Do przerwy w derbowym spotkaniu Naroża z Halniakiem górą byli goście, którzy prowadzili po trafieniu Macieja Żarnowskiego. Sporo ożywienia wnieśli tymczasem rezerwowi Naroża do poczynań gospodarzy w drugiej połowie - zwłaszcza Paweł Romaniak i Marcin Kuszyk. Skończyło się wynikiem 5:1 dla Naroża.
Wejście smo... tfu, Romaniaka
Jak potoczyłyby się losy derbowego spotkania Naroża z Halniakiem, gdyby w drugiej połowie na placu gry nie zameldował się Paweł Romaniak, tego nie wiemy. Wiemy za to jak się potoczyły, gdy ten pojawić się na boisku. Ofensywny zawodnik Naroża zdecydowanie rozruszał gospodarzy i bez wątpienia został MVP spotkania. Jak się strzela dwa gole, a przy dwóch kolejnych macza palce, nie może być innego rozstrzygnięcia.
Naroże grało wolno, statycznie w pierwszej odsłonie, co wykorzystali goście. Z dystansu (ok. 20 metrów) przymierzył Maciej Żarnowski i Halniak do przerwy prowadził 1:0.
Obraz gry zmienił się po przerwie - Naroże zaczęło szybciej, dokładniej i przede wszystkim skuteczniej grać. Na efekty nie trzeba było długo czekać.
Najpierw rzut karny wykorzystał Daniel Świder. Następnie po dwóch indywidualnych akcjach Romaniak wpisuje się na listę strzelców. Czwarty gol dla gospodarzy to skuteczna dobitka Marcela Stawickiego strzału Marcina Drobnego obronionego wcześniej przez Marcina Kopra (trochę skomplikowane, ale tak było). Kto podawał do Drobnego? Oczywiście Romaniak.
Piąty, ostatni gol dla Naroża to akcja Romaniaka, który podaje do Marcina Drobnego - ten ma przed sobą pustą bramkę. Wygrana podopiecznych Marcina Ferka mogła być jeszcze efektowniejsza, ale Świder nie wykorzystał karnego (obronił go Koper).
Po porażce z Żurawiem Krzeszów, piłkarze Naroża poprawiają sobie humory nad gminnym rywalem.
Naroże Juszczyn - Halniak Maków Podhalański 5:1 (0:1)
Gole dla Naroża: Romaniak (dwa), Świder, Stawicki, M. Drobny.
Gol dla Halniaka: Żarnowski.
Skład Naroża: Krupczak - R. Drobny, Gąstała (Ł. Wróbel), S. Kuszyk, K. Wróbel (Bibro), Stawicki, Antolak (Romaniak), Daniel Świder, Ferek (Kardaś), Baziński (M. Kuszyk), M. Drobny.
Gole na osłodę
Nie było to wielkie, derbowe widowisko, które będzie wspominane nie tyle latami, miesiącami, co pewnie i godzinami. Co innego, jeżeli chodzi o gole - te były przedniej urody.
Zaczęło się dobrze dla gospodarzy - bardzo ładny strzał z rzutu wolnego w słupek oddał Jonasz Burliga, a skuteczną dobitką popisał się Rafał Porębski.
Do wyrównania doprowadził Robert Głuszek, który przymierzył z 18 metrów tak, że Patrycjuszowi Strzeleckiemu pozostawało tylko wyciągnąć piłkę z siatki.
Piłkę meczową miał Sebastian Starowicz, który po dośrodkowaniu z rzutu wolnego trafił w słupek.
Po trzech porażkach derbowych z rzędu, Garbarz dopisuje zatem wreszcie do swojego dorobku jeden punkt.
Garbarz Zembrzyce - Jałowiec Stryszawa 1:1 (0:0)
Gol dla Garbarza: Porębski.
Gol dla Jałowca: Głuszek.
Składy:
Garbarz: Strzelecki - Burliga (65' Łuczak), Żurek, Sobański, Głuc, Porębski (80' Kania), Zajda, Wróbel, Kwaśniewski, Sani, Ezeh.
Jałowiec: Lenik - Korczak, Habowski, Polak, Głuszek, Starowicz , Wągiel , Kwak Witek, Steczek, Sala.
Zimny prysznic...
...bywa zbawienny? BCS Zawoja po dwóch wygranych spotkaniach z rzędu w minioną sobotę pojechała do Marcówki na mecz z Koroną Skawinki. Może nie jak po swoje, ale...
- Poczuliśmy się za pewnie po zwycięstwach z Lachami Lachowice i Leńczami. Spotkał nas tymczasem zimny prysznic. Uważam, że może on nam wyjść tylko na dobre. Były też inne okoliczności w tym spotkaniu, które nam nie pomagały. Dwóch zawodników zagrało z konieczności, a nieobecność Artura Dyrcza spowodowała, że musiałem niektórych zawodników ustawić na innych niż mają nominalnie przypisane pozycjach - powiedział trener BCS, Jacek Kudzia.
W przeciągu całego spotkania to goście byli częściej w posiadaniu piłki - statystyki jak wiadomo jednak nie grają. Piłka nożna za to jest grą błędów, a te przytrafiły się zawojanom.
Gol numer jeden to błąd w kryciu po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i gol autorstwa Maksymiliana Pająka.
Korona po przerwie zadała dwa szybkie ciosy - oba po kontrach - i wyszła na trzybramkowe prowadzenie. Dwukrotnie na listę strzelców wpisał się Adrian Kania.
Pomiędzy tymi golami zawodnik Korony Krystian Palacz obejrzał drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę. Na niewiele to się jednak zawojanom zdało. Trener Kudzia postanowił po utracie trzeciego gole trochę poeksperymentować wprowadzając dwóch ofensywnych zawodników w miejsce dwóch defensywnych.
W samej końcówce Korona przypieczętowała wynik zdobywając czwartego gola - na listę strzelców wpisał się Mateusz Palacz.
Korona Skawinki - BCS Zawoja 4:0 (1:0)
Gole dla Korony: Kania (dwa), Pająk, Palacz.
Skład BCS: Ficek - Kudzia (55' Zemlik), Czarny (55' Pudalik), Pasierbek, M. Pasierbek, Wróblewski, Trybała, D. Smyrak, D. Bartyzel, Smyrak, P. Smyrak (74' Wicherek).
Huragan mknie do przodu
Losy spotkania dwóch beniaminków w Barwałdzie rozstrzygnęły się po przerwie. Zaczęło się bardzo dobrze dla Huraganu - precyzyjną wrzutka z rzutu wolnego Mariusza Pacygi na dalszy słupek wykorzystał Mateusz Matyja i bramkarzowi z Żarek Szymonowi Kleszczowi pozostały tylko odprowadzić futbolówkę wzrokiem, jak ta wpada do bramki gospodarzy. Na 2:0 podwyższył Sławomir Pacyga, który wykorzystał dośrodkowanie w pole karne od Kamila Bywalca. Gospodarze kontaktową/honorową bramką zdobyli w doliczonym czasie gry - pojedynek główkowy przegrał Wojciech Szafraniec, sytuację próbował jeszcze ratować bramkarz Mateusz Malik, ale koniec końców piłkę głową do bramki gości kieruje Jan Karcz.
Huragan przynajmniej na kilkanaście godzin awansował na czwartą pozycję w tabeli.
Żarek Barwałd - Huragan Skawica 1:2 (0:0)
Gole dla Huraganu: S. Pacyga, Matyja.
Skład Huraganu: Malik - Kudzia, Sebastian Pacyga, Gasek (60' Fujak), Szafraniec, Surzyn, Mirosław Pacyga, Mariusz Pacyga, Bywalec (85' Makoś), Matyja (75' Chowaniak), S. Pacyga.
Kalwarianka II Kalwaria - Grom Grzechynia 3:1 (2:0)
Gol dla Gromu: R. Kudzia.
Co się wydarzyło w Lachowicach?
Po pierwszej połowie może nie domy, ale bardzo wiele, można było w ciemno stawiać na to, że to KS Bystra wyjdzie zwycięsko ze spotkania z Lachami Lachowice. Druga połowa udowodniła, że w piłce nożnej faworyci to są co najwyżej na papierze, a sytuacja na murawie może się zmieniać jak w kalejdoskopie.
Mecz co prawda rozpoczął się od niewykorzystanej sytuacji sam na sam zawodnika Lachów Tomasza Murzyna z Dariuszem Pustułą (strzał minął słupek bramki gości), ale potem na murawie rządzili i dzielili goście. Byli szybsi, dokładniejsi, lepiej zgrani - mieli wszystkie atuty po swojej stronie. Razili jednak nieskutecznością - 12 niecelnych lub zablokowanych strzałów w pierwszej połowie mówią same za siebie. Były jednak i celne próby - pierwszą miał Igor Kulka, którego uderzenie wybronił Łukasz Nowak.
Filmową akcję przeprowadziła w 17. minucie Bystra i zakończyła ją efektownym golem. Z prawej strony dośrodkował w pole karne Przemysław Lipa, a Grzegorz Wójtowicz w pełnym biegu trafia piłkę głowa, ta odbija się od poprzeczki i ląduje za linią bramkową. Lepiej zakończyć tej akcji po prostu nie mógł.
