Polegli abyśmy mogli żyć wolni
W niedzielę 28 czerwca br. w kościele parafialnym pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Jachówce i na tamtejszym cmentarzu parafialnym oddano hołd Żołnierzom Niezłomnym i wszystkim uczestnikom walk o niepodległość Polski. 22 czerwca minęła 80. rocznica śmierci kpr. Franciszka Dudonia ps. „Dąb”, pochowanego na cmentarzu parafialnym w Jachówce, za kilka tygodni przypadnie rocznica śmierci jego najstarszego brata, sierż. Michała Dudonia ps. „Wicher”, jednego z najwaleczniejszych przeciwników okupantów niemieckich i komunistów.
Data tej uroczystej mszy św. nie była przypadkowa. Wpisuje się zarówno w najnowszą historię naszego regionu, ale także splata się kalendarzem liturgicznym. 28 czerwca przypada uroczystość św. Ireneusza, biskupa i męczennika a w kolejnym dniu uroczystość świętych Apostołów Piotra i Pawła, także zmarłych śmiercią męczeńską.
Ofiarę eucharystyczną w intencji braci Dudoniów sprawował proboszcz parafii w Jachówce, ks. Mariusz Mendyk. W kazaniu przypomniał, że wiara wymaga poświęcenia, aż do oddania życia włącznie, i podobnie jak męczennicy chrześcijańscy oddawali życie za Chrystusa i Jego naukę, tak Żołnierze Niezłomni walczący w imię dewizy Bóg – Honor – Ojczyzna oddawali życie za wolność Ojczyzny i jej obywateli. Są więc narodowymi bohaterami i także męczennikami. Modlitwa wiernych stała się swoistym Apelem Pamięci gdy w jednym z wezwań przywołane zostały nazwiska kilkudziesięciu poległych i pomordowanych Żołnierzy Niezłomnych walczących na terenie gminy Budzów.
Poległych i pomordowanych Żołnierzy Niezłomnych z naszego regionu przypomniał w krótkim wystąpieniu na zakończenie mszy św. Michał Siwiec-Cielebon, historyk i regionalista, wiceprzewodniczący Komitetu Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa przy Oddziale IPN w Krakowie. Podkreślił, że właśnie w dniu 28 czerwca 2026 roku przypadła 80. rocznica śmierci Komendanta Okręgu Cieszyńsko-Podhalańskiego Narodowego Zjednoczenia Wojskowego, majora Władysława Kęska „Igniewicza”, który był zwierzchnikiem wszystkich formacji niepodległościowych na Ziemi Wadowickiej w chwili rozpoczęcia okupacji komunistycznej.
Po mszy św. członkowie Stowarzyszenia Niezłomnych Zorza oraz rodzin partyzantów przeszli na cmentarz parafialny, gdzie po odśpiewaniu hymnu narodowego złożono kwiaty i znicz na mogile kpr. Franciszka Dudonia „Dęba”. Znicze zapłonęły także na mogiłach: ppor. Jana Sałapatka „Orła”, sierż. Józefa Putyry, weterana wojny 191801920, obrony Polski w 19193 r. oraz walk II Korpusu Polskiego, oraz na symbolicznych grobach kpr. Józefa Najdka „Orlika” i zaginionego podczas walk w 1939 r. szer. Stefana Jopka. Uroczystość zakończyło w samo południe odmówienie modlitwy Anioł Pański.
Na zakończenie warto w kilku słowach przypomnieć obu braci Dudoniów, w których intencji sprawowana była niedzielna msza św.
Kpr. Franciszek Dudoń urodził się 23 sierpnia 1923 roku w Marcówce. W okresie okupacji niemieckiej wciągnięty został do konspiracji przez swojego najstarszego brata Michała. Był żołnierzem placówki Zembrzyce a później 7 kompanii 12 pułku piechoty Armii Krajowej. Używał przezwiska „Bandzior”, które traktowane było jak pseudonim, a który później zmienił na „Dąb” oraz. Podobnie jak brat pozostał w konspiracji po odejściu Niemców i wkroczeniu sowietów. Od lata 1945 r. był żołnierzem oddziału partyzanckiego b. 12 pp AK, z którego utworzona została Grupa Operacyjna „Burza” dowodzona prze por. Mieczysława Wądolnego „Granita”. Awansował do stopnia kaprala. Po wyznaczeniu Michała Dudonia na dowódcę organizowanej Grupy Operacyjnej „Błyskawica” wraz z nim przeszedł do tego oddziału. Brał udział w walkach o Kalwarię, Lanckoronę i Sułkowice oraz akcjach dywersyjnych i ekspropriacyjnych, a 22 czerwca 1946 r. odpierał obławę komunistycznej bezpieki w Budzowie. Podczas tej walki został ciężko ranny. Zdołał wyrwać się z pierścienia obławy i dotrzeć do jednego z partyzanckich schronień w Jachówce. Niestety, rana okazała się śmiertelna i mimo udzielonej pomocy zmarł. Został potajemnie pochowany na cmentarzu parafialnym w Jachówce. Przez wiele lat jego grób pozostawał anonimowy, później pracownicy IPN umieścili na nim tabliczkę inskrypcyjną, a w ubiegłym roku postawiono nowy, godny bohatera nagrobek. Opiekę nad nim powierzono Stowarzyszeniu Niezłomni Zorza.
Michał Dudoń urodził się 28 sierpnia 1913 roku w Marcówce. Po ukończeniu szkoły powszechnej pomagał rodzicom w pracy na roli, parał się także garbarstwem i kowalstwem. W latach 1934-1936 odbył służbę wojskową w 12 pp w Wadowicach, podczas której ukończył szkołę podoficerską, awansując do stopnia starszego szeregowego a później kaprala. Zmobilizowany w 1939 r. przeszedł szlak bojowy pułku, a po ucieczce z niemieckiej niewoli powrócił do rodzinnego domu. Już w 1940 nawiązał konspiracyjne kontakty z powstającym Związkiem Walki Zbrojnej, przemianowanym w 1942 r. na Armię Krajową. Używał wtedy pseudonimu „Orzeł”. Był dowódcą sekcji w Placówce Zembrzyce. Podczas jednej z akcji dywersyjnych ujęty został prze niemiecką policję kolejową Bahnschutz. Osadzony w areszcie, zbiegł podczas przewożenia do krakowskiego gestapo, wyskakując z pociągu przez okno. Od tej chwili musiał się ukrywać i nawet ślub zawierał potajemnie, dzięki patriotycznej postawie jednego z księży.
Po utworzeniu Kedywu w podobwodzie Kalwaria przeszedł specjalne przeszkolenie dywersyjne i został dowódcą sekcji oddziału dywersyjnego „Setka”, a później plutonu dywersyjnego 7 kompanii 12 pp AK. Brał udział w kilkunastu akcjach, w tym w jednej z największych akcji bojowych przeciwko niemieckiej straży granicznej – zdobyciu strażnicy przy moście na Skawie w Wadowicach, co miało miejsce 28 lutego 1944 r. Dowodził wtedy patrolem pozoracyjnym, którego działania zdezorganizowały niemiecki pościg. Uczestniczył także w osłonie działań grupy uderzeniowej podczas akcji rozbicia niemieckiego aresztu sądowego w Kalwarii i uwolnienia dowódcy Grupy Operacyjnej AK „Śląsk Cieszyński” gen. Brunona Olbrychta w dniu 29 września 1944 r. Używał wtedy pseudonimu „Klon”.
Po wyparciu Niemców pozostał w konspiracji, dowodząc jednym z pozostających w lesie plutonów partyzanckich, który wszedł później w skład Grupy Operacyjnej „Burza”. Wtedy było to konspiracyjne Narodowe Zjednoczenie Wojskowe, po reorganizacji wiosną 1946 podziemie na Ziemi Wadowickiej podporządkowało się nowo powstałej Armii Polskiej w Kraju. Po kilku tygodniach powierzono mu zadania skoordynowania działań innych grup podziemia i utworzenia z nich Grupy Operacyjnej „Błyskawica”, której został pierwszym dowódcą.
Komuniści zaczęli prześladować jego rodzinę, oskarżając go o to, że nie ujawnił swojej działalności w konspiracji podczas wojny. Koledzy z Komisji Likwidacyjnej dla spraw AK umożliwili mu rejestrację, mimo, że akcja ujawnieniowa została już formalnie zakończona., czego dokonał 16 stycznia 1946 roku. Ujawnił się jako „Zalesiak”, otrzymując awans do stopnia plutonowego i odznaczenie Brązowym Krzyżem Zasługi z mieczami.
Mimo pozornego ujawnienia pozostał w konspiracji, zmieniając pseudonim na „Wicher”. W APwK awansował do stopnia sierżanta. Jego oddział przeprowadził wiele zasadzek, akcji dywersyjnych, ekspropriacyjnych i propagandowych. Między innymi „Błyskawica” dwukrotnie opanowała Sułkowice, w tym raz wspólnie z „Burzą”, rozbiła posterunek MO w Kalwarii, stoczyła walki ze ścigającymi ją oddziałami komunistycznej armii, bezpieki i milicji.
Funkcjonariusze UB, nie umiejąc sobie poradzić z „Błyskawicą w otwartej walce, zorganizowała prowokację, próbując oddział rozbić od wewnątrz. W tym celu do Zgrupowania majora Józefa Kurasia „Ognia” wysłano zwerbowanych spośród partyzantów agentów, którzy poinformowali go, że chcą się podporządkować jego Zgrupowania, ale „Wicher” nie pozwala, bo nie jest prawdziwym partyzantem, ale agentem bezpieki. „Ogień” próbował zmusić dowódcę GO „Błyskawica” do podporządkowania, a gdy ten odmówił, powołując się na swoich przełożonych w Wadowicach i Komendę Główną Armii Polskiej w Kraju w Krakowie, wydał rozkaz jego zastrzelenia. Sierżant „Wicher” zginął w połowie sierpnia 1946 r. Miejsca jego spoczynku dotychczas nie odnaleziono.
Cześć i Chwała Bohaterom!
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze