Polska zbliża się do wprowadzenia opłaty reprograficznej na urządzenia elektroniczne, które nie były objęte wcześniejszymi regulacjami. Mowa m.in. o smartfonach, tabletach, komputerach i telewizorach. Choć resort kultury uspokaja, że to biznes, a nie konsumenci, który opłacą tę zmianę, eksperci ostrzegają: w praktyce wzrost cen jest niemal nieunikniony.
Obowiązujące w Polsce przepisy dotyczące opłat reprograficznych (rekompensujących twórcom straty z tytułu kopiowania utworów na własny użytek) nie były aktualizowane od kilkunastu lat. Zawierają listę przestarzałych urządzeń — np. kasety VHS, magnetowidy — ale nie obejmują popularnych dziś urządzeń elektronicznych. Tymczasem prawo UE wymaga od państw członkowskich zapewnienia tzw. „godziwej rekompensaty” dla twórców. Nowa propozycja rozporządzenia ma urealnić tę równowagę. Wiceminister kultury Maciej Wróbel zapowiada, że w efekcie roczne wpływy dla artystów mogą wzrosnąć do 150–200 milionów złotych, z obecnych około 36 milionów.
Projekt ministerstwa przewiduje skrócenie listy objętych opłatą urządzeń ze 65 do 19 pozycji. Znajdą się na niej m.in. smartfony i tablety z pamięcią powyżej 32 GB, laptopy i komputery stacjonarne, telewizory z funkcją nagrywania, dekodery, dyski twarde, pendrive’y i karty pamięci. Natomiast przestarzałe urządzenia, takie jak kasety VHS czy magnetowidy, zostaną objęte symboliczną opłatą na poziomie 0,01%.
Projekt wprowadza stawki od 1 do 3% wartości sprzedaży danego urządzenia (zwykle dominuje wartość 1%). Oznacza to, że przy zakupie smartfona za 1 800 zł opłata może wynieść około 18–54 zł, a przy droższym sprzęcie — nawet kilkadziesiąt złotych więcej. Choć opłata formalnie obciąża producentów i importerów, doświadczenia z innych podatków pośrednich sugerują, że koszty prędzej czy później trafią do konsumentów.
Planowane wejście nowych regulacji to 1 stycznia 2026 roku. Od tego dnia opłata będzie obowiązywała producentów importujących urządzenia elektroniczne objęte nowym katalogiem. Konsultacje publiczne projektu ruszyły już 23 lipca i potrwają 30 dni.
Ceny urządzeń elektronicznych prawdopodobnie wzrosną — choć resort kultury twierdzi, że opłata nie obciąży konsumentów, ponieważ obejmuje jedynie producentów/importerów. W praktyce jednak, ze względu na rynkową dynamikę i marże handlowe, większość dodatkowego kosztu zostanie przerzucona na klienta. Użytkownicy będą płacić o kilka/kilkadziesiąt złotych więcej za sprzęt, zwłaszcza w segmentach smartfonów, laptopów i telewizorów.
Mechanizm opłaty ma zrekompensować twórcom (m.in. ZAiKS, SAWP, ZPAV, ZASP, Copyright Polska) potencjalne dochody utracone w wyniku kopiowania ich utworów na nośniki osobiste. To forma wsparcia dla artystów, w tym freelancerów, którzy często nie mają dostępu do stałego systemu ubezpieczeń społecznych.
Obecnie projekt podlega konsultacjom. Najbliższe miesiące przyniosą dyskusje środowisk branżowych, społecznych i artystycznych. Jeśli przepisy zostaną przyjęte, już w 2026 roku konsumenci mogą zapłacić więcej za elektronikę, a branża będzie musiała uwzględnić nowy koszt w strategii cenowej.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze