Reklama


Złodziej – opowieść

18/03/2024 23:07

            Dawno temu chłop Maciej ze Skawicy kupił sobie pięknego konia na jarmarku w Suchej. Chwalił się innym, że mu go nikt nigdy nie ukradnie. Jeden złodziej usłyszał to co mówił Maciej i powiedział do niego:

  • Muszę tobie ukraść tego konika, choćby nie wiem co.
  • Wiesz, chłopie, z pewnością mi go nie odbierzesz, nie pozwolę ci na to – drwiąco odpowiedział Maciej i roześmiał się, myśląc, że rozmówca żartuje.

            Mężczyźni prędko pożegnali się i każdy poszedł w swoją stronę. Złodziej zaczął obmyślać szatańskie plany, zaś Maciej podchodził kolejno do straganów oraz kupował różne rzeczy. Maśniczkę, gdyż stara była już mocno sfatygowana i masło było niedobre, owies dla kur, korale czerwone Maryni, swojej ukochanej żonie, chustkę turecką Jadzi, córeczce, drewnianego konika na biegunach, synkowi Bartusiowi. Zapakował to wszystko do worka, włożył na grzbiet konia, wyszedł na niego i rozpoczął jazdę w stronę chałupy. Droga wiodła przez las. Było cudownie. Promienie słoneczne przebijały się przez gałęzie świerków, jodeł, leśnych krzewów. Przestrzeni zielonych nie było końca. Śpiewały radośnie ptaki, aż serce mocniej biło. Miarowe, świeże powietrze robiło dobrze płucom. Maciej delektował się ślicznością natury, powtarzając kilkakrotnie, głośno słowa: Jakże przepiękny jest świat.

Reklama

            Po chwili zobaczył na drodze pozostawiony, nowy but. Nie wiedział jeszcze wtedy, że to złodziej zostawił go tam, a potem ukrył się w lesie.

  • Co mi z jednego buta – pomyślał i pojechał dalej.
  • Pewnie zaraz ktoś się po niego wróci.

            Maciej przejechał kilka metrów, a tu na drodze drugi but. Teraz dopiero przystanął, zeskoczył z konia, zawiązał lejce koło drzewa, zabrał but, a następnie poszedł w stronę miejsca, w którym leżał wcześniej napotkany pierwszy but.

  • Fajnie, mam parę butów.
  • Nie muszę kupować nowych – cieszył się Maciej.

            W tym czasie złodziej wyskoczył z ukrycia, odwiązał konia, siadł na niego i pogalopował prędko przed siebie, pozostawiając za sobą stertę kurzu. Maciejowi zrobiło się słabo, kiedy zobaczył, iż po koniu oraz worku z zakupami nie ma nawet śladu. Chłop ze spuszczoną głową, z wielkim smutkiem, a także żalem, udał się dalej pieszo do chaty. Na pocieszenie miał jedynie nowe buty.

Reklama
  • Po co się chwaliłem, że konia mi nikt nie ukradnie.
  • Byłem taki pewny siebie.
  • Trzeba było lepiej siedzieć cicho – mówił sam do siebie.
  • Moja mama mawiała często: „Milczenie jest złotem” oraz „Nigdy nie mów, iż nigdy się coś nie stanie, ponieważ tego nie wiesz” - przypominał przestrogi rodzicielki.
  • Sam też z chytrości przygarnąłem cudze buty.
  • W życiu człowieka pewna jest jedynie śmierć. Tutaj jest sprawiedliwie – rozmyślał Maciej.

 

Kazimierz Surzyn

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Najnowsze wiadomości