Niemal dwa miesiące temu Sucha Beskidzka straciła znakomitego artystę, ale też wrażliwego obserwatora życia codziennego. Zanim Marian Bucała odszedł do wieczności zdążył spisać gwarą swoje wspomnienia. Pierwsze dziesięć z nich zostało opublikowanych w tomiku „Zimorodki beskidzkie”, wydanym nakładem firmy Sużyw.
- Pomysł na wydanie części nowel napisanych w miejscowej gwarze przez Mariana Bucałę zaistniał z chwilą, gdy autor pokazał mi swój dorobek pisarski i umożliwił zapoznanie się z jego treścią. Czytając te dzieła, zorientowałem się, że bohaterami niektórych z nich, są ludzie będący moimi przodkami, a opisywane ich losy są autentyczne” – napisał we wstępie do „Zimorodków beskidzkich” Michał Kołacz, założyciel firmy „Sużyw”, a zarazem inicjator wydania tomiku z nowelami suskiego artysty. Podkreśla, że Marian Bucała był kolegą jego starszego, nieżyjącego już, brata Jana. Dziadkowie (rodzice ich matki) byli jak na owe czasy dobrze sytuowani, mieszkali na Bucałówce i czasami wspomagali małego Mariana.
Michał Kołacz nie ma wątpliwości, że kolega jego brata ze szczegółami zapamiętał niemal wszystko, czego był świadkiem, gdy gościł w domu ich dziadków. – Był wrażliwy a w szczególności na biedę i krzywdę dzieci wiejskich. Już nasza mama wzmiankowała, że jego wspomnienia należy spisać. On chętnie dzielił się nimi, gdy tylko ktoś chciał ich słuchać. Zaczął je spisywać pięć lat temu. One są autentyczne, bo pokrywają się z opowiadaniami mojej mamy. Uważam, że wręcz jest to materiał historyczny – mówi założyciel firmy „Sużyw”. Dodaje, że rzeźby i opowiadania Mariana Bucały zrobiły ogromne wrażenie także na jego kuzynce Alicji Barahonie (z domu Chrzęst), która obecnie mieszka w Stanach Zjednoczonych, ale wychowała się w Suchej Beskidzkiej. – Podczas jednej z rozmów z Marianem zatęskniłam za tym, co pamiętam z mojego dzieciństwa. Marian mi odpowiedział, że nie musi się przenosić w przeszłość, że on to wszystko ma przed oczami tak, jakby ta przeszłość była tutaj, obecna teraz – opowiada Alicja Barahona.
Założyciel firmy Sużyw przekonał obecny zarząd firmy do pomysłu wydania wspomnień Mariana Bucały, który z wielką radością przyjął wiadomość, że jego twórczość, a zarazem wspomnienia trafią do druku. Podkreślał, że nie chodzi mu o uzyskanie z tego tytułu dochodu, lecz zachowanie w pamięci obrazów z tamtych lat. Nie doczekał wydania publikacji, choć zdążył tuż przed śmiercią dokonać ostatnich poprawek, wybrać tytuł oraz zobaczył „surową” wersję tomiku wraz z jego okładką.
Tomik z nowelami Mariana Bucały opatrzono zdjęciami jego rzeźb, co pozwala czytelnikowi jeszcze bardziej przenieść się do świata jaki zapamiętał artysta. Prace uwiecznił Andrzej (Andre) Baranowski, polsko-amerykański fotograf współpracujący z międzynarodowymi redakcjami czasopism, agencjami reklamowymi i kolekcjonerami. Od 40 lat mieszka i pracuje w Nowym Jorku, a w swoim dorobku ma szereg prestiżowych nagród branżowych.
Publikacja jest nie tylko spuścizną jaką zostawił po sobie Marian Bucała, jest zarazem hołdem jaki mu złożono, ale także swego rodzaju cegiełką. Dochód z jej sprzedaży zostanie przekazany wdowie po artyście, z przeznaczeniem na wykonanie nagrobka na grobie męża. Tomik, który wydano w nakładzie 1000 egzemplarzy (w cenie 15 zł) można nabyć w markecie „Kicek” i wszystkich placówkach F.W. „Sużyw”.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze