Reklama


O Wincentym co za parobka służył - opowieść

09/06/2023 16:15

            Wincenty służył u gospodarzy Karoliny i Jana w Juszczynie. Był bardzo pracowity, toteż pracodawcy go chwalili przed ludźmi z wioski. Mówili im też jak mu u nich dobrze. Zje chleba tyle  ile chce, wypije mleka za dwóch, że jest zawsze pięknie ubrany, ostatnio dostał nowe buty i że na piwo otrzymuje pieniądze. Gospodarze podając to wszystko pragnęli zdobyć poważanie o sobie pośród mieszkańców Juszczyna. Rzeczywistość wyglądała inaczej. Naprawdę to Wincenty nie mógł  nawet na chwilę odpocząć. Zawsze się dla niego jakaś robota znalazła. Jadło mu wytyczano, nosił znoszone ubrania, a buty były stare. Od Karoliny oraz Jana słyszał:

  • Wincenty idź do obory i wyrzuć obornik, bo już krowy nie mają suchego placu, aby sobie poleżeć.
  • Wincenty weź nosidełko z wiadrami i przynieść wody.
  • Wincenty pozamiataj w kuchni.
  • Wincenty teraz pójdziesz do lasu, aby nazbierać chrustu na podpałkę do pieca.
  • Wincenty sprawdź w polu, czy żyto już u nas dojrzało, bo sąsiedzi już koszą.
  • Wincenty daj krowom wody oraz dołóż im świeżej trawy.
  • Wincenty musisz dać świniom jeść, ponieważ od tego kwiczenia wszyscy ogłuchniemy, a zwierzęta wyskoczą z chlewa.
  • Wincenty porąb drzewo, które przed chałupą jest poukładane.
  • Wincenty jeszcze nie wygnałeś krowy na pastwisko, potem będzie gorąco i kto im da rady, a prędzej, prędzej, guzdrało.
  • Wincenty podaj owsa koniom, widzisz przecież, że bok boku im dochodzi.
  • Wincenty ponoś na chwilę Hanię, bo cały czas dzisiaj płacze, a mnie już ręce od jej noszenia bolą.
  • Wincenty posprzątaj szybko koło chaty, wykoś pokrzywy, bo zaraz przyjdzie sąsiadka za wody i nas obgada, że mamy brudno.
  • Wincenty pomacaj kury, czy mają jajka.
  • Wincenty pozbieraj jajeczka, a uważaj abyś żadnego nie stłukł.
  • Wincenty złap królika, zabij i ściągnij skórę, będzie na rosół, na niedziele.

I tak zawsze gospodarze wołali, Wincenty zrób to, a potem owo i jeszcze to i jeszcze owo.   

Reklama

Chłop chociaż miał już tego wszystkiego dosyć, nie protestował, wiedząc, że o robotę we wsi oraz w okolicy jest trudno. Wincenty tylko czasem, późnym wieczorem, kiedy już naprawdę wszystko zrobił cichutko wymykał się do miejscowej karczmy na piwo. Tam spotykał Macieja, swojego najlepszego przyjaciela. Jemu się pewnego razu zwierzył:

  • Wiesz Maćku, ja nie mam tak dobrze u gospodarzy jak oni prawią we wsi – powiedział Wincenty ze smutkiem.
  • A co ci się u nich nie podoba? - zapytał Maciej z zaciekawieniem, otwierając przy tym szeroko buzię.
  • Wiesz ciągle tylko ta robota i robota.
  • Gospodarze byliby zadowoleni gdybym wcale nie kładł się spać, bo na to nie ma czasu.
  • Trochę lepsze ubranie i buty tylko w niedzielę mogę założyć do kościoła, a w inne dni noszę te łachy, które mam na sobie – kontynuował.
  • A jedzenie to tylko chleb i mleko. W niedzielę jest kura, albo królik, ale mnie dają tylko rosół z ziemniakami, bo mięso gospodarze sami zjedzą – żalił się Wincenty.
  • No... a co chłopie zrobisz, mnie też u moich chlebodawców nie jest wcale lepiej jak tobie – Maciej pocieszył swojego kolegę.
  • Tak sobie myślę, czy u Pana Boga, też będę musiał tak ciężko pracować – zastanawiał się Wincenty. Czy również Wszechmogący Stwórca będzie do mnie wołał:
  • Wincenty napraw mały wóz, aby szybciej jechał po niebie.
  • Wincenty pomaluj chmury na szaro, żeby z nich spadł deszcz, gdyż wszystko na ziemi uschnie.
  • Wincenty napraw mi tron, ponieważ się zaraz zawali.
  •  Wincenty odkurz księżyc i gwiazdy, by noc była dla ludzi jaśniejsza.
  • Wincenty przyklej Matce Bożej diamencik, który odpadł jej od korony.
  • Wincenty zreperuj promienie słoneczne, aby mocniej grzały.
  • Wincenty przymocuj skrzydła aniołom, żeby im podczas lotu nie odpadły.
  • Wincenty ześlij błyskawice i pioruny na glob, by się ludzie opamiętali oraz żyli zgodnie z moimi przykazaniami.
  • Wincenty spraw, aby słoneczko wiosnę pobudziło do życia.
  • Wincenty pomaluj niebo na niebiesko, bo przecież jest już lato.
  • Wincenty rozwiń wiatry, aby liście spadły, gdyż już późna jesień.
  • Wincenty odgarnij śnieg na niebie i zrób tunele, żeby było bezpiecznie jeździć saniami, a najlepiej niech tutaj nie zalega, tylko spadnie na ziemię. Teraz gospodarze nie robią w polu, to niech chociaż śnieg odgarniają.

Boję się, że i tam w niebiosach, będę musiał wszystko robić, tak jak tu na ziemi – wypowiedział Wincenty wszystko, co mu leżało na sercu.

  • A może będzie całkiem inaczej. To nasi gospodarze w raju będą pracować, a my sobie odpoczniemy – roześmiał się Maciej, a Wincenty mu wtórował jeszcze donośniejszym śmiechem.

 

 

Kazimierz Surzyn

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama