Jak z bicza strzelił minęło dziewięć kolejek ALPS. Bo była to najbardziej szalona edycja w historii, w której losy mistrzostwa ważyły się niemal do ostatniego gwiazdka, a walka o utrzymanie także była zażarta, a zagrożona spadkiem była połowa stawki.
I-LIGA:
Beton2 Sucha Beskidzka – Los Asfaltos Sucha Beskidzka 2:4
Przed meczem każdy wiedział jaka jest jego stawka. Beton 2 w ciemno brałby remis i nie pytał o nic. Miał trzy punkty przewagi nad Los Asfaltos, więc podział punktów w pełni go satysfakcjonował. Obrońcy tytułu musieli grać o pełną pulę, mając z tyłu głowy, że każdy inny wynik nie tylko sprawi, że to rywale będą świętowali zdobycie mistrzostwa, ale i że kilka godzin później Zawojski.pl może jeszcze ich pozbawić nawet tytułu wicemistrzów. Ostatecznie po wygraną sięgnęli bardziej doświadczeni Los Asfaltosi. - Dublet w tym sezonie na pewno należy uznać za sukces drużyny. I o ile mistrz na wiosnę przyszedł bez straty punktu, to jesień była odrobinę trudniejsza bo do mistrzostwa potrzebowaliśmy 3 punktów z bezpośrednim rywalem czyli Betonem. Mobilizacja była pełna. Na meczu pojawiło się tym razem 14 chłopaków, którzy w tym sezonie według frekwencji obdzieliliby dwa mecze. Zresztą w drużynie Betonu było 15 chłopaków, więc spokojnie mogliśmy grać na dużym boisku – komentuje Krystian Krzeszowiak, kapitan Los Asfaltos.
Dodaje, że od początku jego ekipa miała za cel zdominowanie gry i strzelenie bramki. I plan realizowali bo na bramkę Betonu sunęła akcja za akcją, a piłka chodziła jak po sznurku. I wreszcie zbyt dalekie wyjście bramkarza wykorzystał przytomnie lobem Karol Głuc, który w ten sposób zwieńczył bardzo udany sezon. - Można było z przyjemnością oglądać ten mecz, gdyż obie drużyny grały tylko piłką, a Betony po składnej akcji doprowadziły do wyrównania – zauważa Krystian Krzeszowiak, komplementując za razem akcję rywali zakończoną uderzeniem Tobiasza Dyducha.
Kilkadziesiąt sekund później piłkę głową do siatki posłał Krystian Krzeszowiak, ale arbiter nie uznał bramki, więc wciąż utrzymywał się remis. Wynik uległ zmianie dopiero tuż przed przerwą kiedy to Paweł Cieślewicz pewnie wykorzystał rzut karny podyktowany za zagranie ręką jednego z Betonowych defensorów.
Los Asfaltos spodziewali się, że po zmianie stron niemający nic do stracenia przeciwnicy ruszą do frontalnego ataku. Jednak szybko zapał zawodników Betonu 2 ostudził Paweł Józefiak. Obsłużony prostopadłym podaniem przez całe boisko, minął bramkarza i skierował piłkę do siatki. Dublet przyszło mu świętować parę chwil później, gdy wykorzystał swój największy atut, czyli szybkość. Beton stać było już tylko na jedną bramkę (zdobył ją Robert Sumera , ale trzeba przyznać, że losy mistrzostwa ważyły się do ostatniej chwili. - Brawa dla chłopaków zarówno z naszej drużyny, ale i dla dwóch pozostałych drużyn z Suchej bo to one w tej rundzie wiodły prym. Szkoda, że pozostali faworyci zawiedli, ale różnica trzech punktów pomiędzy czwartym miejscem, a przedostatnim najlepiej pokazuje jak liga była w tym roku wyrównana. Szkoda nam Betonów po tak dobrym sezonie gdyż samo doskonale wiemy jak to jest przegrać mistrzostwo w ostatnim meczu – komentuje Krzeszowiak.
