O potrzebie budowy obwodnicy Makowa Podhalańskiego mówi się od lat. Pomysł ten ma swoich zwolenników, ale nie brak i tych, którzy mają odmienne zdanie. Zwłaszcza w Białce.
- Kontrowersje dotyczą nie tyle samej obwodnicy, co połączenia jej z drogą krajową nr 28 w Białce – mówi Paweł Sala, burmistrz Makowa Podhalańskiego. - Od kilkunastu lat rezerwowane są w planach zagospodarowania przestrzennego dwie lokalizacje dla potencjalnej obwodnicy.
Pierwsza lokalizacja przebiega wzdłuż torów kolejowych zaczynając od "Orlika" w Makowie, a kończąc na połączeniu z drogą krajową przed nowym mostem na Skawie, na wysokości skrzyżowania z drogą do Żarnówki. Ten wariant ma wielu zwolenników, ponieważ nie omija całego miasta i pozwala na łączenie poprawy płynności ruchu na drodze z prowadzeniem interesów przez lokalnych przedsiębiorców. Jednak z perspektywy GDDKiA taka obwodnica nie zapewnia skutecznego i szybkiego tranzytu przez miasto.
Drugi wariant to obwodnica zaczynająca się w Makowie Dolnym, przechodząca ponad torami na osiedle Jedzinka, dalej schodząca do Białki i w okolicach między firmą "Kartek" a FABIOSem łącząca się z drogą 28. I właśnie miejsce, w którym miałoby powstać owo połączenie dróg, budzi kontrowersje. Właściciele terenów dotąd wskazywanych w planach pod obwodnicę szukają alternatywnych propozycji, aby uwolnić swoją ziemię spod tego obciążenia.
- Zaproponowałem, aby zachować dotychczasowe rezerwy terenów pod obwodnicę, bo to najmniej kontrowersyjny wariant, a w momencie podjęcia decyzji przez GDDKiA co do konkretnej lokalizacji drogi, zwolnić tereny alternatywne. Na tym etapie, kiedy inwestor nie zadeklarował żadnych konkretów, nie możemy pozwolić na zwolnienie któregoś z terenów, żeby nie dawać pretekstów do rezygnacji z działań na rzecz budowy obwodnicy Makowa – zaznacza Sala.
Tymczasem grupa mieszkańców Białki zaznacza, że ich działki zostały zablokowane pod budowę drogi, która istnieje tylko na papierze, a co za tym idzie, nie wiadomo, kiedy w ogóle powstanie.
- Właściciele działek przez dziesięciolecia będą ubezwłasnowolnieni – twierdzi Jan Zadora. – Nic z tymi terenami nie można zrobić, ani zabudować, ani sprzedać.
Jak twierdzi włodarz Makowa, radni ulegli argumentacji i pod wpływem obecnych na sesji mieszkańców Białki - właścicieli spornych gruntów - odrzucili złożony przeze mnie projekt uchwały dotyczący przyjęcia studium dla Białki.
- W mojej ocenie wielu mieszkańców Białki będzie rozczarowanych takim rozwojem sytuacji, bo czekali na otwarcie wielu nowych terenów i planowali inwestycje. Teraz będą zmuszeni czekać aż opracowane i skonsultowane zostaną nowe projekty. To niestety może trwać wiele miesięcy – stwierdza włodarz Makowa Podhalańskiego.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze