Dawno temu w jordanowskiej parafii służył organista, którego nazywano mały grajek Filipek. Istotnie był niskiego wzrostu. Grał bardzo pięknie na organach, uświetniając Msze święte i inne nabożeństwa.
Pewnego dnia w Jordanowie odbywał się pogrzeb dziedzica miasta i okolic. Wówczas panował taki zwyczaj, iż najpierw wszyscy szli do dworu pana, aby go tam pożegnać, a potem wieźli zmarłego do kościoła i tu po nabożeństwach zostawał na noc i dopiero rano chowano go w grobie. Trumna, w której leżał dziedzic była jeszcze otwarta. Wieko stało oparte o kredens. Każdy mógł pożegnać się z panem. Podchodząc do nieboszczyka płakali, całowali go w czoło. Mieli za co,
ponieważ był dobry dla ludzi, bardzo gospodarny, dbał o miasto. Organista też podszedł do trumny i zobaczył, iż pan ma na szyi duży, gruby, złoty łańcuszek.
W kościele ludzie długo modlili się za dziedzicem. Odmówili różaniec, potem uczestniczyli we Mszy świętej. Kiedy modlitwy się skończyły, organista skrył się za organami i cicho czekał, aż kościelny zamknie świątynię. Nagle zapanowała taka cisza, że poza Filipkiem oraz nieboszczykiem nie było już nikogo w kościele. Organista zaświecił gromnicę, którą zabrał z zakrystii i przyszedł ku trumnie. Scyzorykiem, który posiadał od młodych lat, odkręcił śruby wieka. Gdy chwytał zmarłego za szyję, aby zdjąć mu łańcuszek, ten usiadł i zaczął mu grozić palcem.
Jego twarz była biała niczym kościelne ściany. Nagle sięgnął do kieszeni spodni, ale tam nie było zawiniątka wykonanego z chusteczki, w którym znajdowały się pieniądze.
Słowa tej pieśni powtarzał do rana, czekając co wydarzy się dalej. Po chwili kościelny otworzył świątynię. Kiedy zobaczył otworzoną trumnę, jęknął z przerażenia, a echo rozniosło się po całej świątyni.
Aby nie denerwować proboszcza, który miał już dwa zawały, napił się mszalnego wina, podniósł wieko i przymocował do dolnej części trumny. Potem dalsza ceremonia związana z pochówkiem dziedzica, odbyła się już bez żadnych przeszkód. Filipek rozglądał się po kościele, ale pieniędzy nie znalazł. Przyrzekł przed cudownym obrazem Matki Bożej Trudnego Zawierzenia, czczonej od lat w Jordanowie, że już nigdy się tak nieuczciwie nie zachowa, gdyż chytry zawsze dwa razy traci.
Kazimierz Surzyn
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!