Ludzie od wieków marzyli o lataniu, które upowszechniło się w erze samolotów. Jednak podróż statkiem powietrznym nie daje takiej swobody, jak lot paralotnią, dzięki której można poczuć się niczym ptak. Przekonuje o tym Adam Suski, który od ponad dekady podziwia świat z góry.
Mieszkający w Grzechyni 57-letni Adam Suski wspomina, że o lataniu marzył od lat młodości, czyli gdy był jeszcze uczniem szkoły średniej. Jak wielu młodych mężczyzn kupował „Młodego technika”, w którym między innymi znaleźć można było instrukcje jak skonstruować sprzęt, który pozwoli wzbić się w powietrze.
Ostatecznie przygodę w paralotniarstwem grzechynianin zaczął 12 lat temu. Jak wspomina obecnie paralotnię można kupić już za około 4-5 tys. zł, ale pewniejszy, a co za tym idzie bezpieczniejszy sprzęt to wydatek około 10 tys. zł. Kilka tysięcy złotych trzeba także wysupłać na ukończenie stosowanych kursów i uzyskanie licencji.
Adam Suski latał już nad Beskidem Wyspowym, jak i Słowacją. Kiedy jednak nie ma wiele czasu chętnie lata nad powiatem suskim. Startuje z Juszczyna, a potem… - Wystarczy wzbić się nieco w powietrze, wznieść się nad Policę i już można podziwiać jeziora Mucharskie, Orawskie i Żywieckie, Tatry, a przy dobrej przejrzystości powietrza widać nawet kominy w Skawinie, czy Jaworznie – opowiada Adam Suski. Śmieje się, że największym wysiłkiem jest dotarcie na punkt startu. Wdrapanie się na wniesienie z paralotnią ważącą 17-18 kg daje niekiedy w kość. – W moim wieku to każdy kilogram ciąży. Ale podobno sport to zdrowie – śmieje się.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze