5 lat temu w foyer Centrum Kultury i Filmu pojawili się pierwsi goście, artyści i widzowie. Po prawie dwóch dekadach do miasta wróciło kino. Sucha Beskidzka tęskniła za filmami. Tysięczny seans wyświetlono jeszcze przed drugimi urodzinami. Stutysięczy widz również pojawił się przed drugim tortem! Dziś suskie Centrum to ambitny i wesoły 5. latek, a przekładając na język filmowy: nie boi się niszowych tytułów ani nie odmawia blockbusterom.
W specjalnym odcinku „Kina na dwa głosy” Katarzyna Kozieł i Grzegorz Wysmołek wspominają historię suskiego Centrum. Dla widzów przygotowano urodzinową niespodziankę: okolicznościowe koszulki! Szczegóły w poniższym filmie.
Ostatnie napisy końcowe w Smreku wyświetlono w czasach, gdy największymi hitami były Władca Pierścieni: Dwie wieże oraz pierwsza zekranizowana część Pottera. Przez lata wyrosło pokolenie, które budynek kina kojarzyło wyłącznie z siecią sklepów z biedronką w logo. Tak długa nieobecność ekranu kinowego w ponad 80-tysięcznym powiecie zniknęła po otwarciu największej inwestycji Suchej Beskidzkiej po 1989 roku. Uroczyste przecięcie wstęgi nastąpiło jednak w najgorszym okresie dla branży kinowej. Epidemia koronawirusa spowodowała, że już w kolejnym dniach suskie kino musiało się zamknąć przez następny lockdown w całej Polsce.
Dalej było już tylko lepiej. Poznajcie w kolejności chronologicznej mocno subiektywną listę 10 najlepszych seansów w historii Centrum Kultury i Filmu. A jakie są Wasze propozycje? Piszcie w komentarzach.
Dla suskiego kina był to zaledwie czwarty pokaz od oficjalnego otwarcia. Dla niżej podpisanego z kolei tytuł z Andym Sambergiem i Cristin Milioti to pierwszy seans z prawie stu siedemdziesięciu, które do dziś udało się zobaczyć w Suchej Beskidzkiej. Nostalgia wobec 19 marca 2021 roku pojawia się zatem z automatu. Wystartowano z pełną mocą i trochę tęskno za czasami czterech pokazów dziennie, z których ostatni zaczynał się o 22:00. Wcześniej najbliższe kino było w Żywcu. A na blockbustery najszybciej jechało się do Bielska-Białej. Dziś lekko surrealnie czyta się zasady, jakie panowały na salach kinowych (także tej suskiej) w tamtym momencie: „Z uwagi na obostrzenia sanitarne wynikające z pandemii koronawirusa będzie mogło być zajęte co drugie miejsce. Tym samym każdy seans może maksymalnie obejrzeć 150 osób. Publiczność musi zachowywać dystans społeczny również w trakcie wchodzenia na salę kinową, a przy tym mieć maseczkę zasłaniającą usta i nos”.
Pierwsza edycja Urodzin Billy'ego Wildera została zapamiętana najmocniej ze znakomitego koncertu z Krzesimirem Dębskim. Kompozytorowi dyrygowało się tak dobrze, że znacząco przedłużył swoją obecność na scenie. Po zejściu orkiestry czekało jeszcze kinofilskie doświadczenie – pokaz czarno-białego „Bulwaru Zachodzącego Słońca” na tle rozświetlonych krużganków z XVI wieku. Na napisach końcowych jednego z najważniejszych tytułów Billy'ego Wildera zabytkowe mury rozświetlane były już tylko światłem z rozgwieżdżonego nieba i plenerowego ekranu. Na palcach jednej ręki dałoby się policzyć kina w Polsce, które mogą zadbać o taką magię. Wśród nich jest suskie Centrum Kultury i Filmu.
Ogólnoświatowy fenomen kulturowo-filmowy, który dotarł również na suską salę kinową. Premiery tak dużych tytułów nie zdarzają się jednego dnia. Dystrybutorzy analizują daty premier z każdej strony, by jak najbardziej ograniczyć ryzyko przy zakupie biletów. Bo a nuż ktoś wybierze konkurencyjny seans. Tymczasem 19 lipca (a 21 w Polsce) 2023 roku zmienił wszystkie dotychczasowe zasady wchodzenia filmów na ekrany. Film z najsłynniejszą lalką świata i historia o twórcy bomby atomowej szybko połączono w jedną etykietkę, a liczby, które filmowy duet przyniósł dystrybutorom oszałamiały. Do końca roku wspólny zysk wyniósł 2,4 mld dolarów. Sucha Beskidzka dołączyła do fenomenu zwłaszcza w temacie „Barbie”. Różowy kolor zdecydowanie dominował na pełnej sali podczas każdego z seansów. Wśród widzek zapanowała zabawa w przebrania – od sukni ślubnych po drobne dodatki w różu.