Podsumowując ostatni mecz w tym sezonie, który zdecydował o tym, że Beton 2 zajął „tylko” drugą lokatę kapitan tej drużyny Mateusz Fronczak podobnie jak wcześniej Krzeszowiak zauważa, że obie ekipy przystąpiły do walki z tak szeroką kadrą, iż można by było śmiało rozstrzygnąć losy mistrzostwa na dużym boisku. - Mecz był dla nas ciężki, bo rywale byli bardzo poukładani w obronie, stosowali również wysoki pressing co utrudniało nam rozprowadzanie akcji od naszej bramki. My również uprzykrzaliśmy im pod tym względem grę. Straciliśmy pierwszą bramkę, ale po chwili udało się nam wyrównać. Niestety na pół minuty przed końcem połowy sędzia podyktował słusznego karnego i niestety znowu musieliśmy gonić wynik – wspomina Fronczak i ubolewa, że w drugiej połowie własne błędy w obronie spowodowały, że betonowcy stracili dwie bramki z kontryoraz przez błąd krycia. - Nie powiedzieliśmy ostatniego słowa i zaczęliśmy walczyć, bo było dużo czasu do końca. Zdobyliśmy bramkę na 2:4 i zaczęliśmy stwarzać sobie coraz więcej sytuacji. Jeszcze na 3 minuty przed końcem nie wykorzystaliśmy klarownej sytuacji, gdzie Bartek Karlak broni nam dwa strzały z 3 metrów. Gdyby wtedy padł gol to można jeszcze było odwrócić losy mistrzostwa, lecz później już nadzieje coraz bardziej zanikały. Brakło nam konsekwencji w obronie i to zdecydowało o tym że musimy się zadowolić ""tylko"" wicemistrzem. Jednak mimo wszystko jesteśmy bardzo zadowoleni z tego sezonu i nikt z nas nie pomyślałby, że zajdziemy tak wysoko w tej edycji. Dziękuję wszystkim zawodnikom za zaangażowanie i walkę w tym sezonie i drużynie Los Asfaltos gratuluję 21 mistrzostwa ligi – podsumował kapitan Betonu2 Sucha Beskidzka.
AKS Las – Gamba Furiosa Zembrzyce 5:1
Piłkarze z powiatu żywieckiego przystępowali do meczu na pełnym luzie, bo już tydzień temu zapewnili sobie… spadek do II ligi. W starciu z Gambą Furiosą, która nie do końca była jeszcze pewna utrzymania pokazali, że w piłkę potrafią grać. Zaaplikowali Szalonym Krewetkom pięć bramek, które zdobyli Michał Bargiel (2), Marcin Skrzypek, Krzysztof Lenart i Suwaj, a sami stracili tylko jedną, autorstwa Daniela Bachorczyka. - Ten sezon w naszym wykonaniu był najsłabszy od kilku. Niestety, trzeba uderzyć się w piersi. Jeśli się chce grać, to nie można olewać drużyny. Cóż, mobilizacja na wiosnę i gramy dalej. Głowy do góry. Co do meczu z AKS, to ten nam kompletnie się nie ułożył. Mieliśmy swoje szanse bo zaliczyliśmy trzy poprzeczki, słupek i sporo strzałów w bramkarza. Aż dziwne, że nie wpadły 2-3 bramki. AKS zagrał dobre spotkanie, ale wychodziło im wszystko. Szkoda, że spadli do drugiej ligi, ale na pewno powrócą na jesień – mówi Jakub Nosal, kapitan Gamby Furiosy.
- Dziękuję wszystkim za grę. Mam nadzieję, że wkrótce znowu się spotkamy – mówi Grzegorz Targosz z AKS. Podkreśla, że jego ekipa nie składa broni i będzie chciała jak najszybciej wrócić na I ligowego orlika w Suchej.
Black Shadows Zawoja – Monter Kurów 4:4
- Wielokrotnie powtarzałem, że nie dopuszczam do siebie myśli o spadku. Wierzyłem, że się utrzymamy i trzy ostatnie mecze pokazały, że kiedy jesteśmy pod ścianą potrafimy się zmobilizować. Gdy prowadziliśmy z Black Shadows 3:1 wydawało nam się, że jesteśmy już bezpieczni. Czuliśmy, że kontrolujemy wydarzenia na boisku. Wtargnęło się rozprężenie i zrobiło się 3:3 i pojawiły się nerwy. O ile bowiem remis dawał nam utrzymanie, to przegrana oznaczała katastrofę. Bramka na 4:3 autorstwa Łukasza Folęgi znowu dała nam komfort, ale w końcówce po kolejnym gapiostwie rywale ponownie nas doszli i przypadkowa akcja mogła nas pogrążyć. Po meczu rywale jeszcze łudzili się, że dzięki remisowi się utrzymali. Przykro spadać z ligi mając 9 punktów. Bardzo solidny dorobek, a jednak im nie wystarczył – mówi Tadeusz Copija, kapitan Montera i podkreśla, że liga była w tym sezonie tak wyrównana, że kurowianie, pomimo wcześniejszych kłopotów, mogli w niedzielę awansować na czwarte miejsce. Wystarczyło by wygrali.
