Reklama


Klątwa Pauli Goryckiej

12/06/2026 13:52

Osiem startów w nowym sezonie ma za sobą Paula Gorycka (Strüby Sting). Pochodząca z Suchej Beskidzkiej zawodniczka nie może się przełamać, jeżeli chodzi o występy w najważniejszych dla niej zawodów z cyklu maratony MTB, w których jak na razie melduje się tuż za podium. - Jeszcze kilka cegiełek solidnej pracy, szczypta cierpliwości i mam nadzieję, że wreszcie zamelduję się na podium. Na razie umocniłam się na trzeciej pozycji w klasyfikacji generalnej - informuje Gorycka.

Sezon 2026 w wykonaniu Pauli Goryckiej (Strüby Sting) to mieszanka ciężkiej pracy, ambitnych startów i nieustannej walki o miejsce na podium największych imprez MTB. Polska zawodniczka od początku roku konsekwentnie realizuje plan przygotowań do najważniejszych wyścigów sezonu, a kibice mogą obserwować zarówno jej sportowy progres, jak i wyjątkową serię… czwartych miejsc.

Przygotowania do sezonu rozpoczęły się na Gran Canarii, gdzie Gorycka spędziła kilka tygodni na intensywnych treningach. Jak sama przyznawała, warunki były znakomite, choć zimowe zgrupowania w ciepłych krajach potrafią zaskoczyć chłodem bardziej niż treningi w Polsce. 

Reklama

A te rozpoczęły się od mocnego wejścia „z grubej rury” - bez żadnych wyścigów kontrolnych Gorycka stanęła na starcie Pucharu Świata w maratonie w Calpe. Trudna technicznie trasa idealnie odpowiadała jej charakterystyce. Po starcie szybko uformowała się grupa walcząca o miejsca 2-4, a Polka długo utrzymywała wysokie tempo. Ostatecznie ukończyła rywalizację na czwartej pozycji.

To był dopiero początek serii wyników tuż za podium. W olimpijskim cross-country w Langendorf ponownie zajęła czwarte miejsce, ścigając się – jak sama żartowała – „w lodówce z przeciągiem”. Następnie przyszły starty we włoskim Nals, czeskim Meście Touskov oraz kolejne odsłony Pucharu Świata w maratonie.

Reklama

Szczególnie emocjonujący był wyścig na Elbie. Gorycka po raz kolejny ukończyła zawody na czwartej lokacie, ale dzięki regularności awansowała na trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej cyklu. Sama podsumowała to z charakterystycznym dystansem: „w matematyce sportowej dwie czwórki dają trójkę”.

Najbardziej dramatyczny przebieg miał jednak kolejny maratonowy Puchar Świata. Przez ponad 50 kilometrów Polka prowadziła wyścig, skutecznie odpierając ataki liderki cyklu Anny Weinbeer. Obie zawodniczki stworzyły na trasie widowisko pełne sportowego szacunku i rywalizacji na najwyższym poziomie. Dopiero końcówka wyścigu przyniosła zmianę sytuacji - Gorycką wyprzedziły jeszcze Natalia Fischer i Claudia Peretti. Efekt? Trzecie czwarte miejsce w trzech tegorocznych startach Pucharu Świata w maratonie.

Reklama

Choć „klątwa” czwartego miejsca coraz częściej wraca w komentarzach kibiców, sama zawodniczka zachowuje spokój. Podkreśla, że forma systematycznie rośnie, a każdy start dostarcza cennych informacji przed docelowymi imprezami sezonu. Po nieudanym pod względem miejsca, ale wartościowym sportowo starcie XCO w Novym Meście, przyszło przełamanie w Andorze, gdzie Gorycka wygrała wyścig kategorii C1, pokonując między innymi Janę Belomoinę.

 Jutro pochodząca z Suchej Beskidzkiej zawodniczka wystartuje we włoskim Selva Val Gardena. Czy tym razem uda się pochodzącej z Suchej Beskidzkiej zawodniczce znaleźć się po raz pierwszy w tym cyklu zawodów na podium? Trzymamy kciuki.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 16/06/2026 11:02
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości