Najczęściej o śmierci myślimy wraz z upływem wieku. Szczególnie listopadowe święta sprawiają, że rozważamy o niej, odwiedzając groby rodzinne, przyjaciół, znajomych. Modlimy się za nich, wspominamy, zapalamy znicze pamięci, przynosimy chryzantemy. Uczestniczymy w nabożeństwie za zmarłych, a potem już przy rodzinnych stołach przypominamy ich życie, gdyż „są ludzie i chwile, których się nie zapomina”.
O śmierci rozmyślamy też, gdy uczestniczymy w pogrzebie bliskiej osoby, z którą wcześniej żyliśmy, doświadczając tyle miłości, dobra i szczęścia. Kolejnym takim momentem przywołującym podobne refleksje jest choroba. Zadajemy wtedy pytanie: Czy, aby nie będzie ona naszym końcem?. Tak po ludzku boimy się, wolimy żyć. Obecnie, kiedy trwa tak blisko naszych granic wojna również przywołujemy grozę śmierci.
W naturze śmierć jest zjawiskiem powszechnym. Giną przecież zwierzęta, rośliny. Umierają ludzie z różnych przyczyn: choroby, wypadki drogowe, w czasie pożaru, powodzi, wichury, starość itp. Śmierć mamy zapisaną. Nikt tego nie zmieni. Każdy wcześniej, czy później umrze. Ważne jest, aby o zmarłych pamiętać zawsze, nie tylko od święta.
Poglądy na temat śmierci możemy podzielić na pesymistyczne i optymistyczne. Te pierwsze sprowadzają się do tego, iż śmierć przerywa nam życie w najbardziej nieodpowiednim i niespodziewanym czasie, kiedy mamy jeszcze tyle do zrobienia. Pragniemy żyć, trwać, działać. Zatem śmierć jest tragedią, swoistym nieszczęściem człowieka np. założenia buddyzmu, braminizmu, czasy nowożytne. Spojrzenie zaś optymistyczne uświadamia, że śmierć jest jedynie przejściem z życia ziemskiego do życia wiecznego np. filozofia platońska, neoplatońska, stoicka, filozofia Epikura, Seneki, chrześcijaństwo.
Dla osób wierzących życie zmierza do konkretnego celu, właśnie do wieczności. Moja babcia mówiła, iż trzeba żyjąc czuwać i oczekiwać na przyjście Chrystusa. Nie znamy dnia, godziny, ani sekundy. Dawała rady: „Żyć należy tak, aby pozostać w pamięci serca innych osób, rodziny, przyjaciół, znajomych. Będą dalej przepiękne pory roku, urocze wschody i zachody słońca, deszcz życiodajny, błękit nieba, śnieżne chmury, dostojność gór, bezkres morza, zapach bzu, śpiew ptaków, ale bez nas, bo my będziemy już po drugiej stronie brzegu”.
Wierzący doskonale wiedzą, kto jest ostatecznie zwycięzcą w walce ze śmiercią. Jezus, który konał na krzyżu wypowiedział wymowne słowa: „Ojcze w Twoje ręce powierzam ducha mojego” (Łk 23, 46), zdjęty z krzyża, został złożony w grobie, a trzeciego dnia Zmartwychwstał. I to najlepiej, najpełniej wyjaśnia tajemnicę śmierci i życia. Odtąd wszyscy, którzy umierają i wierzą w Niego, nie muszą się obawiać, ponieważ nie idą na zatracenie, ale wstępują do domu Ojca. „Bóg nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych, wszyscy bowiem dla Niego żyją”. (Łk 20,38).
Babcia mawiała też, że „Człowiek kiedy umiera oddaje ducha, zwracając go Bogu i gaśnie w nim moc życia. Wierzę z całego serca, iż po śmierci jest życie wieczne i zobaczę Boga w całej okazałości”.
Piękno i zaduma
Liryka melancholii jesiennej
zawiera się w palecie
liści iście krasnolicych
w babiego lata poświacie
Rozpieszczona ciepłem słońca
w promieniach łasi się do gór
błękitem ślicznie wymalowana
śpiewa jej anielski chór
Wersy umoczone deszczem
dudnią miarowo o szyby
w ciepłych skarpetach i swetrach
pełne wspomnień oraz tęsknoty
Przytulają się do wrzosów
też do łąk pożółkłych
trochę rozdygotane zimnem
spoglądają na kłęby chmur szarych
Wiatr szumi monotonnie
wymownie i cicho ze strofami
odwiedzając odświętne cmentarze
wsłuchuje się w modlitwy za zmarłych
Tylu odeszło z rodziny przyjaciół znajomych
ludzi dobrej woli sportowców aktorów poetów
dziś na niwach tworzących dla Was wszystkich
Wieczny Odpoczynek znicze i naręcza kwiatów
Kazimierz Surzyn
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!