– Czwarte miejsce byłoby jednak wynikiem ponad stan. Nie zasłużyliśmy w tym sezonie na nie. Musimy przed kolejną edycją usiąść i opracować scenariusz, a potem go zrealizować. Póki co dziękuję wszystkim zawodnikom za walkę i wierzę, że wiosną będzie lepiej – podsumowuje sezon Copija. Dla jego zespołu w niedzielę bramki Szymon Tlałka (2), Mariusz Spyrka i wspomniany wcześniej Folęga. Dla zawojan gole zantotowali: Mikołaj Celak (2), Łukasz Toczek i Patryk Dudziak. - Niestety, nie udało się. Przykro spadać do drugiej ligi z 9 punktami, ale jeszcze tu wrócimy. Na wiosnę interesuje nas tylko awans. Żal mi tylko chłopaków bo w drugiej połowie z Monterem zostawili serce na boisku – mówi krótko Łukasz Dudziak, kapitan Black Shadows. Na razie nieoficjalnie wiemy, że wiosną Black Shadows i AKS Las czekać będzie ciężkie zadanie. W walce o powrót do I ligi przyjdzie im bowiem prawdopodobnie rywalizować nie tylko z dobrze im znanymi rywalami. Do gry w ALPS przymierza się silna drużyna z powiatu żywieckiego, ale na razie o tym ciiiii....
Mucharz Team – RKS Huwdu Bieńkówka 7:2
Jeszcze kilka tygodni temu Mucharz Team był jednym z głównych kandydatów do spadku. Mobilizacja w końcówce sezonu i sensacyjna wygrana z Los Asfaltos sprawiły, że wrócił do żywych. Kropkę nad „i” Jeziorowcy postawili w niedzielę, demolując RKS Bieńkówkę. Na okazałą wygraną zapracował w szczególności Wojciech Pindel, autor aż czterech goli, a także Arkadiusz Zembaty, Damian Gracjasz i Tomasz Siwek, którzy zdobyli po golu. Szyki nieznacznie pokrzyżowali im Maciej Job i Daniel Lewandowski, ale ich dwie bramki to było za mało, by w niedzielę myśleć choćby o punkcie. - Od początku rozgrywek wszyscy stawiali nas jako drużynę, która szybko awansowała i która szybko spadnie, a jednak zdarzyło się inaczej. Pokazaliśmy, że też liczymy się na boisku i kto wie, które miejsce byśmy mieli, gdyby nie nasze błędy na początku sezonu. Teraz to można tylko gdybać. Piąte miejsce i 11 punktów na drużynę, która po raz pierwszy zagrała w 1 lidze to dla nas bardzo dobry wynik. Ciężko na niego zapracowaliśmy i jestem dumny z naszej drużyny, bo zawsze wchodzimy na boisko i dajemy z siebie 100 %. I za to też chciałem podziękować chłopakom, że zostawiają serce na boisku i nigdy nie odpuszczają. BRAWO WY! – podzielił się refleksjami Dominik Gajda, kapitan Mucharz Team.
- Słabszy mecz w naszym wykonaniu. Rywale byli szybsi, agresywniejsi, bardziej zdeterminowani. Nie mieliśmy zbyt wielu argumentów, by się im przeciwstawić. Zdobyliśmy dwie bramki. Zwłaszcza gol Daniela, po efektownej dwójkowej akcji z Maćkiem, sprawił nam dużą radość. Brawa dla rywali. A my cieszymy się z utrzymania, choć łatwo nie było, biorąc pod uwagę różne perturbacje, które nas dotknęły – komentuje mecz i sezon Mateusz Stopka z RKS Huwdu.
Zawojski.pl Sucha Beskidzka – Woodica Juszczyn 1:2
- Przystępując do meczu było wszystko jasne. Mieliśmy pewne trzecie miejsce, a Woodica biorąc pod uwagę małą tabelkę z Gambą i Black Shadows była pewna utrzymania. Sędzia śpiesząc się na następny mecz skrócił nasze spotkanie do pół godziny. Słonce świeciło, 25 stopni i w takiej letniej temperaturze toczył się mecz – wspomina Marcin Pająk z Zawojski.pl i przyznaje, że pierwsza połowa należała do rywali, którzy wyprowadzili dwie kontry i obie zakończyły się dla nich bramkami (zdobyli je Adrian Bury i Krystian Kwaśniewski).
W drugiej odsłonie Zawojski.pl zaczął dochodzić do sytuacji bramkowych i udało mu się zdobyć kontaktowego gola. Konkretnie uczynił to Jarosław Franczak, który z dorobkiem 16 goli został królem strzelców. Na pięć minut przed końcem spotkania suszanie zmarnowali tysiącprocentową!! okazję na wyrównanie gdy nie zdołali skierować piłki do pustej bramki. - Podsumowując cały sezon, liga bardzo się wyrównała i teraz naprawdę trzeba mieć dwóch, trzech zawodników na zmianę, aby walczyć o podium. Gratulacje dla Los Asfaltos za zdobycie mistrzostwa oraz dla wszystkich zawodników Zawojski.pl, ponieważ każdy z nas dołożył cegiełkę do 3 miejsca jakie zdobyła nasza drużyna. Teraz zimowe przygotowanie, kolejne transfery na rynku, a na wiosnę po raz kolejny idziemy na mistrza – podsumowuje sezon i snuje mocarstwowe plany Pająk.
![]() | ![]() | | ![]() |
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze