Franciszek z Osielca nigdy nie chodził do szkoły. Nie umiał pisać ani czytać. Podpisywał się krzyżykiem. Chłop miał córkę Małgosię. Była bardzo zdolna, w szkole miała same piątki.
Franciszek często chodził z przyjaciółmi do karczmy, aby porozmawiać i napić się piwa. Pewnego razu biesiadując, chłopy chwalili się, iż czytali książkę o miłości, wypożyczoną z biblioteki. Franciszek też chciał taką książkę przeczytać. Żona już mu dawno zmarła, a do innych kobiet szczęścia nie miał.
Franek jak chcesz do ci tę książkę pożyczę, żebyś i ty ją przeczytał – powiedział Błażej.
No..., no... pewnie daj mi ją, chętnie skorzystam, bo ciekawy jestem co tam pisze – odpowiedział bez namysłu Franek.
Małgosia dobrze czyta, to ją do tego wykorzystam – deliberował chłop.
Pewnie, że tak – zgodził się z nim Michał.
Napili się jeszcze po piwku i rozeszli się do swoich chat. Gdy Małgorzata zobaczyła książkę w rękach ojca, zapytała go:
Tatusiu kochany, co to masz?
Książkę, nie widzisz – odburknął.
A jakże ją będziesz czytał, jak nie potrafisz?
Widzisz, jaka mądra, jajko nagle stało się mądrzejsze od kury! - podniósł nieco głos.
Ty mi, córuś, będziesz czytała.
Siadaj tutaj przy mnie i czytaj – kontynuował rozkazująco ojciec.
Dziewczyna posłusznie wzięła książkę i rozpoczęła czytanie. Po niedługim czasie przerwała pytając ojca:
Czy wypada, bym tobie czytała książkę o miłości?
Wypada, nie ma w tym nic dziwnego. Miłość to najpiękniejsze uczucie na świecie – odpowiedział Franciszek.
Nie przejmuj się, czytaj – ponaglał.
Musisz mi do końca przeczytać, bo kiedy się mnie kumple spytają w karczmie, czy mi się ona podobała, to przecież muszę im coś powiedzieć – tłumaczył.
I tak Małgosia czytała książkę ojcu kilka dni.
O, jakaż to była piękna książka sercem napisana – chwalił ją Franciszek.
Dziękuję córuś za przeczytanie.
Przyjaciele mówili, że mają kolejną książkę o miłości.
Gdy przyjechała do nich ciocia Matylda w odwiedziny Małgosia opowiedziała jej o czytaniu książki ojcu.
A co, on dalej nie umie czytać? - zapytała.
Tak, ani czytać, ani pisać – powiedziała dziewczyna, kiwając głowa.
Trzeba koniecznie nauczyć ojca, tych podstawowych, przydatnych czynności w życiu – postanowiła ciocia.
Małgosiu, wspólnymi siłami damy sobie radę – dodała z przekonaniem.
Upłynęło kilka tygodni. Nauka nie poszła w las. Franciszek ładnie pisał oraz czytał. Okazało się, ze jest zdolny, podobnie jak jego najukochańsza córka.
Kazimierz Surzyn
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!