Reklama


O Agacie, która ciągle chorowała - opowieść

04/06/2023 11:07

            Działo się to dawno temu w Juszczynie. W jednej z chałup żyli Agata ze Staszkiem. Posiadali małe gospodarstwo. Dzieci niestety nie mieli. Lata lecą, a praca w polu trudna, wymagająca wielu sił. Pociechy by pomogły, ale cóż los nie był dla nich łaskawy.

 

            Gdy tylko była jakaś większa robota w polu np.: siewy, żniwa, wykopki ziemniaków Agata zaraz chorowała. Ludzie we wsi mówili Staszkowi, że małżonka wcale nie jest chora, tylko jej się robić nie chce. Była to przecież morowa kobieta i sił miała więcej niż nie jeden chłop. Stanisław kochał Agatę i mimo wszystko pragnął jej dogodzić.

Reklama

 

  • Znowu jesteś chora? - Staszek mówi do Agaty, która w izbie na łóżku wygodnie leżała.
  • Tak, głowa i kości mnie bolą, tak bardzo, że wytrzymać nie mogę – odpowiedziała, skarżąc się mężowi.
  • Usmażyć ci jajka? - zapytał Staszek.
  • Chodź tutaj do mnie do izby, bo nie będę do ciebie krzyczała, gdyż i gardło mnie teraz rozbolało – prosiła Agata.

Kiedy Staszek był już koło niej, kobieta powiada do niego:

  • Ugotuj mi stary dwa jajka.
  • Ostatnio jak usmażyłeś mi je, to po zjedzeniu brzuch mnie mocno rozbolał, ponieważ dodałeś za dużo smalcu – robiła wyrzuty chłopu.

Gotuj, pracuj koło chaty,  też ciężko w polu i jeszcze wszystko źle – mruczał mąż na żonę.

Był dobrym człowiekiem uczynił tak jak Agata chciała, a potem podał jej do łóżka śniadanie. Kobieta ucieszyła się, wstała na chwilę, zjadła ze smakiem, a następnie położyła się rozmyślając:

  • Gdy nie będę w polu pracowała, to Staszek je sprzeda i będzie święty spokój.
  • Nareszcie się od tych ugorów uwolnię – pomyślała Agata i zasnęła.

 

            Staszek już sam nie wiedział, co ma z żoną robić. Chciał zawieść Agatę furmanką do doktora w Makowie, ale o tym nawet słyszeć nie chciała. Postanowił więc sam pójść do niego i zapytać o jakiś lek dla Agaty, żeby tak cały czas nie chorowała, nie leżała i nie spała.

Reklama
  • Panie doktorze – moja Agatka ciągle choruje, kiedy tylko jest duża robota do zrobienia – wyjaśnił Staszek.
  • Może są jakiś leki, maści, albo zioła, żeby wyleczyły moją żonę? - pytał doktora chłop i otworzył szeroko buzię tak, że aż doktor się odsunął.

Popatrzył na chłopa z politowaniem i mówi:

  • Żadne tabletki, maści, zioła twojej małżonce nie pomogą.
  • Najlepsze chłopie będą okłady – poradził mu doktor.
  • Ale z czego i jak je trzeba przygotować? – zgłębiał sprawę Staszek.

Doktor wyszedł zza stołu i mówi:

  • Wypnij tyłek to ci pokażę.

            Chłop niczego nie podejrzewając, wykonał polecenie doktora, który uszczypnął go dwa razy, tak, że poczerwieniał.

  • Aha, taka kuracja na moją Agusię – uśmiechnął się Staszek.
  • Tak, przez dwa tygodnie – potwierdził doktor.
  • Pójdę do chaty i tak zrobię – kontynuował chłop.
  • A ile się należy za poradę? – pyta doktora.
  • Nic. Tylko, żeby ci kobieta po tej kuracji wyzdrowiała.
  • Idź chłopie z Bogiem – powiedział na koniec doktor, głosem z nutą zniecierpliwienia.
  • Tak, z Bogiem, z Bogiem doktorze – pożegnał się z nim Staszek.

 

 

            Kiedy chłop przyszedł do chałupy żona spała smacznie. Wyglądała pięknie, taka była rumiana, uśmiechnięta, całkiem wypoczęta. Nagle obudziła się i powiedziała do męża

  • Co ci doktor powiedział?
  • No... trzeba zrobić okłady – odpowiedział i uśmiechnął się tajemniczo.
  • Dlaczego się tak śmiejesz? - poirytowała się kobieta.
  • Z czego mi te okłady będziesz przyrządzał?
  • Nie słysząc żadnej odpowiedzi Agata dalej dociekała:
  • Zrób mi wreszcie stary te okłady, bo już się nie mogę doczekać czy one mi pomogą, czy też nie – zgodziła się po namyśle.
  • Dobrze, dobrze, ale musisz się obrócić na brzuch.

Gdy się obróciła chłop dwukrotnie uszczypnął ją w pośladki, dość mocno, aż jęknęła.

  • Wiesz Jaguś doktor mówił, iż takie okłady muszę ci wykonywać rano, w południe oraz wieczorem przez dwa tygodnie.

Agata, gdy to usłyszała, struchlała ze strachu.

Reklama
  • O nie, nie Staszku, jestem już zdrowa.
  • Jeszcze dzisiaj popołudniu pójdę z tobą kosić żyto.
  • Zobaczysz Stasiu, będę za tobą tak szybko odbierała zboże, że nie nadążysz kosić – Agata dodała po chwili całkiem wyleczona.

 

 

Kazimierz Surzyn

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama