Reklama


Skarby Baczyńskiego - opowieść

09/05/2022 08:52

W XVIII wieku w Beskidach działali zbójnicy, m.in.: z Makowa, Juszczyna, Grzechyni, Skawicy i z Zawoi, którymi dowodził słynny harnaś Józef Baczyński. Pochodził on z ubogiej familii komorników ze Skawicy. Jego oddział napadł i obrabował dwory w Łętowni, w Jaszczurowej i w Tłuczaniu, browar w Dobczycach oraz plebanie w Łętowni i w Sidzinie.

Na początku 1736 roku Baczyński został schwytany przez harników- uzbrojoną straż starościńską, a następnie osądzony i skazany na karę śmierci przez ścięcie. Wyrok wykonano w Krakowie. O nim i jego bandzie do dziś na Podbeskidziu krążą różne opowieści. Oto jedna z nich.

Zbójnicy Baczyńskiego otaczali opieką ludzi biednych i pokrzywdzonych przez los.

W Makowie rodzinie Kubieńców składającej się z dziesięciu osób spłonął doszczętnie dom od pioruna. Domownicy nie zdołali niczego uratować. Pogorzelcom pomógł oddział Baczyńskiego, który podarował im dukaty. Za nie kupili materiał i zbudowali nowy dom.

Reklama

Podczas powodzi w Juszczynie woda zalała osiedle Bory. Harnaś nie szczędził środków finansowych, aby ulżyć poszkodowanym. Otrzymane pieniądze posłużyły im do naprawy podmytych fundamentów zabudowań oraz do wymiany zniszczonego wyposażenia.

W Skawicy miał miejsce pomór bydła. Zwierzęta padały w zastraszającym tempie. Co gorsze, nikt nie znał przyczyny epidemii. W ciągu niespełna pół roku choroba uśmierciła prawie wszystkie krowy we wsi. Baczyński i jego zbójnicy również tym razem nie zawiedli. Rozdane przez nich pieniądze mieszkańcy Skawicy wydali na zakup zdrowych krów, sprowadzonych tutaj spod Orawy.

Reklama

Dobiegał końca rok 1735. Był on szczęśliwy dla zbójów Baczyńskiego oraz dla samego wodza, bowiem zdobyli oni w ciągu tego właśnie roku, jak nigdy jeszcze dotąd, bardzo dużo łupów. Składało się na nie: złoto, srebro, dukaty, korale, perły, broszki, pierścienie i diamenty. Harnaś postanowił ukryć wszystkie skarby na Makowskiej Górze, wznoszącej się nad osadą Maków.

Pewnego listopadowego poranka Baczyński zapakował łupy do sporego worka i udał się na Makowską Górę. Szedł wolno lasami skawickimi, białczańskimi i makowskimi, omijając wioski. Uginał się nieco pod ciężarem skarbów, które dźwigał na plecach. Pod stopami srebrzyła się rosa nawilżająca lekko obuwie zbójnika. Dzień zapowiadał się raczej na posępny i mglisty. Niebo przykrywały szare chmury. Niezbyt gęsta mgła zarzuciła sieć na okoliczne bory, lasy, wzgórza i góry. Baczyński lepszej pogody nie mógł sobie wymarzyć. Przede wszystkim był mniej widoczny dla ludzkiego oka. Drogocenne rzeczy nie mogły przecież dostać się w nieodpowiednie ręce. Miały służyć mieszkańcom Podbabiogórza, ale tylko tym, którzy naprawdę potrzebowali wsparcia.

Reklama

Baczyński, zmęczony godzinnym marszem, usiadł na pniu świeżo ściętej sosny. Podziwiał leśny krajobraz mieniący się zielenią i brązem. Wszędzie pięknie pachniało. Patrzył z zaciekawieniem na zające i sarny przebiegające tuż obok niego. Wysoko w górze śpiewały ptaki. Gdzieś w oddali słychać było kukułkę. Harnaś chciał policzyć jej kuknięcia, gdyż ciekawiło go, ile zostało mu jeszcze lat życia. Niestety kukułka ucichła. Nie był to dobry znak według wierzeń ludowych. Jednak Baczyński nie przejął się tym zbytnio. Rozmyślał nad swoim życiem. Mocno wierzył, że wypełnia słuszną misję pomocy biednym i potrzebującym. Nie rabował przecież dla siebie. Wraz z bandą zabierał tylko kosztowności, a panów pozostawiał w spokoju, nie czyniąc im żadnej krzywdy. Fascynował go taki żywot pomimo tego, iż ciągle musiał ukrywać się przed żołnierzami.

Nieco później zbójnik ruszył w dalszą drogę. Gdy dotarł na Makowską Górę, wydrążył w niej trzy doły. Do pierwszego z nich włożył złoto, do drugiego srebro, a do trzeciego biżuterię. Następnie każdy z dołów przykrył z wierzchu szmatami i gałązkami jodły, po czym je zasypał. Starał się zapamiętać to miejsce. Nieopodal wystawała z góry ogromna skała. Zbójnik wykuł w niej ciupagą znak krzyża, oznaczając w ten sposób dla pewności teren ukrycia skarbów.

Reklama

Baczyński po łupy miał wrócić na wiosnę. Jednak nie zdążył, ponieważ wcześniej został ujęty przez harników i ścięty w Krakowie. Czyżby milcząca kukułka przewidziała jego tragiczny los?

Każdy, kto tylko wybierze się na słoneczne stoki Makowskiej Góry, ma szansę odnaleźć skarby Baczyńskiego. Zapraszamy, życząc powodzenia!

 

 

Kazimierz Surzyn

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Najnowsze wiadomości