Kilka minut później role się odwróciły - tym razem to Wójtowicz dośrodkował w pole karne, a tam Lipa doszedł do uderzenia głową. Różnica była taka, że tym razem strzał był niecelny (i Wójtowicz dośrodkowywał z prawej strony).
Bystra była groźna na skrzydłach, ale też kiedy trzeba było, to potrafiła przejąć piłkę w środku pola i rozegrać błyskawiczną kontrę. Dwie z nich mocno napędziły gospodarzom strachu. Czterech na trzech - tak wyglądała jedna ze wspomnianych okazji w wykonaniu przybyszów z Bystrej. W jej końcowej fazie Bartłomiej Pytel uderza jednak za lekko i Nowak nie ma problemów ze skuteczną interwencją. Druga kontra Bystrej to zły wybór wspomnianego Pytla - zamiast podawać do totalnie niepilnowanego po lewej stronie Wójtowicza (miałby autostradę do spotkania sam na sam z Nowakiem), to zdecydował się na strzał, który lepiej pozostawić bez komentarza.
Obraz gry zmienił się diametralnie po przerwie. Wpływ na to na pewno miał szybko zdobyty wyrównujący gol przez gospodarzy - po dośrodkowaniu w pole karne piłkę głową w bramce Bystrej umieszcza Sebastian Pyrzyk. Ale nie tylko on - Bystra była zbyt pewna swego po pierwszej połowie, a Lachy wreszcie... dojechały na mecz!
Po godzinie gry sytuacji sam na sam z Pustułą nie wykorzystał Kamil Ponikwia. Chwilę później Daniel Kachel podaje do Murzyna, a ten oddaje strzał z dwunastu metrów. Wynik nie ulega jednak zmianie. Dobry okres Lachów wieńczy potężnym, ale jednak zablokowanym strzałem, z 16. metrów Mateusz Małysiak.
Kwadrans przed zakończeniem spotkania miała miejsce decydująca o losach spotkania akcja. Ponikwia popisuje się fantastycznym uderzeniem z dystansu i lobuje Pustułę! Zawodnik Lachów ledwo przekroczył przy tym strzale połowę gości...
Ten gol nieco przywrócił do życia zawodników z Bystrej. Ci zaczęli wreszcie zagrażać bramce gospodarzy. Z kłopotami strzał Szymona Sroki broni Nowak. W odpowiedzi tuż nad poprzeczką przenosi piłkę Kachel.
Potężne zamieszanie powstało w polu karnym Lachów po dośrodkowaniu z rzutu rożnego - trzy razy zawodnicy z Bystrej próbowali oddawać uderzenia, lecz za każdym razem byli blokowani. W końcu Igor Kulka z bliskiej odległości zmienia tor lotu piłki, ale futbolówka wychodzi na aut bramkowy.
W doliczonym czasie gry obie drużyny miały swoje okazje - najpierw Daniel Kachel strzela minimalnie obok słupka. Piłka za to zmierzała w światło bramki po mocnym uderzeniu Jakuba Kaczmarczyka z 25. metrów, lecz na posterunku był jeden z zawodników Lachów.
Pod względem dramaturgii - tym spotkaniem można by obdzielić dwa lub trzy niekoniecznie tylko w tej klasie rozgrywkowej. A, że po końcowym gwizdku cieszyli się tylko gospodarze? Taka jest piłka ot, co.
Lachy Lachowice - KS Bystra 2:1 (0:1)
Gole dla Lachów: Pyrzyk, Ponikwia.
Gol dla Bystrej: Wójtowicz.
Składy:
Lachy: Nowak - Kąkol, Pyrzyk, Gwiazdoń (60' Zawiła), Bogdanik, Ponikwia, Małysiak, Śpiewla (75' Piecha), Barcik (89' Kubielas), Daniel Kachel, Murzyn (85' Kubieniec).
Bystra: Pustuła - Jurczyk, Migas (78' Ptaś), Szczypka, Sroka (80' K. Urbański), Sarka, Kaczmarczyk, Lipa, Wójtowicz, I. Kulka, Pytel (75' P. Urbański).
Z niedosytem
Trzy razy obejmowali prowadzenie w spotkaniu z Leńczami zawodnicy Żurawia Krzeszów i trzy razy skutecznie doganiali ich gospodarzy. Ten ostatni raz miał miejsce już w doliczonym czasie gry...
Gołym okiem widać było, co dla drużyny znaczy ile dla drużyny znaczy grający prezes Krzysztof Ćwiertnia. To on asystował przy golu numer jeden autorstwa z kolei grającego trenera Bartłomieja Sałapatka. Prezes dośrodkowuje z rzutu wolnego bądź rożnego, trener strzela - tak chyba nie ma nigdzie indziej? To również Ćwiertnia zaliczył ostatnie podanie przy trafieniu Krzysztofa Raka. To był już gol na 3:2.
Do przerwy Żuraw kontrolował przebieg wydarzeń na boisku, gospodarze ani razu nie zagrozili poważnie bramce strzeżonej przez Artura Kachnica.
Druga połowa zaczęła się dla gości niefortunnie - błąd Tomasza Skrzypka wykorzystał Dawid Gębala. Sześć minut później (61) Mariusz Górny podaje do Mateusza Miki, ten z kolei korzysta z błędu gospodarzy i wyprowadza Żurawia na kolejne prowadzenie.
Sporo kontrowersji wzbudził gol numer dwa dla Leńcz. Po dośrodkowaniu w pole karne faulowany był Mateusz Lociński. Nie mogli pogodzić się z tym faktem Górny oraz Grzegorz Bizoń - obaj zarobili po żółtych kartkach. Zwłaszcza upomnienie tego pierwszego będzie miało swoje konsekwencje w końcowych minutach meczu, kiedy to zostanie ukarany po raz drugi i w konsekwencji będzie musiał opuścić boisko. Było to przy stanie 3:2 dla Żurawia, bo do meczowego protokołu po stronie trafień wpisał się Rak.
Wynik mogli i powinni tymczasem w końcówce uspokoić rezerwowi - Paweł Wajdzik i Patryk Dudziak, ale dwukrotnie źle przyjęli piłkę i akcje spaliły na panewce.
- Patrzę się zawsze na swoją drużynę, nie na przeciwnika. Z jednej strony jest żal, że nie udało się dowieźć zwycięstwa do końca. Z drugiej nadal jesteśmy niepokonani i tego się trzymajmy jak najdłużej. Mecz był w niedzielę - szczerze, to nie nienawidzę grać w tym dniu z różnych powodów. Nie możemy pozwalać sobie na taką dekoncentrację, jak przy straconych golach. Musimy porozmawiać w swoim gronie, bo jak pokazały wcześniejsze mecze, na czele z tym z Naroże Juszczyn, jesteśmy w stanie skutecznie walczyć o awans. Szkoda byłoby to zmarnować i zostać jedną z wielu drużyn. Wierzę jednak, że będzie dobrze - powiedział Sałapatek
Leńcze - Żuraw Krzeszów 3:3 (0:1)
Gole dla Żurawia: Sałapatek, Mika, Rak.
Czerwona kartka: Górny (Żuraw).
Skład Żurawia: Kachnic - Skrzypek, Bizoń, Sałapatek, Rusin, Lociński (85' Dudziak) Górny, Ćwiertnia, Targosz (60' Wajdzik), Mika (80' Karkula), Rak.
| Poz | Zespół | M | Pkt | Bramki+ | Bramki- |
|---|---|---|---|---|---|
| 1 | Naroże Juszczyn | 26 | 70 | 115 | 30 |
| 2 | Żuraw Krzeszów | 26 | 66 | 93 | 28 |
| 3 | Huragan Skawica | 26 | 42 | 55 | 52 |
| 4 | KS Bystra | 26 | 41 | 59 | 59 |
| 5 | Jałowiec Stryszawa | 26 | 40 | 43 | 32 |
| 6 | Strzelec Budzów | 26 | 39 | 49 | 45 |
| 7 | Korona Skawinki | 26 | 38 | 47 | 37 |
| 8 | Garbarz Zembrzyce | 26 | 36 | 47 | 46 |
| 9 | Halniak Maków Podhalański | 26 | 34 | 55 | 49 |
| 10 | BCS Zawoja | 26 | 33 | 54 | 60 |
| 11 | Leńczanka Leńcze | 26 | 31 | 51 | 60 |
| 12 | Lachy Lachowice | 26 | 22 | 43 | 72 |
| 13 | Żarek Barwałd | 26 | 19 | 29 | 61 |
| 14 | Grom Grzechynia | 26 | 3 | 12 | 121 |
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Halniak kolejny raz daje dupy To niestety nie tylko winna zawodników którzy grają piach ale przede wszystkim zarząd który od kilku ładnych lat ma po prostu wyjebane Bez pozdrowień
Halniak kolejny raz daje dupy To niestety nie tylko winna zawodników którzy grają piach ale przede wszystkim zarząd który od kilku ładnych lat ma po prostu wyjebane Bez pozdrowień