Reklama


O zbójniku Władku Włodydze i jego żonie Magdalenie - opowieść

13/12/2023 17:56

         W Tarnawie Dolnej i w okolicznych wioskach niegdyś grasowały bandy zbójników, którzy napadali na chłopów wywożących na targ do Suchej, Makowa, Nowego Targu swoje wyroby wykonane z drewna. Były to przede wszystkim maśnice do robienia masła, stojaki do wyciskania serwatki przy wykonywaniu sera, wałki do ciasta, rogalki, łyżki, młynki do mielenia kawy, nosidła naramienne do noszenia w wiadrach wody ze studni, grabie, widły, koniki bujane, taczki, stołki oraz stoły.

         W tym czasie Władek Włodyga ze swoją żoną Magdaleną prowadzili zbójectwo. Silna postura, spryt, bezwzględność wobec osaczonych powodowały, że wszyscy ludzie z Tarnawy Dolnej i okolic bali się zbójeckiej pary.

Reklama

         Pewnego razu na drodze, która prowadziła przez las, zaczaili się zbójnicy na chłopa Błażeja, wiozącego z synem Stanisławem sprzęt gospodarstwa domowego furmanką zaprzężoną w dwa konie. Grożąc widłami i siekierą, zabrali im cały ładunek wraz z wozem i zwierzętami. Błażej i jego syn Staszek uszli z życiem, ale musieli pieszo wracać do domu.

         Podobną taktykę Władek i Magdalena zastosowali jeszcze kilkadziesiąt razy. Efekt był zawsze ten sam. Zbójom udawało się za każdym razem okraść bliźniego ze wszystkiego, co posiadał.

Reklama

         Mieszkańcy Tarnawy Dolnej mieli już dość przemocy ze strony zbójnickiej rodziny. Postanowili zwołać zebranie wiejskie, aby zastanowić się, w jaki sposób przerwać ich niecne czyny. Narada była bardzo burzliwa. Ludzie krzyczeli, że należy zbójów pozbawić życia. Trzeba im odciąć ręce, nogi, wydłubać oczy, aby już nigdy nie mogli wyrządzić innym krzywdy.

         - Ale po co? Ludzie, opamiętajcie się! – powiedział Ignacy Paździora. Wtedy byśmy sami upodobnili się do zbójników – dodał stanowczo.

Reklama

         - Co więc radzisz? – zapytał Julian siedzący na końcu sali.

         - Sądzę – kontynuował Paździora – że lepszym rozwiązaniem tej sprawy będzie, gdy wystawimy na przynętę Błażeja z synem wiozących towar na sprzedaż. Wtedy w dziesięciu chłopa zaczaimy się w lesie, zwiążemy zbójów i oddamy w ręce sprawiedliwości. Plan ów poparli w końcu wszyscy mieszkańcy wsi.

         Wkrótce złoczyńcy zostali schwytani. Podobno wywieziono ich do Krakowa. Tam sąd skazał ich na publiczne ścięcie głów. Przez jakiś czas przebywali w więzieniu, potem wyrok wykonano na zamkowym dziedzińcu.

Reklama

         „Sprawiedliwości tak, ale samosądom nie” – mówią słusznie najstarsi mieszkańcy Tarnawy Dolnej.

 

Kazimierz Surzyn

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama