Tereny położone nad Skawą to ulubione miejsca spacerowe dla wielu mieszkańców powiatu suskiego. Niestety, przechadzka nad rzekę nie zawsze jest dobrym pomysłem. Może bowiem gorzko rozczarować tych, którzy spodziewają się, że dostarczy im ona pięknych widoków i kontaktu z nieskażoną przyrodą...
Nad Skawą, oprócz bujnej zieleni, jak grzyby po deszczu wyrastają dzikie wysypiska śmieci. Pojawiają się zazwyczaj w miejscach, gdzie można dojechać samochodem, choć niektórzy zadają sobie więcej trudu i wynoszą odpady w zakamarki dostępne tylko dla pieszych. Jednym z zakątków, których urodę psują sterty śmieci, są nadrzeczne tereny w Juszczynie (gmina Maków Podhalański). Przy drodze wiodącej z osiedla Kachnowa nad brzeg Skawy, ktoś wysypał duże ilości odpadów pochodzących w większości z remontu lub rozbiórki jakiegoś budynku. Są tam kawałki pustaków, cegieł, styropianu, tynku, płytek ceramicznych, zbutwiałe belki i deski, kartony, rurki, plastikowe skrzynki i inne przedmioty. Prawdopodobnie można by było bez większego trudu ustalić, skąd pochodzą te odpady (albo przynajmniej część z nich), ponieważ na wierzchu jednego ze stosów leży kawałek szyldu salonu fryzjerskiego damsko-męskiego… Brak na nim nazwiska właściciela, ale ktoś na pewno będzie w stanie rozpoznać tablicę.
Paweł Barzycki, kierownik Referatu Gospodarki Komunalnej Urzędu Miejskiego w Makowie Podhalańskim zapewnia, że gmina walczy z dzikimi wysypiskami śmieci, jeśli tylko wie o ich istnieniu. Ale tego w Juszczynie nikt wcześniej nie zgłosił. – W pierwszej kolejności sprawdzamy, kto jest właścicielem działki, bo to on powinien zadbać o porządek na niej. Oczywiście wszystko zależy od tego, jakiego rodzaju są to odpady i gdzie zostały wysypane. Część materiałów z rozbiórki można użyć do utwardzenia czy wyrównania gruntu. Czyli można zagospodarować je na własnej działce. Inaczej sprawa wygląda, gdy koś podrzuca je sąsiadowi lub wywozi nad rzekę. W przypadku terenów gminnych lub takich, które można określić jako niczyje, co roku organizujemy akcje likwidacji dzikich wysypisk – mówi Paweł Barzycki. Jak przyznaje, sporo odpadów z remontów trafia do lasów, nad rzeki oraz potoki, gdzie wywożą je pracownicy firm budowlanych. I dodaje, że jeśli nie można ustalić, kto jest właścicielem gruntu, ani kto wysypał gruzy, gmina wywozi je na własny koszt. Kierownik obiecuje też zająć się wskazanym przez nas wysypiskiem w Juszczynie.
Edyta Łepkowska
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze