O Alicji Barahonie i jej ekstremalnych maratonach wspominaliśmy już kilka razy. Już za kilka dni mieszkająca w Stanach Zjednoczonych Suszanka wybiera się w kolejną niezwykłą podróż – przebiegnie wzdłuż jezioro Bajkał. Trasa wyniesie ponad 650 kilometrów, a czasowo potrwa około trzech tygodni.
Alicja Barahona to biegaczka długodystansowa specjalizująca się w ekstremalnych biegach. Dzieciństwo spędziła w Suchej Beskidzkiej. Obecnie mieszka w Nowym Jorku, gdzie na co dzień pracuje w firmie farmaceutycznej. Jej pasją jest bieganie w wyjątkowych zakątach świata, takich jak Syberia, Sahara czy poza kołem podbiegunowym.
Kolejnym celem, który postawiła przed sobą Alicja Barahona jest marszo-bieg przez całą długość jeziora Bajkał. Towarzyszyć jej będzie Rick Garrigan z Kalifornii. Para wylatuje na Syberię już 25 lutego, a powrót planowany jest na 23 marca.
- Zaraz po 10,000 km locie z Nowego Jorku to Irkucka będziemy musieli zakupić najpotrzebniejsze rzeczy, których nie jesteśmy w stanie przewieźć w samolocie, takie jak jedzenie czy paliwo. Mamy nadzieję, że 27 lutego dotrzemy już do jeziora i zaczniemy nasz marszo-bieg, chociaż za pewne ciężko będzie to nazwać biegiem. Razem ze sobą musimy bowiem ciągnąć ciężkie sanki, a na nich wszystkie potrzebne przedmioty: sprzęt, odzież, jedzenie, by przeżyć 18 dni w lodowej, syberyjskiej aurze – komentuje Alicja Barahona.
Para planuje pokonywać średnio 50 kilometrów dziennie po zamarzniętym lodzie głębokiego jeziora. Cała trasa liczy ponad 400 mil, czyli około 650 kilometrów, których przebycie jest znacznie utrudnione przez syberyjskie warunki atmosferyczne.
- Będziemy przemierzać Bajkał z południa na północ, poruszając się bliżej zachodniego brzegu. Na wyspie Olkhon dokupimy jedzenie i jeśli będzie to potrzebne, to także paliwo. Północna część jeziora jest bardziej niebezpieczna, ponieważ nie ma tam żadnych przybrzeżnych osad. Ze względu na nasze bezpieczeństwo planujemy pokonywać trasę tylko w dzień, ponieważ w nocy lód sie kurczy i robią sie dość duże szczeliny, w które łatwo wpaść, a gdy to nastąpi szanse na ratunek są bliskie zeru. Ich głębokość wynosi nawet 1,5 kilometra! Groźne są także mini-wstrząsy czy fala „tsunami”, która podnosi i łamie lód, a właśnie taka przeszła rok temu w marcu, po trzęsieniu ziemi o mocy 4.0 w skali Richtera – dodaje biegaczka.
Taka wyprawa wymaga nie tylko odpowiedniego sprzętu, ale przede wszystkim świetnej kondycji i umiejętności przystosowania się do wyjątkowo mroźnych warunków pogodowych. Para ekstremalnych podróżników każdego dnia będzie pokonywać nie tylko wyznaczoną trasę, ale i rozkładać i składać namiot, w którym spędzi noc czy topić śnieg lub lód, by przygotowywać posiłki.
Alicja Barahona nie zapomina o swoich korzeniach i na ekstremalną wyprawę wybrała puchowy śpiwór firmy „Pająk” z Bielska Białej. Jeśli tylko znajdzie czas z pewnością po drodze odwiedzi także Wierszynę – polską wieś położoną na mroźnej Syberii, o której pisaliśmy wiosną.
Joanna Kosman
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze