Dawno temu na pagórku we wsi Żarnówka mieszkały koło siebie dwie rodziny. Głową jednej był Szymon, a drugiej Hipolit. Jeden od drugiego chciał być lepszy. Kiedy Szymon kupił trzecią krowę, to na drugi dzień, Hipolit zrobił to samo. Innym razem Hipolit zobaczył u sąsiada pięknego konia. Zaraz poszedł na jarmark w Suchej i też kupił jeszcze ładniejszego konika. Któregoś dnia Szymon policzył kury, kaczki, gęsi, indyki na podwórku Hipolita. Okazało się, że Szymon posiada mniej inwentarza od Hipolita. Szymon pobiegł więc na suski targ i dokupił zwierząt, aby miał ich więcej niż Hipolit.
Często w lecie od samego rana jest duszno i wtedy należy spodziewać się burzy. Pewnego dnia, jak się ona zaczęła w południe, to trwała do godziny trzeciej. Błyskało się, grzmiało, intensywnie padał deszcz oraz sypnęło gradem. Ludzie mówili, że to jest już chyba koniec świata. Nagle piorun strzelił prosto w chatę Szymona, która od razu zaczęła się palić. Kto tylko mógł biegł z wiaderkiem wody, aby pomóc ugasić ogień. Nic nie robił jedynie Hipolit.
- Wreszcie będzie spokój. Niech się chałupa Szymonowi spali i będę górą na zawsze – pomyślał z zadowoleniem Hipolit.
Chałupa rzeczywiście spaliła się doszczętnie, a Szymon z żoną i z czwórką dzieci przeprowadzili się do domu jego matki, znajdującego się w Grzechyni.
Latem, dwa lata później, prawie cały lipiec był deszczowy. Wzniesienia coraz bardziej mokły i osuwały się od nadmiaru wody. Chata Hipolita stała na pagórku, który się osunął. Spowodowało to zawalenie się chałupy. Dopiero wtedy Hipolit przypomniał sobie, iż źle życzył Szymonowi.
Gdy Szymon się się o tym wszystkim dowiedział, odwiedził dawnego sąsiada, mówiąc do niego:
Kazimierz Surzyn
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!