W pierwszą sobotę sierpnia nasz portal w roli głównego partnera medialnego i technologicznego towarzyszył Milenie Łazarz w niezwykłym wyzwaniu - przepłynięciu 18 km od Gdyni do Helu. Celem przeprawy było wsparcie zbiórki na budowę integracyjnej siłowni plenerowej dla dzieci i młodzieży z OREW Juszczyn. Od rana rozpoczęliśmy wspólne kibicowanie i specjalną transmisję na żywo ze Strefy Kibica, która powstała w Makowskim Centrum Kultury.
Wśród gości, którzy pojawili się w plenerowym studio prowadzonym przez Macieja Krzyśkowa i Ernesta Durkę był również Krzysztof Marek, regularny uczestnik i zwycięzca popularnych teleturniejów. Juszczynianin podzielił się kulisami swoich telewizyjnych występów, zdradził przebieg eliminacji oraz przekazał rady jak przygotować się na wyzwania związane z pytaniami.
Pełny wywiad dostępny jest w transmisji z wyzwania Mileny. Poniższa wersja została zredagowana z zachowaniem najważniejszych wypowiedzi z materiału źródłowego.
Krzysztof Marek: Przekazałem zegarek otrzymany w programie „Jaka to melodia?” oraz charakterystyczną torbę z programu „Jeden z dziesięciu”, którą uczestnikom wręcza hostessa. To zestaw łączący pamiątki z dwóch teleturniejów. Zaproponowałem cenę wywoławczą 100 złotych.
Pochodzę z Juszczyna i znam tę społeczność. Kiedy przy kościele odbywały się akcje OREW, razem z rodziną staraliśmy się je wspierać. Moja najstarsza siostra była w czasach gimnazjalnych wolontariuszką w ośrodku, dlatego znam jego działalność również od środka. Sam jestem osobą z niepełnosprawnością i wiem, że wsparcie drugiego człowieka bywa niezbędne w codziennym funkcjonowaniu.
Wszystko po trochu. Sama wiedza może nie wystarczyć, jeśli ktoś pod wpływem stresu nie potrafi jej wykorzystać. Podczas pierwszego występu w „Gigantach historii” byłem spięty i sparaliżowany, ale wewnętrznie czułem spokój, ponieważ wiedziałem, że posiadam potrzebną wiedzę. Później kolejne występy były już znacznie łatwiejsze, a stres działał bardziej mobilizująco.
Odpowiedź: Wiedza jest sumą całego życia, ale w krótkim czasie również można bardzo dużo się nauczyć. Dzisiaj ogromna część wiedzy jest dostępna w Internecie. Najważniejsza jest ciekawość świata. Trzeba też poznać format konkretnego programu i obejrzeć jak najwięcej jego odcinków.
Oglądałem wiele odcinków, aby zrozumieć format i sprawdzić, jakie utwory pojawiają się najczęściej. Trzeba znać największe przeboje oraz śledzić nowości. Fani programu stworzyli także aplikację zawierającą muzykę, która wcześniej pojawiała się w teleturnieju. Wielokrotne słuchanie utworów pozwala wypracować automatyzm – czasem po jednym dźwięku tytuł sam pojawia się w głowie.
Odpowiedź: W moim przypadku odbywały się zdalnie. Podczas eliminacji odtwarzano dłuższe fragmenty piosenek, więc były łatwiejsze niż sama rozgrywka w studiu. Jednym z utworów było „Under Pressure” Queen i Davida Bowiego.
Eliminacje są stacjonarne i organizowane co kilka miesięcy w różnych częściach Polski. Dwukrotnie brałem w nich udział w Katowicach. Kandydat krótko opowiada o sobie, a następnie odpowiada na 20 pytań. Aby przejść dalej, trzeba udzielić 17 poprawnych odpowiedzi. Pytania są dość ogólne i przypominają poziom pierwszego etapu programu.
Moim zdaniem są najtrudniejsze, chociaż odbywają się zdalnie. W jednym odcinku występują tylko trzy osoby, dlatego selekcja musi być większa. Już podczas eliminacji trzeba odpowiadać w formie pytania, zgodnie z charakterystyczną zasadą programu.
Teleturnieje i wiedza ogólna interesowały mnie od dawna, ale w szkole wydawało mi się to bardzo odległe i niemal niemożliwe. Przełom nastąpił podczas studiów. Po sesji miałem kilka tygodni wolnego, zacząłem ponownie oglądać „Jednego z dziesięciu” i stwierdziłem, że warto spróbować. Zgłosiłem się i zacząłem regularnie trenować.
To zależy od programu. W „Jednym z dziesięciu” wynik jest znany od razu. W „Jakiej to melodii?” również szybko otrzymałem informację. W przypadku „Va Banque” trzeba czekać na telefon w określonym przedziale czasu. Jeżeli telefon nie przyjdzie, można później zgłosić się ponownie.
Nie. Obowiązują okresy karencji zależne od programu i osiągniętego wyniku. Po trzech zwycięskich odcinkach „Va Banque” miałem 18 miesięcy przerwy. Po zwycięstwie w finale miesiąca i drugim miejscu w finale roku „Jakiej to melodii?” karencja wyniosła dwa i pół roku.
Po wejściu do studia wszystko przebiega dość sprawnie, ale nagranie trwa dłużej niż gotowy odcinek. W „Jednym z dziesięciu” każdy uczestnik nagrywa dwie wersje swojej wizytówki – krótszą i dłuższą – a czasem trzeba je powtarzać. Wokół jest wiele kamer, kabli i osób z produkcji. Uczestnicy podpisują dokumenty, a nad uczciwym przebiegiem konkursu czuwają odpowiedzialne osoby. Odpowiedzi nie można po prostu nagrać ponownie, ponieważ każdy musi mieć równe szanse.
Najczęściej ze stresu i chęci udzielenia odpowiedzi zbyt szybko. Człowiek zna prawidłową odpowiedź, ale pod wpływem emocji mówi coś zupełnie innego albo źle rozumie pytanie. Takich sytuacji nie da się wyeliminować w stu procentach, ale nie powinny nikogo zniechęcać do udziału.
W finale miesiąca „Jakiej to melodii?” rozpoznałem sześć utworów w 13 sekund, ale przy ostatnim dostałem kompletnego zaćmienia. Wiedziałem, że znam piosenkę, lecz tytuł nie chciał się pojawić. W ostatniej chwili przypomniałem sobie, że chodzi o „APT.” Rosé i Bruno Marsa. Ta odpowiedź zdecydowała o zwycięstwie.
Uczestnicy często przyjeżdżają do studia co najmniej godzinę wcześniej, więc mają czas na rozmowę podczas przygotowań, makijażu i wypełniania dokumentów. Powstała też zintegrowana grupa osób występujących w teleturniejach, która organizuje zloty. Byłem na takim spotkaniu w Krakowie, a kolejne planowane było we Wrocławiu. Uczestnicy wspierają się i utrzymują kontakt również przez Internet.
Byłem już na nagraniu programu, kiedy był emitowany w TVN. Dwukrotnie zająłem trzecie miejsce w etapie „kto pierwszy, ten lepszy” i nie dostałem się na fotel. Po przejściu programu do Polsatu ten etap został usunięty. Planuję się zgłosić, ale najpierw chcę wrócić do programów, w których skończyła mi się karencja.
Odpowiedź: To ogromny wysiłek i poświęcenie, których trudno mi sobie wyobrazić. Moje występy odbywały się w komfortowych warunkach i nie wymagały wysiłku fizycznego. Tutaj organizm walczy przez wiele godzin. Mam dla Mileny ogromny szacunek.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze