembrzyce i Marcówka, rządziła Anna Konstancja z Lubomirskich Małachowska w imieniu małoletniego syna Aleksandra Dominika Wielopolskiego. Przyłączyła ona do dóbr suskich przysiółki: Błądzonkę, Kamienną, Kopaliny, Zasepnicę, obecnie Zasypnicę. Rozbudowała zamek, zakupiła nowe wieże, założyła park, który do dziś nam służy. Określiła prawa i obowiązki swoich poddanych. Wydała surowy dekret, mówiący o tym, iż jeżeli ktoś opuści „państwo suskie”, jadąc za granicę, a nie wróci do domu w ciągu czterech niedziel, ten będzie uwięziony w lochach zamkowych oraz otrzyma też inne kary. Kiedy wyjedzie z suskich dóbr na stałe, to po schwytaniu zginie na szubienicy. Anna powołała również do życia oddziały wojskowe przeznaczone do ścigania zbójników, stając na ich czele. Założyła sąd i sama jego wyroki zatwierdzała. Zbójów bardzo surowo karała. Rozkazywała przypalać im boki, oblewać wrzącym olejem, albo smołą. Polecała również przywiązywać ich linami do pręgierza i katować do upadłego. Kazała leżeć osądzonym na madejowym łóżku, czyli ławie z kołowrotkiem, która służyła do rozciągania nóg i rąk. Stosowała także dyby, zwane gąsiorami. Wtedy złoczyńcy musieli włożyć kończyny do specjalnie wykonanych wycięć, które potem zabijano drewnianymi gwoździami lub zamykano na kłódkę. Nie dawano im żadnego pożywienia, ani picia. Bywało i tak, że więźniowie musieli wkładać stopy do hiszpańskich butów w kształcie imadła, zamkniętego w drewnianym albo w metalowym pudełku. Przy dokręcaniu śrub, buty robiły się coraz ciaśniejsze, co powodowało zmiażdżenie stóp zbójników. Często, aby więcej bolało buty takie były wyposażone w kolce. Niejednokrotnie podgrzewano buty zapalonymi pochodniami.
Po śmierci Annę pochowano w kościelnej krypcie. Według legendy kilka dni potem działy się w zamku różne dziwne rzeczy. Same się drzwi zamykały, wiatr hulał po zamku i gasił w komnatach świeczki. W mroku słychać było jakieś kwilenie oraz śmiechy. Obrazy spadały lub zamieniały swoje dawne miejsce na inne. Biała Pani przechadzała się po salach i krużgankach pałacowych. Ukazywała się później familiom: Wielopolskich, Branickich, Tarnowskich. Ostatnio zobaczyli ją niemieccy żołnierze, którzy mieszkali w zamku podczas okupacji. Strzelali do niej, a ona dalej spacerowała. Dawno już Anny nikt nie widział. Najstarsi mieszkańcy miasta mówią, iż ukazuje się tylko złym ludziom, ale takim naprawdę do szpiku kości niedobrym.
Kazimierz Surzyn
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!