Reklama


A-KLASA PODHALAŃSKA: Kolejny dreszczowiec w Naprawie dla Unii

04/09/2021 20:44

Trzecią wygraną z rzędu odniosła Unia Naprawa. W sobotnie popołudnie podopieczni Krzysztofa Gacka pokonali Orawę Jabłonkę 2:1 po dwóch trafieniach Marcina Żeglenia. W niedzielę wygrał Jordan, chociaż od patrzenia na mecz z Łapszami Niżnymi bolały oczy, wątroba, a nawet kolana.

Kibice, którzy pojawili się w okolicach stadionu w Naprawie w sobotnie popołudnie musieli przecierać oczy ze zdziwienia, bo przestał działać "sektor za ogrodzeniem". Jeżeli ktoś nigdy nie był na obiekcie Unii, to po obejrzeniu galerii zdjęć powinien wiedzieć, o co chodzi. Na całej długości trybun została rozłożona płachta. Termin jej debiutu wydaje się być nieprzypadkowy - za tydzień do Naprawy przyjedzie na derbowy pojedynek Jordan Jordanów. Chcesz zobaczyć mecz siedząc na krzesełku nie tylko z Jordanem, ale też następne i przy okazji wesprzeć cały klub z Naprawy, to kup bilet. Proste? Proste. Jeżeli kibice będą dalej świadkami takich meczów jak z Orawą Jabłonką, czy wcześniej z KS Zakopane, to nie będą potrzebowali żadnych dodatkowych zapowiedzi.

Ponad 50 strzałów (18 celnych) na bramkę oddali zawodnicy obu drużyn. Zaczęło się jednak od uderzeń, które do celu nie trafiły. Statystyki strzałów otworzyła Orawa, a konkretnie Dariusz Smutek, który wpadł w pole karne z prawej strony i zrobił to co zrobił. Odpowiedzią Unii był zakończony z takim samym skutkiem strzał Roberta Flagi.

Reklama

Pierwsza stuprocentowa okazja dla Unii to uderzenie Dawida Masteli, po którym piłkę na rzut rożny wybił Tomasz Potaczek. W 18. minucie gospodarze wyszli na prowadzenie – z rzutu wolnego mocny, ale jednak w środek bramki strzał oddał Marcin Żegleń, fatalny błąd popełnił Potaczek i nieszczęście dla przybyszów z Jabłonki gotowe.

Nieszczęście numer dwa dla Orawy, a szczęście numer jeden dla Unii, miało miejsce 240 sekund później. Po indywidualnej akcji prawą stroną Smutka mocnym uderzeniem z 9 metrów popisał się Tomasz Stasiak. Piłka poszybowała jednak nad poprzeczką. W odpowiedzi Mastela w sytuacji sam na sam strzelił obok bramki gości.

Reklama

Końcówka pierwszej połowy to Marcin Żegleń show. Napastnik Unii najpierw był mocno naciskany przez zawodnika rywali (ciekawe czy żałował potem, że jednak nie upadł – sytuacja miała miejsce w szesnastce Orawy i karny byłby murowany) i wywalczył tylko rzut rożny. Po wznowieniu stałego fragmentu gry głową strzelał Flaga, ale Potaczek popisał się świetną interwencją. Miało być jednak o Żegleniu...  Po podaniu od Masteli, grający z numerem 5 na koszulce Żegleń przyjął piłkę, następnie strzałem z półwoleja trafił w poprzeczkę! Ostatnia okazja w tej części gry to strzał, jakżeby mogło inaczej, Żeglenia z 35. metrów, po którym Potaczek z trudem odbił piłkę do boku.

Drugą połowę mogła Unia rozpocząć wprost najlepiej z możliwych sposobów. Z ostrego kąta przymierzył Konrad Białoński, a Potaczek po raz kolejny udowodnił, że z prostymi wydawałoby się strzałami ma jednak sporo problemów w tym dniu w Naprawie. Czy ta sytuacja na tyle uśpiła zawodników z Naprawy, że pomyśleli, że już nic złego nie może się w tym meczu stać – tego nie wiemy. Wiemy za to, że od tego momentu inicjatywę przejęła Orawa i raz po raz meldowała się na połówce naprawian. Unia tymczasem biernie patrzyła na poczynania gości. Ostrzeżenia – główka wprowadzonego chwilę wcześniej Krzysztofa Andrasiaka, następnie dwustuprocentowa okazja zmarnowana przez Dominika Baraściaka i wreszcie strzał Marcina Joniaka – nie przyniosły spodziewanego otrzeźwienia u podopiecznych Krzysztofa Gacka. Skoro tak, to Orawa wyrównała – po podaniu od Stasiaka sytuację sam na sam z Adrianem Wojdyłą wykorzystuje Andrasiak.

