Reklama


Gmina Maków. Dzika zwierzyna atakuje!

26/07/2019 21:33

Dziki, lisy, a nawet wilki można dziś spotkać bardzo blisko zabudowań mieszkalnych. Niektóre z tych zwierząt bez obaw grasują na ulicach miast i w przydomowych ogródkach. Czasem atakują, siejąc popłoch w całej okolicy. Problem panoszącej się w pobliżu ludzkich siedzib dzikiej zwierzyny omawiano na ostatniej sesji Rady Miejskiej w Makowie Podhalańskim.

 

Jako pierwszy temat poruszył radny Łukasz Klimasara. – Na osiedlu Zarąbki w Grzechyni grasują dziki, które nawet zaatakowały człowieka. Mieszkanka zwracała się z prośbą o pomoc do myśliwych, ale oni nie mogą nic zrobić, bo nie wolno im polować tak blisko zabudowań. Ludzie strzelają w nocy petardami, próbując odstraszyć te zwierzęta, ale one już na to nie reagują – mówił, apelując o wsparcie do stróżów prawa i burmistrza Makowa Podhalańskiego. Obecny na sesji przedstawiciel makowskiego komisariatu stwierdził jednak, że policja nie ma środków do walki z dzikami…

Reklama

Włodarz miasta też nie umiał znaleźć rozwiązania problemu. – Staramy się pomagać ludziom w tej sprawie, głównie kontaktując ich z kołami łowieckimi, ale ponieważ pomiędzy domami nie można wykonywać żadnych czynności myśliwskich, jest to patowa sytuacja. Prawdą jest, że leśna zwierzyna coraz częściej schodzi do siedlisk ludzkich. Mam nagrania z dzikami zarówno na Rynku w Suchej Beskidzkiej, jak i na naszym. Państwo polskie spycha odpowiedzialność - a to na sołtysów, a to na gminy, a to na koła łowieckie i tak się wszyscy miotamy, co z tą zwierzyną zrobić i komu ją przypisać – powiedział.

Radny Kazimierz Polak dodał, że nie tylko dziki dają się we znaki mieszkańcom makowskiej gminy. Równie - jeśli nie bardziej - uciążliwe są lisy, które sieją ogromne spustoszenie w kurnikach. – W Grzechyni jest dosłownie ich plaga. W związku z tym proszę, by zorganizować spotkanie z kołami łowieckimi, aby zmobilizować je do działania. Może należałoby ustanowić jakąś nagrodę na świętego Huberta, dla najlepszego myśliwego, który spowoduje zmniejszenie populacji dzików i lisów – sugerował.

Reklama

Jak podkreślił, od przedstawiciela samorządu gminy Stryszawa słyszał, że nie ma tam problemu z dziką zwierzyną, właśnie dzięki odstrzałom realizowanym przez koło łowieckie. – Nie wiem, czy to nie taka propaganda, że gdzieś tam, u sąsiada jest lepiej. Przecież my za każdym razem opiniujemy plany łowieckie, które co roku są zwiększane. To nie jest tak, że koło łowieckie ich nie realizuje. Robi to, a dodatkowo w połowie roku przychodzi z wnioskiem o zwiększenie planu odstrzału zwierzyny, co my zawsze opiniujemy pozytywnie – odparł burmistrz Paweł Sala.

Włodarz podkreślił, że problem dzików będzie narastał, dopóki gospodarka rolna w całej okolicy będzie się kurczyła. Jak przypomniał, kiedy większość pól była uprawiana, zwierzyna w poszukiwaniu pożywienia nie musiała zapuszczać się w pobliże domów mieszkalnych. Znajdowała go pod dostatkiem na polach sąsiadujących bezpośrednio z lasami. 

Reklama

Edyta Łepkowska

 

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama