Dawno temu żyła piękna królewna będąca jedyną następczynią tronu. Jej rodzice bardzo o nią dbali, choć była złą osobą. Dokuczała służącym, którzy pracowali w zamku, nie słuchała swoich nauczycieli. Wykazywała się obojętnością i nieposłuszeństwem wobec swoich rodziców. Lekceważyła gości przebywających w pałacu. Nie miała żadnych przyjaciół, ponieważ wszyscy bali się jej ataków furii. Jedynie kochała bardzo kwiaty. Często chodziła do ogrodu, aby je podziwiać i porozmawiać z nimi.
Pewnego dnia do zamku przyjechał w odwiedziny król wraz z synem z sąsiedniego królestwa. Królewna, aby zrobić przykrość swoim rodzicom, nie przyszła na przyjęcie zorganizowane na ich cześć. Przeszła się tylko jeden raz przez salę. Wtedy dostrzegł ją królewicz i zakochał się w niej. Po powrocie do swojego pałacu oznajmił rodzicom, iż królewnę kocha i pragnie ją poślubić. Wówczas rodzice opowiedzieli mu jaką złą dziewczynę wybrał na swoją żonę. Królewicz miał tajemniczy kwiat, który podarował mu pustelnik. Kwiat ów rozkwitał tylko w nocy. I jeszcze w dodatku wtedy, gdy dana osoba była danego dnia dobra.
- Może ten kwiat mi pomoże – powiedział z nadzieją królewicz do swoich rodziców. Królewna lubi kwiaty, więc pójdę do królestwa i najmę się do pracy jako pomocnik ogrodnika – kontynuował dalej, zdradzając swój plan. Rodzice pobłogosławili syna na drogę. Wcale nie było mu łatwo. Gdy przybył na miejsce ogrodnik królewski oznajmił mu, że nikogo do pomocy nie potrzebuje. Królewicz wytłumaczył mu, iż za pracę nie chce żadnego wynagrodzenia. Dopiero wtedy ogrodnik przystał na taką propozycję.
Pewnego razu, gdy młodzieniec pracował w ogrodzie, przyszła tam królewna i pięknie zagadała do kwiatów: Jakież jesteście cudowne. Kiedy ujrzała królewicza – pomocnika ogrodnika podlewającego kwiaty zapytała ze złością:
- Ktoś ty jest?, Co tu robisz?
- Pracuję w ogrodzie od niedawna. Bardzo mi się tutaj podoba – odrzekł królewicz. Królewna była na niego wściekła o to, że jest taki miły, uśmiechnięty oraz, iż słyszał jej rozmowę z kwiatami. Zobaczyła nieopodal pokrzywy jeszcze nie usunięte z ogrodu.
- Zerwij mi je.
- Zaraz Pani, przyniosę tylko rękawice z mojego pokoju, który mieści się w budynku gospodarczym – oznajmił mężczyzna.
- Nie! Po co ci rękawice! Narwij je natychmiast gołymi rękami – z nieukrywanym zadowoleniem rzekła królewna. Królewicz posmutniał, ale posłusznie spełnił jej życzenie i zapytał: Co mam zrobić z tymi pokrzywami?
- Możesz je wyrzucić – powiedziała królewna ze śmiechem i szybkim krokiem odeszła w stronę pałacu. Królewicz mimo boleści rąk pracował dalej w pocie czoła.
Następnego dnia królewna znów przyszła do ogrodu, głównie po to by nadal dręczyć królewicza.
- Narwij mi lilii wodnych – wydała rozkaz.
- Tylko przyprowadzę łódkę.
- Nie! Wejdź zaraz do jeziora. Wiedziała, że jest w nim lodowata woda. I tym razem królewicz starannie wykonał jej polecenie. Zerwane lilie przyniósł do pałacu. Był przemoknięty. Drżał z zimna.
Następnego dnia nie przyszedł do pracy. Leżał przeziębiony w łóżku. Gdy królewna się o tym dowiedziała od ogrodnika pobiegła do jego pokoju.
- Dlaczego nie wstajesz, kiedy przyszła do ciebie twoja królewna?
Młodzieniec mimo osłabienia spowodowanego gorączką podniósł się i pokłonił. Królewna krzyczała na niego, że z byle jakiego powodu nie przychodzi do pracy. Wtem zobaczyła stojący nierozkwitnięty kwiat.
- Co to za kwiat ze stulonymi do siebie płatkami i liśćmi? Takiego jeszcze nigdy nie widziałam. Wówczas królewicz opowiedział jej o dziwnej mocy tego kwiatka.
- Bzdury!- jeszcze bardziej krzyczała na niego rozgniewana do czerwoności. Jednak po chwili zastanowienia się dodała:
- Dobrze. Wezmę ten kwiat i przekonam się na własne oczy czy mówisz prawdę.
Kiedy nadeszła noc, królewna, która nie uczyniła nic dobrego w ciągu całego dnia czekała, że kwiat rozkwitnie. A on ani drgnął. O świcie udała się do królewicza i zrobiła mu wielką awanturę wytykając młodzieńcowi, że odważył się z niej zakpić.
- To nie jest żadna kpina Wasza Wysokość. Ten kwiat naprawdę kwitnie jedynie w nocy - potwierdził królewicz.
- A czy tobie ten kwiat chociaż raz zakwitł w ciemności? - spytała z ciągłym niedowierzaniem.
- Tak. I to nie jeden raz.
- A mnie się nie otworzył.
- Dziwisz się? - zapytał jej królewicz.
- Dobrze! Skoro tak to zobaczymy. Dziś postaram się być idealna. I tak się stało. Królewna była miła dla rodziców, służby, nauczycieli, gości odwiedzających zamek. Odrobiła należycie zadane lekcje, nawet trochę pomagała w kuchni i w ogrodzie. Gdy nadeszła noc królewna popatrzyła na kwiat. O dziwo dotąd stulone płatki i liście rośliny zaczęły się powoli rozchylać.
- Jaki piękny kwiat. Naprawdę się dla mnie otworzył – uśmiechnęła się królewna ze szczęścia.
Sądzę, iż każdy z nas posiada taki kwiat w swoim sumieniu. Kwiat naszego sumienia. Jeżeli wieczorem w naszych sumieniach jest bardzo ciemno, posępnie, smutno i zimno, to oznacza, że nasz dzień, który minął bezpowrotnie, nie należał do dobrych. Musimy wtedy pomyśleć ile zła wyrządziliśmy drugiemu człowiekowi, a nawet samemu sobie. Ilu dopuściliśmy się złych czynów?, Jakie pokusy, grzechy nas trapią?, Co zrobić, aby je wyeliminować z naszego życia? Gdy zaś wieczorem jesteśmy szczęśliwi, radośni, pełni ciepła, sumienie nasze wypełnione jest światłem, muzyką, dobrocią, sprawiedliwością, prawdą, słowem pięknem, to znaczy, że nasz dzień był dobry. Wtedy kwiat naszego sumienia rozkwita. Tak może być zawsze, kiedy w naszym życiu będą obecne Miłość, Dobro, Sprawiedliwość i Prawda.
Święty Jan Paweł II nauczał: „Być człowiekiem sumienia, to znaczy wymagać od siebie, podnosić się z własnych upadków, ciągle na nowo się nawracać. Być człowiekiem sumienia to znaczy angażować się w budowanie Królestwa Bożego: królestwa prawdy i życia, sprawiedliwości, miłości i pokoju w naszych rodzinach, w społecznościach, w których żyjemy i w całej Ojczyźnie, to znaczy... troszczyć się o dobro wspólne, nie zamykać oczu na biedy i potrzeby bliźnich, w duchu ewangelicznej solidarności: „Jeden drugiego brzemiona noście... Sumienie jest najtajniejszym ośrodkiem i sanktuarium człowieka, gdzie przebywa on sam z Bogiem, którego głos w jego wnętrzu rozbrzmiewa”.
Kazimierz Surzyn
Źródła:
Ks. Roman Ceglarek, ks. Mariusz Sztaba, Być człowiekiem sumienia, Częstochowa
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!