Reklama


Czy przyrzeczenia mogą się spełnić? - opowieść z Zawoi

10/07/2025 20:22

Dawno temu w dzień wypłaty przyszedł Marek wraz z kolegami do karczmy. Zamówili piwa i wesoło opowiadali o różnych wydarzeniach: a to o Joli co to uganiała się za mężczyznami, o Marcinie, który w kaplicy widział diabła, o Staszku lunatyku co zamiast w nocy spać chodził po ogrodzie i podobno chciał po drzewie wyjść do nieba, o Hance, której nie chciało się pracować w polu, gdyż pragnęła zostać śpiewaczką lub baletnicą w wielkim Krakowie. Marek przednio się bawił  nie myśląc ani przez chwilę o tym, że w domu czekają na niego żona Weronika oraz dzieci Mateusz, Łukasz i najmłodsza Małgosia. Wypił sobie z kompanami jeszcze parę piw, zatańczył z Kasią do której od dawna czuł miętę, po czym udał się do chaty. Całkiem było już ciemno.

  • Wiesz przyszedłem. Cieszysz się Weroniko, ty moja największa miłości? - mówił Marek pod nosem i chwiał się raz w jedną, raz w drugą stronę, odbijając się od ściany.
  • Piłeś, ty smoku? - odpowiedziała Markowi, Weronika.
  • E!, tylko jedno piwko wypiłem z kumplami.
  • No jedno!, chyba wtedy by tak było, kiedy by piwska zabrakło w karczmie, ty pierniku stary – ripostowała Weronika.
  • No! żonko moja, tylko nie pierniku. Nie dość, że mówisz pierniku to jeszcze stary, a ja przecież nie jestem jeszcze stary. Mam 34 lata, no wiesz Weroniczko.
  • Ha, ha, ha ja ci dam zaraz Weroniczko, stary kogucie.
  • Teraz jeszcze kogucie stary – załamanym głosem powtórzył Marek.
  • A podobno hulałeś jak nastolatek z babami doniosła mi Małgosia zza między.
  • Nie z babami, tylko z jedną dziewczyną.
  • Tak, pewnie z tą Kasią, to o jedną za dużo, ty tancerzu stary.
  • I znowu mówisz do mnie stary.
  • Dzieci nasze czekały długo na ciebie, żebyś przyniósł im trochę słodyczy, ale się nie doczekały i poszły spać – dalej surowo kontynuowała żona. A w chacie też nic nie ma do jedzenia, bo mi zabrakło pieniędzy.
  • Co myślisz, drabie stary, iż w sklepie za darmo dają towar jaki tylko chcesz?
  • Weroniko przepraszam i przysięgam ci, że ja już nigdy nie będę pił ani bawił się z innymi kobietami, tylko z tobą – powiedział Marek przewracając oczami i zataczając się koło ścian.
  • Idź głupi nie przysięgaj, tylko bądź mężczyzną co galoty nosi, nie pij więcej i nie podrywaj inne baby.
  • Idź spać, bo nic tu teraz po tobie – dodała Weronika czerwona ze złości.

Marek kiwnął tylko głową, napił się z garnka trochę mleka i posłusznie poszedł spać. Weronika kochała bardzo Marka i swoje dzieci. Zależało jej na rodzinie. Pragnęła dla wszystkich szczęścia. Marek cały miesiąc nie pił, ale jak tylko dostał wypłatę, znowu poszedł z kolegami do baru. Cóż takie przyrzeczenia znaczą, kiedy marnował pieniądze potrzebne familii.

Reklama

Pewnego razu, po rozmowach ze swoimi rodzicami, Marek w końcu  zrozumiał, że najważniejsze w życiu są miłość, pielęgnowanie jej, troska o dobro żony, dzieci, także o zdrowie, aby długo się nimi opiekować oraz kochać. Nie pił, zaprzestał chodzenia do karczmy. Odtąd wszyscy byli szczęśliwi.

Kazimierz Surzyn 

 

 

 

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 10/07/2025 20:22
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama