Reklama


Na skawickim cmentarzu – legenda

07/07/2023 11:50

            Dawniej na skawickim cmentarzu podobno straszyło. Jedni się tego bali, ale byli i tacy, że się tym wcale nie przejmowali i przechodzili przez niego, nawet późnym wieczorem, gdyż mieli bliżej do swoich chałup.

 

            Było już po północy, kiedy środkiem cmentarza Jasiu wracał od Hani, swojej narzeczonej. Nagle na jednym z grobów, młodzieniec dostrzegł  postać, białą jak opłatek.

  • Co to jest takiego? - pytał sam siebie, ale mimo iż się bał, szedł dalej.
  • Młody człowieku jestem Helena z Suchej Góry – przedstawiła się lodowatym głosem.
  • Przecież mnie znasz, bo chodziłeś do nas po mleko.
  • Aha, teraz dopiero poznaję.
  • Pragnę, abyś poszedł do mojego Józka i zapytał go, dlaczego on nie zapala świeczek na moim grobie – prosiła Jaśka, Helena cichutkim głosem.
  • No..., nie wiem, nie wiem – wahał się mężczyzna.
  • Jak nie pójdziesz, to cie będę straszyła, w twojej chacie zawsze o  północy – zagroziła.
  • Pójdę i zapytam o to Józka – zmienił zdanie Jasiu, wyraźnie przestraszony, że zjawa  nie da mu spokoju.
  • Jutro dam ci odpowiedź, w tym samym miejscu  i o tej samej godzinie – oznajmił chłopak.

 

            Rankiem Jan poszedł do chaty Józka, którego zapytał o zdrowie, a potem przeszedł do sedna:

  • Dlaczego nie świecisz świeczek na grobie swojej Heleny? – pytał stanowczo.
  • Bo po śmierci żony, dowiedziałem się, że miała kochanka – odpowiedział z nieukrywanym żalem Józef.
  • Doniosła mi o tym Wanda – dodał ze smutkiem w oczach.

           

Reklama

            Jan następnej nocy, tak jak się umówił, przyszedł do Heleny – zjawy, która już na niego czekała. Wysłuchała z cierpliwością wszystko co jej chłopak opowiedział.

  • To nieprawda – powiedziała bez chwili wahania.
  • Wanda, to dobre ziółko, ona cały czas rywalizowała ze mną o Józka.
  • A kiedy jej się nie udało z nim być, ponieważ pobraliśmy się, to teraz się mści.
  • I nawet po mojej śmierci rozgaduje te plotki – wyjaśniła rozdrażniona Helena.

 

            Podziękowała Jasiowi za przysługę po czym zniknęła. Kilka dni później ukazała się Wandzie, która szła wieczorem koło jej grobu. Wanda, gdy ją zobaczyła, wystraszyła się i zaczęła uciekać. Helena szybko ją dogoniła i chwyciła mocno za szyję mówiąc:

  • Jak nie powiesz Józkowi, że kłamiesz, to cię uduszę – groziła Helena, Wandzie.
  • Powiem Helciu prawdę, twojemu mężowi, że ja to zmyśliłam, żeby tobie dopiec.
  • Proszę, nie rób mi krzywdy.
  • Przyrzekam ci Helciu – dodała, z wymalowanym przerażeniem na twarzy, a w oczach miała łzy. 

 

            Wanda słowa dotrzymała, gdyż od tego czasu Józef czyścił grób Heleny, zapalał świeczki, wymieniał kwiaty, a przede wszystkim modlił się za nią i przepraszał za chwile zwątpienia. Helenka miała zaś satysfakcję, że i po śmierci wygrała z Wandą.

Reklama

 

Kazimierz Surzyn

 

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama