Tylko jeden punkt w ostatnich czterech spotkaniach zdobył Jordan Jordanów.
W pierwszych dwóch wyjazdowych spotkaniach Jordan Jordanów stracił po dwa gole (z Harnasiem i Orkanem Raba Wyżna). Ta niechlubna statystyka znacznie się powiększyła po ostatnich trzech meczach na wyjeździe, w których to Jordan łącznie stracił aż czternaście goli! Ostatnie cztery w minioną niedzielę w Kluszkowcach.
To nie był mecz, który Jordan powinien przegrać 1:4. Ale też trudno mieć pretensje do kogokolwiek poza samymi zawodnikami Jordana. Po niezłej, choć nierównej pierwszej połowie, goście po przerwie zaczęli rozdawać gospodarzom prezenty. Zapora Kluszkowce/Lubań II Maniowy skrzętnie z nich skorzystała i wbiła Jordanowi wówczas trzy gole.
- Mimo braków kadrowych trzeba przyznać, że był to średnio słaby mecz w naszym wykonaniu. Popełniliśmy zbyt wiele indywidualnych błędów. Nie byliśmy i nie jesteśmy tak słabi, jak pokazuje to wynik - przyznał trener Jordana Jakub Jeziorski.
I trudno się z nim nie zgodzić. Tyle że właśnie przez te indywidualne błędy Jordan wraca z Kluszkowiec z bagażem czterech goli.
Gospodarze od początku byli aktywniejsi. Już w 6. minucie Mateusz Pluta przetestował Maksa Tepera, który odbił piłkę do boku. Osiem minut później Jordan sam napytał sobie biedy. Fatalne nieporozumienie w środku pola otworzyło Jakubowi Świteckiemu drogę do bramki. Na szczęście dla gości zawodnik gospodarzy przestrzelił.
Jordan odpowiedział w 16. minucie. Krzysztof Pindel przymierzył z dystansu, ale Mateusz Dzioboń spokojnie złapał piłkę.
Potem dwukrotnie zrobiło się gorąco pod bramką Jordana. Najpierw Jakub Moskalski musiał ratować kolegów wślizgiem rodem z najlepszych czasów włoskiej szkoły obrony. Maldini? Costacurta? Nesta? Nieważne. Najważniejsze, że akcja została zatrzymana.
Chwilę później gospodarze byli o włos od zdobycia gola. Fatalne nieporozumienie w środku pola i Bartłomiej Truty dograł do Jakuba Klusia, ten uderzył, piłka po rykoszecie zmieniła kierunek, Teper już leciał w tę stronę, ale futbolówka minęła słupek.
A potem przyszła 19. minuta i jedna z najbardziej kontrowersyjnych decyzji tego spotkania. Krzysztof Dziadkowiec zagrał piłkę, Ihor Lyvka wygrał pojedynek główkowy, a futbolówka trafiła do Szymona Jeziorskiego. Kapitan Jordana wychodził sam na sam z Dzioboniem. Świetnej okazji dla gości nie było, bo boczny arbiter podniósł chorągiewkę.Tyle że spalonego po prostu nie było. Tak - byłem świetnie ustawiony oglądając to spotkanie, to wiem.
Jordan jednak nie zamierzał się załamywać. Kacper Radoń przedarł się prawą stroną i dograł do Michała Gancarczyka. Najskuteczniejszy zawodnik Jordana nie zdołał jednak oddać czystego strzału.
I właśnie wtedy, gdy goście zaczynali łapać właściwy rytm, dostali cios. Mateusz Pluta zagrał z lewej strony w pole karne. Jordan zostawił bez opieki Marka Sikorę. Takich prezentów na tym poziomie (innych też) po prostu nie można rozdawać. Sikora trafił do siatki.
Jordan odpowiedział błyskawicznie. Jeziorski szybko rozegrał rzut wolny, dograł do Radonia, a ten uderzeniem przy słupku wyrównał.
Przed przerwą gospodarze mogli jednak ponownie wyjść na prowadzenie. Kolejny błąd Jordana i Marek Sikora znalazł się sam na sam z Teperem. Tym razem jednak napastnik Lubania nie trafił w bramkę.
Druga połowa mogła rozpocząć się dla Jordana znakomicie. Radoń zmarnował sytuację sam na sam z bramkarzem gospodarzy. To była okazja z gatunku tych, które mogą zmienić mecz. Nie wykorzystał jej. Tego się nie dowiemy, jakby się ten mecz potoczył, gdyby to Jordan choć raz wyszedł na prowadzenie. Chwilę później swoją najlepszą szansę w tym spotkaniu miał Gancarczyk. Również bez efektu.
Jak się nie wykorzystuje takich okazji, trudno myśleć o końcowym triumfie. Warto też dodać, że Zapora w tym sezonie nie zaznała goryczy porażki na swoim stadionie.
Przez kolejne pół godziny na boisku właściwie niewiele się działo. Obie defensywy grały szczelnie, a sytuacji bramkowych było jak na lekarstwo.
Wystarczył jeden błąd. Jordan zrobił go sam. Lyvka fatalnie wyprowadził piłkę. Przejął ją Rafał Hagowski, pobiegł w kierunku bramki i pokonał Tepera. Przy tym golu obrońca Jordana nie może liczyć na taryfę ulgową. Ale bramkarz również mógł zachować się zdecydowanie lepiej.
