Jeszcze niedawno trenowała na kortach u podnóża Beskidów, dziś zachwyca cały tenisowy świat. Maja Chwalińska, zawodniczka od lat związana z Bielskiem-Białą i Podbeskidziem, osiągnęła największy sukces w swojej karierze. W sobotę stanie przed szansą zdobycia wielkoszlemowego tytułu podczas finału French Open w Paryżu.
24-letnia tenisistka od lat reprezentuje Beskidzki Klub Tenisowy Advantage w Bielsku-Białej. To właśnie z tym klubem związany jest jej sportowy rozwój, a Bielsko-Biała stało się miejscem, z którym od dawna kojarzona jest jej kariera. Klub regularnie podkreśla jej przynależność do BKT Advantage, a sama zawodniczka jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci związanych z tenisowym środowiskiem Podbeskidzia.
Tymczasem w Paryżu Chwalińska dokonuje rzeczy historycznych. W półfinale French Open pokonała Rosjankę Dianę Sznajder 7:6 (7-4), 6:4 i awansowała do pierwszego w karierze finału turnieju wielkoszlemowego. Co więcej, została pierwszą kwalifikantką w erze zawodowego tenisa, która dotarła do finału.
W sobotę, 6 czerwca, Polka zagra o tytuł z Mirrą Andriejewą. Finał kobiet French Open zaplanowano na korcie Philippe'a Chatriera w Paryżu.
Droga Chwalińskiej do finału jest jedną z największych niespodzianek tegorocznego turnieju. Polka przebrnęła przez kwalifikacje, a następnie wygrała kolejne mecze w głównej drabince, docierając aż do decydującego starcia o tytuł. Jej sukces wzbudza ogromne zainteresowanie nie tylko w Polsce, ale także w światowym środowisku tenisowym.
Dla kibiców z Podbeskidzia to szczególny moment. Zawodniczka od lat związana z bielskim klubem stanie przed największym wyzwaniem w swojej dotychczasowej karierze. W sobotę oczy tenisowego świata będą zwrócone na Paryż, a wielu mieszkańców Beskidów z pewnością będzie trzymać kciuki za swoją reprezentantkę.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze