Pielgrzymi wrócili do domu. Przyszedł czas na dzielenie się wrażeniami.
„Przed powrotem do Rzymu pragnę się z wami spotkać, a przede wszystkim podziękować każdemu z was za zaangażowanie, ofiarność i poświęcenie, z jakimi towarzyszyliście, pomagaliście i służyliście tysiącom młodych pielgrzymów. Dziękuję też za wasze świadectwo wiary, która połączona z wiarą bardzo wielu ludzi młodych z całego świata, jest wielkim znakiem nadziei dla Kościoła i dla świata. Dając siebie ze względu na miłość Chrystusa, doświadczyliście, jak wspaniałe jest zaangażowanie w szlachetnej sprawie”. To słowa papieża Franciszka wygłoszone do tych, bez których zorganizowanie Światowych Dni Młodzieży Kraków 2016 nie byłoby możliwe.
Wolontariuszy ŚDM– bo o nich tu mowa – nie brakowało również z terenu powiatu suskiego. Dziś na łamach portalu sucha24.pl wspominają ten niezwykły czas.
- Światowe Dni Młodzieży to niesamowite i niezapomniane przeżycia. Możliwość poznania ludzi z całego świata i przezywanie wizyty papieża razem z nimi sprawia, że wszyscy zbliżyli się do siebie jeszcze bardziej. Te wyjątkowe przeżycia z pewnością są warte kilku godzin snu mniej czy odrobiny zmęczenia – zaznacza Dagmara Lasek.
Dodaje, że podczas czuwania i modlitwy w Krakowie, wolontariusze z sektora V mieli szanse poznać swoich pomocników z całego świata. - Wszyscy liczą na to, że spotkamy się w tym samym gronie w Panamie. A jeśli nie, to pozostaną nam piękne wspólne wspomnienia – zapewnia dziewczyna.
Klaudia Trączyk była wolontariuszką parafialną w Budzowie. - Niestety pielgrzymi przyjechali do nas dopiero w piątek, więc cały tydzień spędziłam z pielgrzymami w Suchej. To niesamowite uczucie widzieć w swojej okolicy ludzie z różnych zakątków świata. Wraz z przyjaciółką poznałyśmy wielu pielgrzymów. Ale w sercu zostanie nam głównie spotkanie z kolegą z Hondurasu oraz grupą znajomych z Hiszpanii – wspomina. - Spędziłyśmy z nimi parę dni w Suchej po prostu siedząc, rozmawiając, poznając siebie. Nasze kultury, podobieństwa i różnice, wszystko. Na szczęście to nie był koniec. Los chciał, że nasze sektory w Brzegach były zaraz obok siebie.
Wolontariuszka wspomina wspólne modlitwy, śpiewy, tańce i...gry w karty. - Nauczyliśmy ich grać w ku ku a oni nas w hiszpański, trochę zmieniony odpowiednik tej gry. - wyjaśnia Klaudia. - Nie mogę uwierzyć, że to już koniec ŚDM w Polsce. Dzięki dzisiejszej technologii mamy stały kontakt z naszymi nowymi znajomymi. Jest to najlepsza przygoda w moim życiu. Uważam, że każdy powinien kiedyś wybrać się na ŚDM! Panującą tam atmosfera jest po prostu nie do opisania! Trzeba to poczuć!
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze