Każdy z goli, który w środowe popołudnie został zdobyty na stadionie przy ulicy Mickiewicza w Suchej Beskidzkiej, był godny kamery telewizyjnej. To jednak nie jest ważne dla drużyny Babiej Góry, lecz to, że udało się jej zanotować o jedno trafienie więcej od przeciwnika i tym samym sięgnąć po siódmy w tym sezonie na własnym stadionie komplet punktów.
To miał być mecz, w którym Babia Góra znacznie poprawi swój strzelecki dorobek. W sumie to był, bo trzy gole suszanie zdobywali w tym sezonie, wliczając ten środowy mecz, zaledwie cztery razy. Po pierwszym kwadransie środowego spotkania wydawało się, że Babia Góra zespół z Libiąża po prostu rozniesie.
Gospodarze byli szybcy, zdeterminowani, celność ich podań była bliska 100 procent - wszystko się zgadzało. Zaczęły pojawiać się okazje - Gabriel Janiczak oddał zbyt lekki strzał, by zaskoczyć Kornela Łowca. Po chwili próba Łukasza Gołuszki została zablokowana (bardzo dobre dośrodkowanie z lewej strony Janiczaka). Dwójkowa wymiana podań Macieja Stróżaka z Janiczakiem zakończyła się dobrą okazją dla tego drugiego, po której z kłopotami piłkę na rzut rożny wybił Łowiec. Po tym kornerze minimalnie niecelnie główkował Michał Wójtowicz. Przy każdej okazji maczał palce Janiczak - cóż, jak to dobrze, że ten zawodnik wrócił do ofensywnej formacji.
Rozkładał bezradnie ręce trener gości Adrian Szafran, coś o przebudzeniu do swoich kolegów z drużyny krzyczał Łowiec. To powinno być tylko wodą na młyn dla suszan.
Gol dla Babiej Góry wydawał się być kwestią czasu. I faktycznie - w 14. minucie huknął z dystansu Stróżak i bramkarz z Libiąża po raz pierwszy musiał wyjmować piłkę z siatki. Do tego momentu wszystko się zgadzało - Babia Góra grała jak drużyna z Playstation, a i gol Stróżaka też śmiało można by nazwać komputerowym (czyli lepiej nie mógł trafić).
Chwilę po zdobyciu gola, Babia Góra kontynuowała grę na bardzo wysokim (chyba najwyższym od początku sezonu) poziomie. Z lewej strony zacentrował Gołuszka, Stróżak świetnie w tempo zagrywa do Jakuba Gałuszki, a ten w idealnej sytuacji nie trafia w bramkę.
Od tego momentu ktoś, coś (czytaj chyba zadowolenie z prowadzenia) zaczął skierowywać grę Babiej Góry na zupełnie inne tory. Zniknęła ruchliwość, pokazywanie się na pozycjach, dokładność... Libiąż przekonał się, że może zacząć gościć na połowie suszan i dowiedział się, jak wygląda bramkarz Babiej Góry (tzn. dowiedzieli się, że w ogóle przebywa na boisku). Ba, nawet pojawił się pierwszy i jedyny celny strzał w tej części gry, który padł łupem Alessio Valiona.
Dopiero pod koniec pierwszej połowy, Babia Góra znowu włączyła high level. I od razu pojawiły się efekty - w sumie to dwa. Stróżak podaje do Pawła Steczka, a jego strzał broni Łowiec. Jeszcze lepszej okazji nie wykorzystał Dmytro Frolov, który do momentu oddania strzału zrobił wszystko, jak trzeba - "położył" dwóch obrońców z Libiąża, lecz fatalnie tą akcję wykończył.
Babia Góra zatem, zamiast prowadzić co najmniej dwoma golami, mogła tymczasem schodzić do szatni przy stanie 1:1. Po dośrodkowaniu Jakuba Gulika niecelnie główkował Jakub Żbik. To było solidne ostrzeżenie, że Libiąż nie zamierza na stadionie przy ulicy Mickiewicza składać broni. Może być słabszy w wielu aspektach, może nie mieć wiele do zaoferowania, ale dopóki wynik będzie na styku, dopóty trzeba się mieć na baczności.
W drugiej połowie Babia Góra nawet przez moment nie złapała rytmu z pierwszego kwadransa spotkania. Szkoda dla całego widowiska. Owszem, podopieczni Łukasza Jagody mogli i powinni spotkanie to rozstrzygnąć na swoją korzyść także i w drugiej połowie. Zanim wynik podwyższył Janiczak, na listę strzelców mogli się wpisać Stróżak, Frolov czy Janiczak. Ten ostatni oddał naprawdę dobry strzał, ale w sporcie jest tak, że zawsze warto pochwalić też przeciwnika. A przy tym strzale, Łowiec popisał się fenomenalną interwencją i Babia Góra miała tylko rzut rożny.
Ostatecznie, świetne zagranie z defensywy Wojciecha Kadeli trafiło do Janiczaka, który jak rasowy snajper zakończył tę akcję i Babia Góra prowadziła 2:0. Nie na długo. Stały fragment gry i podanie od Beniamina Łuczaka trafia do Miłosza Burzy, a ten wykorzystuje gapiostwo defensywy gospodarzy i trafia na 2:1.
Pięć minut później po akcji lewą stroną Gołuszki, piłka trafia do Szymona Szweda. Wprowadzony w drugiej połowie zawodnik zagrywa do Stróżaka, a ten technicznym strzałem pokonuje po raz drugi w tym spotkaniu Łowca. Na 3:1 powinien trafić Jan Bańdura, ale nie wykorzystał dobrego podania od Szweda i posłał piłkę hen wysoko nad poprzeczką bramki gości.
