Działo się to dawno temu w Juszczynie. W jednej z chałup żyli Agata ze Staszkiem. Posiadali małe gospodarstwo. Dzieci niestety nie mieli. Lata lecą, a praca w polu trudna, wymagająca wielu sił. Pociechy by pomogły, ale cóż los nie był dla nich łaskawy.
Gdy tylko była jakaś większa robota w polu np.: siewy, żniwa, wykopki ziemniaków Agata zaraz chorowała. Ludzie we wsi mówili Staszkowi, że małżonka wcale nie jest chora, tylko jej się robić nie chce. Była to przecież morowa kobieta i sił miała więcej niż nie jeden chłop. Stanisław kochał Agatę i mimo wszystko pragnął jej dogodzić.
Kiedy Staszek był już koło niej, kobieta powiada do niego:
Gotuj, pracuj koło chaty, też ciężko w polu i jeszcze wszystko źle – mruczał mąż na żonę.
Był dobrym człowiekiem uczynił tak jak Agata chciała, a potem podał jej do łóżka śniadanie. Kobieta ucieszyła się, wstała na chwilę, zjadła ze smakiem, a następnie położyła się rozmyślając:
Staszek już sam nie wiedział, co ma z żoną robić. Chciał zawieść Agatę furmanką do doktora w Makowie, ale o tym nawet słyszeć nie chciała. Postanowił więc sam pójść do niego i zapytać o jakiś lek dla Agaty, żeby tak cały czas nie chorowała, nie leżała i nie spała.
Popatrzył na chłopa z politowaniem i mówi:
Doktor wyszedł zza stołu i mówi:
Chłop niczego nie podejrzewając, wykonał polecenie doktora, który uszczypnął go dwa razy, tak, że poczerwieniał.
Kiedy chłop przyszedł do chałupy żona spała smacznie. Wyglądała pięknie, taka była rumiana, uśmiechnięta, całkiem wypoczęta. Nagle obudziła się i powiedziała do męża
Gdy się obróciła chłop dwukrotnie uszczypnął ją w pośladki, dość mocno, aż jęknęła.
Agata, gdy to usłyszała, struchlała ze strachu.
Kazimierz Surzyn
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!