Pierwszy klasyk na suskim ekranie. Przed nim było jeszcze „Lśnienie” podczas Halloween, jednak to legendarny tytuł z Humphrey'em Bogartem był odpowiedzą na pytanie, czy ponadczasowe tytuły będą miały swoje miejsce w repertuarze. Od tamtego seansu pozycje z filmowego kanonu są regularnie obecne w Suchej Beskidzkiej. Pokazane zostały m.in. filmy z Jamesem Deanem, Marlonem Brando czy Johnem Waynem. Centrum Kultury i Filmu wyprzedziło modę na powroty kultowych tytułów. Dziś są już oczywistością dzięki nowym dystrybutorom specjalizującym w sprowadzaniu odrestaurowanych klasyków.
Niewielu fanów kinematografii może wpisać do swojego kinofilskiego portfolio zaplanowanie kinowego repertuaru. Niżej podpisanemu udało się odhaczyć to wyzwanie dwukrotnie przy okazji jednego z najważniejszych wieczorów w dystrybucyjnym kalendarzu: Halloween. To przykład jak Centrum Kultury i Filmu podchodzi do swoich stałych gości. „Jesteśmy bardzo blisko swojej publiczności – mieszkańców powiatu – wszyscy się znamy. Rozmawiamy o filmach, o tym, co by chcieli zobaczyć. Chętnie przyjmujemy podpowiedzi co do nowego repertuaru” - mówiła nam Bogna Jurewicz, odpowiedzialna za kinową rozpiskę.
Suskie kino z okazji umieszczenia w repertuarze najpopularniejszego wówczas hitu zmieniło swoje foyer w czarodziejską krainę Oz. Specjalna ścianka pełniła rolę tła do zdjęć, a chętni mogli wziąć udział w cosplayu z nagrodami. Dodatkową gratką przed jednym z pokazów była prelekcja Ewy Mielczarek. Pisarka, przebrana i umalowana za główną postać, przedstawiła historię popularnego musicalu oraz literackiego oryginału. Opowieść o Dorotce, Czarnoksiężniku i Złej Czarownicy z Zachodu inspiruje bowiem twórców od ponad stu dwudziestu lat. Fenomenem jest, że książeczka dla dzieci stała się inspiracją dla artystów z każdej dziedziny sztuki i z każdego zakątka globu.
„Na odważnych widzów czeka w czwartkowe popołudnie i wieczór 236 minut pokazu specjalnego Pięknej złośnicy słynnego Jacques’a Rivette’a. To pierwszy tytuł w historii suskiego kina, którego emisja zostanie przerwana... krótką przerwą! Dotychczasowy rekordzista, Czas krwawego księżyca od Martina Scorsese, zostanie pobity o ponad pół godziny” - pisałem w zapowiedzi niecodziennego seansu. Dzień później z kolei do repertuaru dołączył kolejny przedstawiciel filmów grubo powyżej trzech godzin – Brutalista, który również posiadał pauzę podczas emisji. Gdyby podliczyć czas pięciu najdłuższych tytułów (poza wymienionymi wyżej to także Czas apokalipsy: Wersja reżyserska oraz Drive My Car) w historii Centrum, to wyszłoby prawie 17 godzin przed suskim ekranem. Nie pytajcie, czy niżej podpisany był na każdym z nich.
Zeszłoroczna odsłona Urodzin Billy'ego Wildera została wypakowana tyloma dobrami filmowymi, że zdecydowano się na postawienie osobnego ekranu w przyzamkowym parku. Na jednym z seansów pojawił się nawet sam Janusz Zaorski, który obejrzał wspólnie z Suszanami „Partitę na instrument drewniany”. Ten mało znany tytuł z filmografii reżysera był kręcony w połowie lat 70. na terenie tartaku w Lachowicach! Twórca „Piłkarskiego pokera” wspólnie z Krzysztofem Gieratem m.in dzięki niżej podpisanemu nawet odwiedził dawny plan zdjęciowy podczas festiwalowej obecności. Najbardziej klimatyczny seans czekał jednak późnym wieczorem przy okazji kultowej „Sabriny”. Klimatycznie oświetlony zamek znajdował się tuż za plecami widzami. Przed nimi z kolei znajdowały się skąpane w ciemności dęby XIX-wiecznego parku. Na plenerowym ekranie za to Humphrey Bogart, Audrey Hepburn i William Holden, czyli największe wówczas nazwiska. Billy Wilder przejął filmowe lata 50. w takim stylu, że nawet uroczą komedię romantyczną wstawił na listę dziedzictwa kulturalnego Ameryki.
Kto nie chciałby posiadać sali kinowej na własność? Niżej podpisanemu dopiero po pięciu latach od otwarcia Centrum trafił się seans bez żadnego towarzystwa. Skoro zatem takie osiągnięcie zajęło pół dekady, to znaczy, że suskie kino najwyraźniej jest chętnie odwiedzane. Pół żartem, pół serio to też dowód na rozwój Suchej Beskidzkiej. W czasach Smreka trzeba byłoby biegać po głównym deptaku miasta i zaczepiać przechodniów z pytaniem, czy nie powiększyliby frekwencji. Bez konkretnej liczby widzów taśma filmowa odjeżdżała wówczas do innego kina. W czasach cyfrowych nośników to już tylko nostalgiczne wspomnienie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze