Bartek Odrowąż, chłop żyjący w Marcówce, ilekroć przechodził koło figurki św. Onufrego do lasu, by wraz z innymi mieszkańcami wsi wycinać drzewa, wyśmiewał jego brzydotę i nagość. Ponieważ postać świętego osadzona była na ruchomej osi, obracał ją w różne strony. Potem drwiąco ubierał Onufremu swój kapelusz, dotykał go kijem albo świerkową gałązką. Współtowarzysze przestrzegali Odrowąża, by więcej nie drwił z postaci świętego, gdyż może go spotkać zasłużona kara. Jednak Bartek nie posłuchał rad życzliwych mu przyjaciół. Zawsze, kiedy tylko stał przy figurze św. Onufrego, obmyślał kolejne żarty i psoty.
Jednym z najszczęśliwszych dni w życiu człowieka jest jego własny ślub. Wydawało się, że tak będzie podczas zaślubin Odrowąża z sołtysową córką Wiktorią. W niedzielny poranek drużbowie wraz z orkiestrą przyprowadzili pana młodego do domu wybranki. Grano i śpiewano wówczas pieśń „Serdeczna Matko”.
Mirtową gałązką pomoczoną w święconej wodzie Teresa, matka Wiktorii, zaczęła błogosławić młodych. Wtem do weselnego domu wszedł nieznajomy człowiek. Był bosy, brudny, w podartym ubraniu.
Unosząc rękę do góry, powiedział:
- Poczekajcie, matko. Poprosił mnie nieboszczyk, stryjek Onufry, który obecnego tu Bartosza do chrztu trzymał, bym w jego imieniu błogosławieństwa mu udzielił w dniu ślubu i został starostą weselnym. Bartek, słysząc te słowa, krzyknął rozgniewany:
- Dziadowskiego błogosławieństwa nam tutaj nie potrzeba, odejdź stąd, starcze.
Przybysz popatrzył smutno, chciał jeszcze coś powiedzieć, ale Odrowąż podszedł do niego i wyrzucił go za drzwi. Biesiadnicy wprawdzie posmutnieli, ale później zapomnieli o incydencie i bawili się wyśmienicie, aż do świtu następnego dnia.
Początkowo Wiktoria i Bartek żyli szczęśliwie. Jednak pewnego dnia, gdy chłop pojechał konno po drewno do lasu, zdarzył się nieszczęśliwy wypadek. Koń potknął się i złamał nogę. Zwierzę trzeba było zabić, gdyż uszkodzenie okazało się bardzo ciężkie. Na domiar złego grad zniszczył Odrowążowi zboże. Krowy nie dawały mleka, a kury przestały znosić jaja. Susza stała się przyczyną niskich zbiorów warzyw, a później przymrozki spowodowały nieurodzaj owoców. Żona i dzieci ciągle chorowały. W rodzinie zapanował głód.
Bartek załamał się i postanowił odebrać sobie życie. W tym celu udał się do lasu. Przywiązał sznur do konaru drzewa, a następnie założył pętlę na szyję. Kiedy chciał ją zacisnąć, sznur pękł, a Bartek spadł na ziemię tracąc przytomność. Głęboki sen przeniósł Odrowąża na polanę oświetloną promieniami słonecznymi. Przed nim stał starzec, grożący mu palcem:
- Któż to może być? Skąd znam tego człowieka? – pytał nerwowo siebie we śnie.
-Przecież to mój starosta weselny, którego wyrzuciłem z przyjęcia.
Bartek próbował podbiec do starca z przeprosinami, ale nogi odmówiły mu posłuszeństwa. Wkrótce dziad przemienił się w św. Onufrego i skierował do chłopa następujące słowa:
- Nigdy już więcej nie drwij z nikogo.
Bartek obolały i trzęsący się z zimna przebudził się, wstał i podszedł do figurki świętego Onufrego. Ciągle słysząc głos: „Nigdy więcej nie drwij z nikogo”, uklęknął i modlił się gorliwie. Jeszcze raz poprosił o wybaczenie. Pragnął, aby święty Onufry dał mu jakiś znak, że doznał łaski przebaczenia. Gdy nie doczekał się tego momentu, ze złością pchnął figurkę. Święty Onufry spadł z fundamentu, a razem z nim rozsypały się pieniądze i kosztowności. Jak się później okazało, figurka stanowiła zbójnicką kryjówkę. Odrowąż był przekonany, że jest to dar od świętego.
Życie rodziny Bartka stało się od tej pory szczęśliwe. Zadowolony chłop z wdzięczności postawił Onufremu nowy posąg, już nie obracany na osi, ale stały. Nakrył go dachem i każdego roku malował, by wyglądał zawsze pięknie i świeżo. Żona przynosiła tam ogrodowe róże i tulipany.
Bartek Odrowąż odtąd swoje dzieci oraz mieszkańców wsi uczył szacunku do wszystkich świętych i miejsc, na których stoją ich pomniki. Dał nam przesłanie, abyśmy dbali o kapliczki i figurki, ponieważ stanowią one dziedzictwo kulturowe naszych przepięknych miejscowości.
Kazimierz Surzyn
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!