Jordan jeszcze się nie podniósł, a już dostał kolejny cios.
Tym razem Lyvka popełnił błąd przy przyjęciu piłki. Ogromny błąd. Łukasz Sikora nie miał zamiaru z niego nie skorzystać.
W tym momencie Jordanowi zaczęło brakować przede wszystkim wiary i spokoju. Niektórzy zawodnicy swoją grą wręcz prosili się o zmianę. Zmiennikom nie sposób odmówić zaangażowania. To jednak było zdecydowanie za mało, żeby myśleć chociaż o doprowadzeniu do wyrównania.
Bliski zdobycia kontaktowego gola był Jeziorski, który główkował obok bramki gospodarzy. Zamiast 2:3 zrobiło się 1:4.
Na trzy minuty przed końcem Bartłomiej Truty przeprowadził wzorową kontrę lewą stroną, a akcję wykończył 16-letni Damian Mąka.
Trudno powiedzieć, że Jordan został w tym meczu zdeklasowany. Nie został. Przez długie fragmenty spotkanie było wyrównane, a goście również mieli swoje okazje. Tyle że futbol nie jest konkursem na liczbę niewykorzystanych szans.
Gospodarze byli dojrzalsi, chociaż wiekowo nie górowali nad Jordanem. Zapora zagrała odpowiedzialniej, czekała na swoje momenty i, co było w niedzielę kluczowe, potrafiła wykorzystać błędy przeciwnika.
Jordan był natomiast elektryczny. Nerwowy. Momentami zaskakująco mało zaangażowany. I przede wszystkim zbyt hojny.
Cztery gole Zapory/Lubania II nie wzięły się z przypadku. To właśnie najbardziej boli. Jordan przez długi czas nie wyglądał jak drużyna, która powinna przegrać w takich rozmiarach. Momentami "robił jednak wiele", żeby ten wynik dostać.
Teraz przed zespołem Jakuba Jeziorskiego naprawdę trudne dni. Problemy zdrowotne, braki kadrowe i terminarz, który w obecnej sytuacji wygląda wyjątkowo niefortunnie. Już w środę do Jordanowa (start godzina 16) przyjedzie czwartoligowy Lubań Maniowy na półfinał Pucharu Polski. Zapewne w jego składzie zobaczymy i zawodników, którzy przyczynili się do wygranej Zapory Kluszkowce vel Lubań II Maniowy.
Priorytetem na najbliższe dni powinien być niedzielny mecz z sąsiadem z tabeli Szaflarami i tak zapewne będzie. Bo środowy pucharowy pojedynek mógłby być atrakcyjnym wydarzeniem, ale w obecnej sytuacji ligowej każdy kolejny ligowy punkt będzie dla Jordana znacznie najważniejszy.
Zapora Kluszkowce/Lubań Maniowy - Jordan Jordanów 4:1 (1:1)
Gole dla Zapory: M. Sikora, Hagowski, Ł. Sikora,
Gol dla Jordana: K. Radoń.
Skład Jordana: Teper - Moskalski, Lyvka, Dziadkowiec, Sieg (80' Tyrpa), Grzyb (76' Macioł), Jeziorski, Jędrocha (82' Jochymek), Pindel, K. Radoń (76' Knapczyk), Gancarczyk.
| Kolejka nr 8 | |||
| 2026-09-26 | |||
| 15:00 | LKS Szaflary | 3 : 2 | Wierchy Pasierbiec |
| 17:00 | Harnaś Tymbark | 5 : 1 | Lubań Tylmanowa |
| 2026-09-27 | |||
| 11:00 | Lubań Maniowy/Zapora Kluszkowce II | 4 : 1 | Jordan Jordanów |
| 14:00 | Babia Góra Lipnica Wielka | 5 : 0 | KS Zakopane |
| 16:00 | KS Wierchy Rabka-Zdrój | 1 : 3 | LKS Jodłownik |
| 16:30 | Orkan Niedźwiedź | 0 : 1 | Orkan Raba Wyżna |
| 17:00 | Czarni Czarny Dunajec | 2 : 6 | Huragan Waksmund |
| Poz | Zespół | M | Pkt | Bramki+ | Bramki- |
|---|---|---|---|---|---|
| 1 | Harnaś Tymbark | 8 | 19 | 29 | 6 |
| 2 | Babia Góra Lipnica Wielka | 7 | 16 | 17 | 7 |
| 3 | Orkan Niedźwiedź | 7 | 14 | 16 | 11 |
| 4 | Huragan Waksmund | 7 | 12 | 16 | 15 |
| 5 | KS Zakopane | 6 | 10 | 16 | 9 |
| 6 | LKS Szaflary | 8 | 10 | 12 | 13 |
| 7 | Jordan Jordanów | 7 | 10 | 19 | 18 |
| 8 | Orkan Raba Wyżna | 6 | 9 | 14 | 15 |
| 9 | Lubań Maniowy/Zapora Kluszkowce II | 7 | 8 | 6 | 9 |
| 10 | KS Wierchy Rabka-Zdrój | 5 | 7 | 7 | 13 |
| 11 | Wierchy Pasierbiec | 7 | 6 | 12 | 17 |
| 12 | Lubań Tylmanowa | 7 | 6 | 13 | 23 |
| 13 | LKS Jodłownik | 5 | 4 | 8 | 9 |
| 14 | Czarni Czarny Dunajec | 7 | 3 | 7 | 27 |
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze