W górach
Ponad szczyty szare
powoli wschodzi słońce
nakładając na obłoki żółte odcienie
a leśne wierzchołki złotem się mienią.
Wiatr rozpędza gęstą mgłę
niwelując jej panowanie
i tańczy walca z drzewami
w licznych potokach odbitymi
wprowadzając romantyczny nastrój.
Majestatyczne masywy skalne
dłutem wieków stale rzeźbione
przekazują niebywałą siłę do działania
roztaczając magię wokół siebie
oraz zaproszenie do ciągłych powrotów.
Błękit upiększa krzewy
też kwiaty na łąkach.
Ciepłe promienie goszczą
w sercach dopieszczając subtelnie.
Spojrzeniami łapiemy zieleń dziewiczą
i różany przechodzący w czerwień zachód.
Wśród granatowych chmur i gwiazd
króluje księżyc srebrnolicy
rozjaśniając nam poziomkowe usta
gotowe do purpurowych pocałunków.
Cienie nasze poruszają się w stawie
zmysłowym dotykiem opuszek.
Olśniewa bajeczna gra nocy
ze świtem kiedy poranne światło
żegna pozostałości ciemne
kłębiące się jeszcze wokół lasu
i gór całujących czule nieboskłon.
Miłość i natura dodają nam skrzydeł.

Giewont
Piękny jest Giewont
chociaż zdobyć szczyt
nie tak wcale łatwo -
serca biją mocniej
leją się potu stróżki
po zmęczonych twarzach
a nogi niczym z gąbki
trochę opuchnięte bolą.
Będąc na szczycie
zatapiamy się w zieleni
i jak ptaki skrzydła – ręce
rozkładamy w przestrzeni.
Pod krzyżem stojąc
w ciszy się modlimy
Bogu dziękując szczerze
za szczęśliwe życie.
Patrzymy dumnie z wysokości
na wszystkie przeszkody
które właśnie pokonaliśmy
tak samo jak te inne
napotkane w codzienności.
Jesteśmy radośni spokojni
z bezcenną błogą harmonią
naszych serc z cudem natury
i z miłością prawdziwą
taką na dobre i złe.
Zakopane cz.1
Malownicza perełka w otoczeniu Tatr
z Krupówkami – słynnym deptakiem.
Tutaj kupiliśmy sweter wełniany
kapelusze oscypki skórzane buty
czerwone korale i zbójnicką ciupagę
a w stylowej drewnianej kawiarence
popijając ze smakiem zakopiańską kawę
pocałunki kładły się na ustach
zaś z dorożki podziwialiśmy miasto.
W papugarni kolorowe egzotyczne papugi
karmione ręcznie wskakiwały nam
na ręce ramiona tuląc się czule
a jedna z jasnoniebieskim upierzeniem
powiedziała do mnie „kocham cię – hej”
Z Góralskiego Ślizgu pod Gubałówkę
zjechaliśmy obok siebie szybkimi torami.
Kolejka linowa w urodzie przyrody
zawiozła nas na wierzchołek Gubałówki
aby zachłysnąć się panoramą górską.
W myszogrodzie z podziwem obserwowaliśmy
myszki mieszkające na drzewach i w gitarze
jadące pociągiem albo latające w UFO.
Na pyszny szczyt Kasprowego Wierchu
dotarliśmy wyciągiem linowym a stamtąd
zaparł dech w piersiach widok gór pięknie
wkomponowanych w lasy i szafirowe niebo.
Z Wielkiej Krokwi zjechałem w pontonie
z prędkością jaką osiągają skoczkowie.
Pozostał w sercu spacer Doliną Kościeliska
w centrum lasów potoków czystego powietrza.
Tu smakowały bukiety rumiankowych całusów.
Zakopane cz.2
Frajdą było oglądanie Siklawicy – wodospadu
opadającego na dwadzieścia trzy metry.
Też eksponatów Muzeum Tatrzańskiego
z kulturą geologią fauną i florą.
W Agua Parku przyjemne kąpiele lecznicze
w kilku basenach w ciepłej wodzie
i istna rozkosz dla ciał w saunie.
Zadumy dostarczył cmentarz Zasłużonych
na Pęksowym Brzysku z nagrobkami
w drewnie pięknie wyrzeźbionymi.
W Sanktuarium Matkę Bożą Fatimską
prosiliśmy o zdrowie i wieczną miłość.
Śmiech nas ogarnął w domu do góry nogami
bo niezwykle trudno było w nim iść prosto.
Urzekły pamiątki po Karolu Szymanowskim
kompozytorze pianiście pedagogu i pisarzu
zebrane w drewnianej willi muzeum.
Po Dunajcu pływaliśmy raz tratwą
a innym razem łódką podziwiając
czapy poszarpanych skał górskich
wśród odcieni turkusu i błękitu wody
zaś w Pienińskim Parku Narodowym zielenią
i ciszą uradowaliśmy nasze serca i oczy.
Morskie Oko
Dawniej nazywane ładnie Rybim Stawem
z pięknymi okazami pstrągów i lipieni.
Magiczna malownicza perła wyrasta
pośród tatrzańskich szczytów ze szlakiem
czerwonym na Czarny Staw i dalej na Rysy.
Z licznymi podaniami i legendami
które powiadają o połączeniu jeziora
tajnym korytarzem z Morzem Bałtyckim.
O ukrytych skarbach – szkatułce z perłami
kupca z Wenecji też kociołka z dukatami
chronionego przez króla Złotych Węży.
Na dnie ponoć leży duże popiersie
cesarza austriackiego Franciszka Józefa
zrzucone przez taterników z Rysów.
Otoczone szczelnie granitowymi ścianami
gdzie przeplatają się ze sobą półcienie
mrok także światło promieni słonecznych
odbite w zielono – błękitnej wodzie.
W oddali szumią czyste źródełka i wodospady
albo wiatr co kołysze misterne kosodrzewiny
i okazałe limby z przepięknymi szyszkami.
W urokliwościach i niezwykłości przyrody
razem rozradowani oraz wtuleni w siebie
trwamy w miłosnej sielance na zawsze.
Kazimierz Surzyn
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!