Sędzia doliczył pięć minut do drugiej połowy i nikogo nie mogło dziwić nerwowe zerkanie na zegarek przez trenera gospodarzy. Jakby coś przeczuwał. Świetny strzał z rzutu wolnego oddał Łuczak i Valionowi nie pozostało nic innego, jak tylko z wyjąć piłkę z bramki. Zresztą, część kibiców Babiej Góry nie mogła wyjść z podziwu nad tym trafieniem. I słusznie, bo było ono naprawdę przedniej marki. Sędzia już nawet nie wznawiał gry od środka i gospodarze wygrali 3:2. Na pewno wygrali zasłużenie, chociaż mimo wszystko nerwówkę i niepewność zafundowali sobie i kibicom na własne życzenie.
STATYSTYKI ZE SPOTKANIA BABIA GÓRA SUCHA BESKIDZKA - MKS LIBIĄŻ
I POŁOWA:
| BABIA GÓRA SUCHA BESKIDZKA | MKS LIBIĄŻ | |
| STRZAŁY | 13 | 2 |
| STRZAŁY CELNE | 5 | 1 |
| STRZAŁY NIECELNE/ZABLOKOWANE | 8 | 1 |
| RZUTY ROŻNE | 4 | 1 |
| SPALONE | 2 | 0 |
| FAULE | 3 | 5 |
| Ż.K. / CZ. K. | 0/0 | 1/0 |
II POŁOWA:
| BABIA GÓRA SUCHA BESKIDZKA | LKS RAJSKO | |
| STRZAŁY | 9 | 6 |
| STRZAŁY CELNE | 3 | 6 |
| STRZAŁY NIECELNE/ZABLOKOWANE | 6 | 0 |
| RZUTY ROŻNE | 1 | 4 |
| SPALONE | 2 | 2 |
| FAULE | 12 | 7 |
| Ż.K. / CZ. K. | 1/0 | 1/0 |
CAŁY MECZ:
| BABIA GÓRA SUCHA BESKIDZKA | MKS LIBIĄŻ | |
| STRZAŁY | 22 | 8 |
| STRZAŁY CELNE | 8 | 7 |
| STRZAŁY NIECELNE/ZABLOKOWANE | 14 | 1 |
| RZUTY ROŻNE | 5 | 5 |
| SPALONE | 4 | 2 |
| FAULE | 15 | 12 |
| Ż.K. / CZ. K. | 1/0 | 2/0 |
Babia Góra Sucha Beskidzka - MKS Libiąż 3:2 (1:0)
Gole dla Babiej Góry: Stróżak (dwa), Janiczak.
Gole dla Libiąża: Burza, Łuczak.
Składy:
Babia Góra: Valion - Steczek, Żmuda, Kadela, Szarlej, Gołuszka (88' Bańdura), Wójtowicz, Frolov (75' Rupa), Gałuszka (60' Szwed), Stróżak (90' Żaczek), Janiczak (83' Marczyński).
MKS Libiąż: Łowiec - Lickiewicz, Poznański, Grudziński, Lewarczyk, Kuras (46' Kaczor), Gulik, Burza, Łuczak, Żbik (89' Wentrys), Nitoń (60' Pacwa).
| Kolejka nr 26 | |||
| 2022-05-25 | |||
| 17:30 | Victoria 1918 Jaworzno | 3 : 1 | Brzezina Osiek |
| 18:00 | Górnik Brzeszcze | 1 : 1 | Hejnał Kęty |
| 18:00 | Babia Góra Sucha Beskidzka | 3 : 2 | MKS Libiąż |
| 18:00 | LKS Żarki | 3 : 1 | LKS Zgoda Byczyna |
| 18:00 | Kalwarianka Kalwaria Zebrzydowska | 4 : 3 | LKS Rajsko |
| 18:00 | LKS Gorzów | 3 : 5 | Niwa Nowa Wieś |
| 18:00 | Nadwiślanin Gromiec | 2 : 0 | Skawa Wadowice |
| 2022-05-26 | |||
| 00:00 | Fablok Chrzanów | 3 : 0 | Sokół Przytkowice |
| Poz | Zespół | M | Pkt | Bramki+ | Bramki- |
|---|---|---|---|---|---|
| 1 | Kalwarianka Kalwaria Zebrzydowska | 30 | 80 | 93 | 20 |
| 2 | Niwa Nowa Wieś | 30 | 69 | 89 | 34 |
| 3 | Victoria 1918 Jaworzno | 30 | 63 | 78 | 35 |
| 4 | Brzezina Osiek | 30 | 55 | 41 | 23 |
| 5 | LKS Gorzów | 30 | 54 | 57 | 33 |
| 6 | Nadwiślanin Gromiec | 30 | 52 | 58 | 38 |
| 7 | Górnik Brzeszcze | 30 | 51 | 64 | 37 |
| 8 | LKS Rajsko | 30 | 44 | 50 | 47 |
| 9 | Skawa Wadowice | 30 | 42 | 48 | 36 |
| 10 | Babia Góra Sucha Beskidzka | 30 | 38 | 47 | 63 |
| 11 | Hejnał Kęty | 30 | 31 | 45 | 66 |
| 12 | LKS Żarki | 30 | 28 | 36 | 72 |
| 13 | Fablok Chrzanów | 30 | 25 | 36 | 63 |
| 14 | LKS Zgoda Byczyna | 30 | 22 | 35 | 89 |
| 15 | MKS Libiąż | 30 | 16 | 30 | 87 |
| 16 | Sokół Przytkowice | 30 | 13 | 29 | 93 |
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze