Dawno, bardzo dawno temu w Juszczynie postawiono dzwon. Stanowił on swoistą ozdobę wioski. Przepięknie lśnił w promieniach słonecznych. Ważył tonę, a jego średnica wynosiła około 1 metra. Zewnętrzna strona dzwonu wyróżniała się wzorkiem o motywie roślinnym i napisem: „Ave Maryja”.
Dzwonnik Błażej dzwonił trzy razy każdego dnia. O świcie dzwon donośnym odgłosem: „Jus-cyn”, „Jus-cyn”, „Jus-cyn”, oznajmiał kmieciom, że już czas na czyn, czyli do odrabiania pańszczyzny. W południe na jego znak chłopi przerywali robotę, zdejmowali nakrycia z głów i odmawiali „Anioł Pański”, wielbiąc Boga i Maryję. Potem spożywali posiłek i odpoczywali. Wieczorem dzwon sygnalizował zakończenie pracy.
Pewnego razu na zebraniu wiejskim społeczność wsi zastanawiała się, jaką jej nadać nazwę. Padały różne propozycje: Bory, Polany, Zbóje, Złote Łany. Jednak żadnego z tych mian nie poparła większość mieszkańców uczestniczących w zgromadzeniu. Dopiero Wincenty Kurdas, najstarszy chłop we wsi, ratując sytuację wstał spokojnie, podkręcił wąsa i powiedział: - Wicie, moi mili, tak sobie dumom ze ton nos dzwon piekne wydobywo hasło: „Jus-cyn”, „Jus-cyn”, „Jus-cyn”. Myślę sobie – kontynuował Wincenty - ze najlepso nozwa dlo nosej wsi będzie Juscyn. Wszystkim zebranym się to spodobało. Z czasem ludność przekształciła ją na Juszczyn i tak pozostało do dnia dzisiejszego.
Dzwon posiadał tez inne przeznaczenie. Błażej dzwonił w czasie burzy, ulewnego deszczu, gradobicia, powodzi i pożaru, aby rozpędzić owe nawałnice trapiące ludzi.
Jest jeszcze jedno wyjaśnienie nazwy miejscowości. Któregoś dnia przez wieś przejeżdżał bogaty jegomość, w karecie zaprzężonej w parę białych koni. Widząc chłopca bawiącego się przy drodze rozkazał woźnicy, aby ten się zatrzymał. Chłopcze, czyj ty jesteś? – zapytał hrabia. Jestem „Juscyn”, ( czyli od Józki, inaczej Józefy) - odpowiedział wystraszony malec, wybałuszając oczy i otwierając szeroko usta. Po chwili odwrócił się i pędem uciekł do pobliskiej chaty, pozostawiając po sobie tylko chmurę kurzu. Hrabia pomyślał, że ów chłopak mówił o nazwie wioski, z której pochodzi. Wkrótce mieszkańcy na pamiątkę tego wydarzenia nazwali miejscowość Juszczynem.
Kazimierz Surzyn
K. Surzyn, Legendy Podbabiogórskie, Wadowice 2010.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!