Nadia Hołubowska jest kolejną dzielną kilkuletnią wojowniczką, która każdego dnia toczy nierzadko nierówny bój z poważną chorobą oraz wywołanymi przez nią innymi schorzeniami. Jeszcze kilka dni temu wydawało się, że 8-latka poleci na ratującą jej życie operację. I okazało się, że choć zebrano na ten cel 1 mln zł!, to brakuje jeszcze… 600 tys. zł.
U 8-letniej dziś Nadii z Żywca poważną wadę serca jaką jest Tetralogia Fallota podejrzewano jeszcze kiedy była w łonie matki. Wtedy jednak lekarze nie chcieli mnie martwić rodziców, a w szczególności stresować mamy. Czekali z potwierdzeniem. - Jej pojawienie się na świecie to najszczęśliwszy dzień w moim życiu, ale przepełniony strachem. Bo najgorsze przypuszczenia okazały się rzeczywistością, a serce mojego maleństwa dawało życie, ale jednocześnie było jak tykająca bomba z opóźnionym zapłonem – mówi mama dziewczynki.
Nadia pierwszą operację przeszła mając półtora roku. Rodzice mieli nadzieję, że operacja rozwiąże problemy, ale szybko okazało się, iż byli w błędzie. Osłabiony organizm poddał się kolejnym chorobom, które wymagają nieustannej kontroli specjalistów. Cukrzyca, niedowład lewostronny, problemy z tarczycą… Najbardziej niewdzięczni towarzysze reszty życia. A serce? - Myśleliśmy, że najgorsze już za nami, ale żyliśmy w ogromnym błędzie. Ostatnie cewnikowanie odkryło przed nami brutalną prawdę - zamkniętą lewą tętnicę płucną oraz zastawkę do wymiany na biologiczną. Od lekarzy usłyszeliśmy, że konieczna jest operacja. Tym razem jednak nie będzie to zwykły zabieg podobny do cewnikowania. To operacja na otwartym sercu - niezwykle skomplikowany zabieg, ale też jedyny ratunek – informowali kilka miesięcy temu rodzice doświadczonej przez los dziewczynki.
Kiedy okazało się w Polsce nie ma szans na leczenie w terminie, zaczęto szukać pomocy za granicą. Klinika w Muster okazała się najlepszym wyborem. - Postanowiłam, że właśnie temu człowiekowi mogę powierzyć serce i życie mojego dziecka. Teraz muszę poruszyć niebo i ziemię, by moje dziecko trafiło pod opiekę specjalistów, bo operacja to ogromne koszty. Cena zwala z nóg, ale dla własnego dziecka jestem w stanie zrobić wszystko. Niestety, nawet jeśli zaangażuję wszystkie swoje siły, szanse na uratowanie Nadii są zerowe. Potrzebuję wsparcia! Armii ludzi, którzy staną za nami murem. Tych, którzy nie odwrócą się od nas w potrzebie. Proszę, podaruj mi iskierkę nadziei na życie dla Nadii. Daj nam szansę na to, by śmierć nie zaglądała nam przez ramię – apelowała w trakcie zbiórki środków na operacje.
Dzięki licznym zbiórkom i ofiarności ludzi dobrej woli udało się w szybkim tempie uzbierać – jak się wydało- wystarczające do przeprowadzenia zabiegu 487,5 tys. zł. Wtedy okazało się, że zebrana podczas pierwszej zbiórki jest niewystarczająca, bo leczenie kosztuje prawie milion złotych.
Darczyńcy ponownie nie zawiedli. W ciągu pół roku poprzez zbiórkę na portalu „Siepomaga” zgromadzono dalsze 576,6 tys. zł. - 100% na pasku zbiórki to dla mnie najlepsza wiadomość, jaką mogłam sobie wymarzyć. Myślałam, że w tej sytuacji możemy spokojnie przygotowywać się do podróży. 5 maja 2022 roku miały się spełnić marzenia o bezpieczeństwie i ratunku małego serduszka Nadusi, które od wielu lat prowadzi nierówną walkę ze skomplikowaną wadą – mówi mama dziewczynki. Tymczasem podczas ustalania formalności z kliniką otrzymaliśmy wiadomość, że przewidziane są nie jeden, a 2 etapy leczenia, co oznacza, że na ten moment brakuje nam ponad 600 tysięcy złotych na przeprowadzenie cewnikowania serca i operacji ratującej życie.
Osoby, które w tej trudnej chwili chcą wesprzeć leczenie Nadii mogą przekazać na jej rzecz 1 proc. podatku. (Numer KRS 0000396361, Cel szczegółowy 1% 0097394 Nadia).
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Przykre jest to że rodzice muszą prosić o wsparcie społeczeństwo a rząd ma to głęboko w d ...oni dają milionowe dotacje np.nacjonalistom Rząd chroni życie nienarodzone bzdurnymi prawami a później żeby pomóc to ich nie ma
Do mama..Z Twojej wypowiedzi wynika że gdyby nie te durne prawa na ochronę życia to takie dziecko byś zabiła zanim by sie urodziło??to jaka Ty mama jesteś?? Tak trzeba walczyć o wszystko ale takie życie jest nie zawsze impreza i zabawa czasem smutek i gorycz..w Polsce operują takie schorzenia i to bardzo dobrze - dodam za darmo- ( a znam temat Fallota i co z tym idzie) niemniej życzę powodzenia i wytrwałości rodzicom małej.
Tato to dlaczego nie operują w Polsce i nikt nie mówi o zabijaniu tylko o pomocy od państwa debilu jeden
Ono uspokój się bo coś Ci pęknie i zaboli...w Prokocimiu operują .. wiem bo jak już pisałem przechodziłem temat..no jeśli chce się od ręki to trzeba za granicą i płacić..coś za coś takie realia służby zdrowia ..i przeczytaj jeszcze raz co napisała "mama"i w jakim kontekście może zrozumiesz - chociaż widząc co napisałoś wątpię..na marginesie zadałem tylko pytanie retoryczne.. nikogo nie obrażając..
tata zamiast się wymądrzać zrob dobry uczynek i dołóż się do zbiórki Pozdro
Może już położyłem...a Ty?
Jeżeli Dolozyles to bardzo ładnie z twojej strony trzeba pomagać bo jak już powiedziałam rząd ma to gdzieś
Przykre jest to że rodzice muszą prosić o wsparcie społeczeństwo a rząd ma to głęboko w d ...oni dają milionowe dotacje np.nacjonalistom Rząd chroni życie nienarodzone bzdurnymi prawami a później żeby pomóc to ich nie ma
Do mama..Z Twojej wypowiedzi wynika że gdyby nie te durne prawa na ochronę życia to takie dziecko byś zabiła zanim by sie urodziło??to jaka Ty mama jesteś?? Tak trzeba walczyć o wszystko ale takie życie jest nie zawsze impreza i zabawa czasem smutek i gorycz..w Polsce operują takie schorzenia i to bardzo dobrze - dodam za darmo- ( a znam temat Fallota i co z tym idzie) niemniej życzę powodzenia i wytrwałości rodzicom małej.
Tato to dlaczego nie operują w Polsce i nikt nie mówi o zabijaniu tylko o pomocy od państwa debilu jeden