Reklama

Festiwal w wykonaniu zawodników z Orawy trwał w najlepsze. Dochodziło nawet do takich kuriozalnych sytuacji, że kilkudziesięciometrowy rajd kapitana gości Piotra Kasprzaka nie został powstrzymany przez żadnego zawodnika Unii. Kasprzak mając przed sobą tylko Wojdyłę, strzelił obok bramki!

Tego było już zdecydowanie za wiele dla miejscowych. Sygnał do ponownych ataków dał Kamil Masłowiec, po którego uderzeniu głową piłka trafiła w poprzeczkę, a dobitki z dwóch metrów nie wykorzystał Bartłomiej Drobny.

Reklama

Odpowiedzią Orawy była dobra szansa, przed którą stanął Stasiak.

Z tej wymiany ciosów zwycięsko wyszła Unia. Przechwyt na połowie naprawian zanotował Białoński, a potem piłka jak po sznurku trafiała pod nogi kolejnych zawodników gospodarzy, by wreszcie znaleźć się przed Marcinem Żegleniem. Ten wiedział już, co z nią zrobić.

Wynik mogli i powinni podwyższyć Mastela, Masłowiec czy Żegleń. Tymczasem w doliczonym czasie gry przed świetną szansą na doprowadzenie do wyrównania stanął Andrasiak. Po dośrodkowaniu z prawej strony, napastnik Orawy nie trafił jednak w światło bramki. Powiedzieć, że w tym momencie spadł zawodnikom, kibicom czy prezesowi Henrykowi Święchowiczowi kamień z serca, to nic nie powiedzieć.

Reklama

Radość, jaka zapanowała po końcowym gwizdku sędziego w szeregach beniaminka A-klasy najlepiej jest widoczna na filmiku powyżej. Tutaj już nic nie trzeba dodawać. A za tydzień mecz jesieni, a może i sezonu dla Unii – derby z Jordanem Jordanów!

STATYSTYKI ZE SPOTKANIA UNIA NAPRAWA - ORAWA JABŁONKA

I POŁOWA:

  UNIA NAPRAWA ORAWA JABŁONKA
STRZAŁY 15 5
STRZAŁY CELNE 6 0
STRZAŁY NIECELNE/ZABLOKOWANE 9 5
RZUTY ROŻNE 5 1
SPALONE 0 0
FAULE 3 11
Ż.K. / CZ. K. 0/0 0/0

II POŁOWA:

  UNIA NAPRAWA ORAWA JABŁONKA
STRZAŁY 13 18
STRZAŁY CELNE 7 5
STRZAŁY NIECELNE/ZABLOKOWANE 6 13
RZUTY ROŻNE 5 1
SPALONE 1 1
FAULE 8 3
Ż.K. / CZ. K. 1/0 0/0

CAŁY MECZ:

  UNIA NAPRAWA ORAWA JABŁONKA
STRZAŁY 28 23
STRZAŁY CELNE 13 5
STRZAŁY NIECELNE/ZABLOKOWANE 15 18
RZUTY ROŻNE 10 2
SPALONE 1 1
FAULE 11 14
Ż.K. / CZ. K. 1/0 0/0

Unia Naprawa – Orawa Jabłonka 2:1

Gole dla Unii: M. Żegleń (dwa).

Gol dla Orawy: Andrasiak.

Składy:

Unia: Wojdyła - Janiak, Masłowski, Święchowicz (50’ Drobny), R. Żegleń (89’ Nowak), Białoński, Flaga, Mirek (62’ Porębski), Masłowiec (81’ Bal), Mastela (90’ Wyka), M. Żegleń.

Reklama

Orawa: Potaczek – Sipiora (75’ M. Smutek), Baraściak, M. Bełciak, Joniak, Dworszczak, Stasiak (78’ K. Kasprzak), P.Kasprzak, D. Bełciak, D. Smutek, Sikora (50’ Andrasiak).

Lepiej brzydko wygrać czy ładnie przegrać, albo zremisować? W piłce, w sporcie liczy się na końcu zwycięstwo, więc odpowiedź wydaje się być prosta. Problem jednak w tym, że nad postawą Jordana Jordana w meczu z GKS Łapsze Niżne trudno przejść do porządku dziennego.

Mecz rozpoczął się z 38-minutowym opóźnieniem z powodu korków na trasie do Jordanowa. Spóźnili się i zawodnicy gości (mniej) i sędziowie (więcej). Goście przyjechali do Jordanowa bez żadnego rezerwowego, a w ataku grał kontuzjowany (w skrócie, nie mógł biegać...) Przemysław Sulir. Wydawało się, że takie okoliczności będą tylko wodą na młyn dla Jordana, który co prawda też miał spore problemy kadrowe przed tym meczem, ale wydawało się, że nie aż takie, by nie odnieść spokojnego zwycięstwa. Wydawało się... 

Reklama

Początek spotkania wcale nie zapowiadał męki Jordana. Po trzech minutach gospodarze mogli i powinni prowadzić różnicą co najmniej dwóch goli. Zaczęło się od podania Kamila Wójciaka do Dominika Kulaka i fatalnego pudła tego drugiego. Chwilę później pierwszy celny strzał w wykonaniu zawodników z Jordanowa na rzut rożny sparował Mateusz Bryja. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Wójciaka niezrozumiały (nie znalazłem innego słowa) strzał oddał debiutujący w Jordanie były zawodnik Pcimianki Pcim i Turbacza Mszana Dolna Krzysztof Dziadkowiec. Do tych bardzo dobrych szans dla podopiecznych Jakuba Jeziorskiego trzeba jeszcze dodać niewykorzystaną sytuację sam na sam przez Szymona Wróbla.

Tymczasem pierwsza kontra gości zakończyła się dla nich golem. Strzał Karola Kuruca należy jednak docenić, bo był nie tylko efektywny, ale też i efektowny. Gospodarze pewnie jeszcze byli oszołomienie takim rozwojem wypadków, gdyż Łapsze Niżne, totalnie niespodziewanie, mogły pójść za ciosem. W starciu Topór (Arkadiusz, zawodnik gości) - Teper (bramkarz Jordana) górą był ten drugi.

Reklama

Gaweł Tyrpa (ponownie z konieczności ustawiony w ataku) i Wróbel - ta dwójka zawodników była najbliżej doprowadzenia do wyrównania. W końcu Jordan dopiął swego - chyba pierwsze podanie na lewą stronę do Patryka Łaczka (do tej pory z uporem maniaka Jordan próbował przedrzeć się albo środkiem, albo prawą stroną) kończy się dośrodkowaniem w pole karne, gdzie został sfaulowany Tyrpa. Rzut karny wykorzystuje Maksymilian Brzana. Jordan za ciosem jednak nie poszedł. Mało tego, otrzymał cios od zawodników gości. Ponownie w roli głównej wystąpił Kuruc, który wygrywa pojedynek z bramkarzem gospodarzy.

Trzy celne strzały zawodników gości to zatem dwa gole i jedna sytuacja sam na sam. Oprócz tego skomasowana obrona (5-6 obrońców), kontuzjowany zawodnik z przodu. Dwa przebłyski Kuruca wystarczyły jednak, by prowadzić na boisku lidera podhalańskiej A-klasy. 

Reklama

Festiwal nieporadności Jordana trwał w drugiej połowie. Dobrymi rozwiązaniami wydawały się strzały z dystansu - dwukrotnie Wójciak uderzał jednak niecelnie na początku tej części gry. Jordan nie potrafił przedrzeć się przez skomasowaną defensywę gości. Ci ograniczali się głównie do wybijania piłek do przodu, gdzie był ich przypomnę kontuzjowany zawodnik! Po dwóch stuprocentowych okazjach nie wykorzystanych przez Tyrpę słychać było tylko jęk zawodu czy to z trybun czy z ławki rezerwowych gospodarzy.

W końcu jednak udało się - z rzutu rożnego dośrodkował Wróbel, a Brzana strzałem głową doprowadza do wyrównania. Sytuacja miała miejsce na pięć minut przed zakończeniem spotkania, więc czasu na zdobycie decydującego gola było sporo. I faktycznie - Jakub Burtan przymierzył w słupek, a Tyrpa trafił do pustej bramki. A, że w momencie oddawania strzału przez Burtana był na spalonym? To też jest jakieś podsumowanie całego tego spotkania...

Reklama

STATYSTYKI ZE SPOTKANIA JORDAN JORDANÓW - ŁAPSZE NIŻNE

I POŁOWA:

  JORDAN JORDANÓW ŁAPSZE NIŻNE
STRZAŁY 14 3
STRZAŁY CELNE 5 3
STRZAŁY NIECELNE/ZABLOKOWANE 9 0
RZUTY ROŻNE 9 1
SPALONE 1 1
FAULE 1 7
Ż.K. / CZ. K. 0/0 0/0

II POŁOWA:

  JORDAN JORDANÓW ŁAPSZE NIŻNE
STRZAŁY 17 2
STRZAŁY CELNE 2 0
STRZAŁY NIECELNE/ZABLOKOWANE 15 2
RZUTY ROŻNE 5 1
SPALONE 0 0
FAULE 5 5
Ż.K. / CZ. K. 1/0 2/0

CAŁY MECZ:

  JORDAN JORDANÓW ŁAPSZE NIŻNE
STRZAŁY 31 5
STRZAŁY CELNE 7 3
STRZAŁY NIECELNE/ZABLOKOWANE 24 2
RZUTY ROŻNE 14 2
SPALONE 1 1
FAULE 6 12
Ż.K. / CZ. K. 1/0 2/0

Jordan Jordanów - GKS Łapsze Niżne 3:2 (1:2)

Gole dla Jordana: Brzana (dwa), Tyrpa.

Gole dla Łapsz: Kuruc (dwa).

Składy:

Jordan: Teper - Ryś (79' Kołodziejczyk), Wójtowicz (71' Kosowski), Burtan, Łaczek, Kulak (65' Szklany), Dziadkowiec, Wójciak (79' Sarna), Wróbel, Brzana, Tyrpa.

Łapsze: Bryja - Handzel, Borowski, Białoń, Brynczka, Chmiel, Kuruc, A.Topór, Babiarz, Sulim. 

Kolejka nr 5
2021-09-04
17:00 KS Lokomotiv Chabówka 3:3 Bór Dębno
17:00 Lubań Tylmanowa  2:1 Lubań Maniowy/Zapora Kluszkowce II
2021-09-05
15:00 Biali Biały Dunajec 1:5   Skalni Zaskale
17:00 KS Zakopane 2:2   Dunajec Ostrowsko

 

Poz Zespół M Pkt Bramki+ Bramki-
1 Orkan Raba Wyżna 24 56 69 27
2 Jordan Jordanów 24 53 64 23
3 Lubań Tylmanowa 24 46 62 33
4 Bór Dębno 24 46 45 28
5 Lubań Maniowy/Zapora Kluszkowce II 24 40 70 37
6 Unia Naprawa 24 38 40 41
7 Skalni Zaskale 24 37 54 49
8 Orawa Jabłonka 24 34 47 54
9 Dunajec Ostrowsko 24 22 38 68
10 KS Lokomotiv Chabówka 25 22 46 76
11 GKS Łapsze Niżne 23 19 46 75
12 Biali Biały Dunajec 24 17 27 59
13 KS Zakopane 24 13 27 65


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Kibic - niezalogowany 2021-09-06 15:32:49

    Facet który opisywał spotkanie unia naprawa orawa jablonka ma nieźle z głową i piękna fantazje piękny bajko pisarz brawo Panie dziennikarzu, jak już coś, pisz Pan normalnie, pierwsza bramka dla naszego zespołu w padła po rzucie wolnym i rykoszecie co zmyliło bramkarza Orawy, a nie wyzssane z palaca brednie co pan opisujesz, czemu nie napisał Pan że murawa była grząska że były kępy i pilka skakała i obie drużyny miały problem pominął Pan trzy najważniejsze akcje naszego zespołu Uni, dam Panu radę jak nie umiesz Pan opisywać meczy pisz Pan lepiej o ptaszkach... Pozdrawiam.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • MaciejKrzyskowOle 2021-09-08 13:17:24

    Dzień dobry. Pierwszy gol padł po rzucie wolnym, ale czy rykoszecie? Moim zdaniem nie. Nawet jeśli jednak tak i gdzieś się piłka musnęła od zawodnika stojącego w murze, to jednak bramkarz się źle zachował. Piłka leciała w środek bramki, a to, że źle zareagował i się piłka odbiła od kępki trawy i przeszła mu po nodze to już jest jego właśnie problem. To nie była pierwsza minuta meczu, wiedział, gdzie broni i jak wygląda przedpole jego bramki. Murawa grząska, kępy, piłka skakała – no jako kibic Unii Pan chce, by to było w każdej relacji? No nie będzie. Warunki były równe dla obu drużyn – dla Unii lepsze, bo swoją murawę doskonale zna. Trzy najważniejsze sytuacje nieopisane w relacji – no nie wydaje mi się, by tak było, ale proszę je podać, zweryfikuję w swoich notatkach. Pozdrawiam

    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości