Reklama


Władysław Radwan ( 1913 – 2002 ) z Makowa Podhalańskiego

14/03/2022 18:42

Przez 56 lat był organistą parafii pod wezwaniem Przemienienia Pańskiego w Makowie Podhalańskim. Prowadził chór w świątyni i w makowskich szkołach. Nauczyciel muzyki i wychowawca młodzieży. Razem z żoną Joanną wychował ośmioro dzieci na prawych i wykształconych obywateli Polski. Do dziś przez mieszkańców Makowa Podhalańskiego i okolic wspominany jest jako człowiek pogodnego usposobienia, życzliwy dla ludzi, wspaniały mąż, ojciec, nauczyciel oraz organista, który rozśpiewał parafian i młodzież.

Urodził się 27 maja 1913 roku w Makowie Podhalańskim. Jego rodzicami byli Antoni i Karolina z familii Maślankiewiczów. Aby utrzymać siedmioosobową rodzinę ojciec pracował w polu na dwóch morgach ziemi oraz w makowskim tartaku. Matka zajmowała się domem, który tętnił miłością, rozmodleniem i uwielbieniem Boga.

Władysław szkołę podstawową ukończył w Makowie. W tym czasie był ministrantem w makowskim kościele. Służąc Bogu uczył się miłości, poszanowania bliźniego oraz wrażliwości na ból i cierpienie ludzi. Ówczesny proboszcz ks. prałat Józef Leja zatrudnił go w kancelarii parafialnej. Wkrótce dostrzegł talent muzyczny u młodego Władysława. To właśnie on zmobilizował go, aby uczył się na organistę. W autobiografii Władysław Radwan pisał: „On to (ks.Leja) – przejąwszy jakby od moich rodziców troskę o moją przyszłość – pod koniec lat dwudziestych posłał mnie do osieleckiego organisty, p. Matyjasika, absolwenta Szkoły Organistowskiej w Przemyślu, na wstępne nauki muzyczne, po czym wziąłem udział w wakacyjnych kursach organistowskich, organizowanych przez ks. Wargowskiego i prof. Konserwatorium Krakowskiego p. Garbusińskiego”.

Reklama

Władysław Radwan w latach 1930 – 1931 był zatrudniony w dziale gospodarczym Wydziału Powiatowego Starostwa Makowskiego. Celem uzupełnienia wykształcenia został skierowany do Szkoły Rolniczej w Łososinie Górnej k. Limanowej. Po zlikwidowaniu makowskiego starostwa przeniósł się do pracy w Starostwie w Wadowicach.

Od 1933 roku pełnił funkcję organisty parafii w Bieńkówce. Trzy lata później ożenił się z Joanną Głuc. Przez 59 lat tworzyli wzorową rodzinę, składającą się z ośmiorga dzieci.

W 1939 roku Władysław Radwan walczył z najeźdźcą hitlerowskim w kampanii wrześniowej, docierając razem z oddziałem polskim aż pod Kowel, za Bugiem. W październiku tego samego roku objął posadę organisty w duszpasterstwie w Makowie Podhalańskim. Władysław Radwan w autobiografii napisał: „ Zostałem- mimo dużej konkurencji – przyjęty jakby z otwartymi rękoma, przez ówczesnego proboszcza ks. prałata Stanisława Czartoryskiego, który... objął w październiku probostwo w Makowie. Parafia makowska jedna z większych w diecezji, obejmowała wtedy miasteczko Maków i cztery wioski: Białkę, Grzechynię, Juszczyn, Żarnówkę – siłą rzeczy wymagała może więcej odpowiedzialnego muzyka na chórze, dlatego odnowiłem zaraz z poznanym wcześniej na kursach p. prof. Garbusińskim znajomość, prosząc go o udzielenie lekcji muzycznych. Po czteroletnim przygotowaniu zdałem egzamin przed wyłonioną Komisją Diecezjalną do Spraw Muzyki Sakralnej.”

Reklama

Władysław Radwan w latach 1955-1958 uczęszczał na kurs dyrygentów zorganizowany przez Konserwatorium Krakowskie, który ukończył z wyróżnieniem. Prowadził chór przy makowskiej świątyni oraz chór świetlicowy w pobliskiej Białce. Począwszy od 1944 roku przez 26 lat pracował jako nauczyciel muzyki w Zasadniczej Szkole Krawieckiej w Makowie, a w latach 1960-1970 również w Technikum Ekonomicznym. W szkołach tych prężnie funkcjonowały chóry kierowane przez Radwana. W autobiografii pisał: „ Jednak pierwszym moim obowiązkiem była troska o podtrzymanie i rozśpiewanie naszego makowskiego kościoła, a to już obecnie – dzięki Opatrzności Bożej – 56 rok mojej pracy organistowskiej. Przeżyłem w bardzo dobrych stosunkach trzech moich pracodawców, proboszczów: ks. prałata Stanisława Czartoryskiego, ks. prałata Teofila Kurowskiego, ks. prałata Franciszka Dźwigońskiego. Obecnie podlegam pod władzę ks. proboszcza mgr Antoniego Dużyka”.

W 1971 roku Władysław i Joanna Radwanowie zostali odznaczeni przez Papieża Pawła VI orderem „Pro Ecclesia et Pontyfice”.

Reklama

W autobiografii Radwan napisał: „Na moje sześćdziesięciolecie – 1933-1993- otrzymałem od Ojca Świętego Jana Pawła II specjalne serdecznie wyrażone- błogosławieństwo. Tegoż Błogosławieństwa Bożego, jakże przeobfitego, doświadczamy od zarania naszego życia. Wychowaliśmy w jakże trudnych warunkach (okupacja, czas powojenny – niełatwy) – ośmioro naszych kochanych dzieci: czterech synów i cztery córki. By podołać wydatkom, chwytałem różne poboczne zajęcia... jakiś czas sklep, introligatorstwo, rysowanie planów itp.”

Władysław Radwan w 1994 roku został członkiem honorowym Rodzinnego Związku Czartoryskich herbu Pogoń Litewska.

Reklama

Zmarł 14 sierpnia 2002 roku. Spoczywa na cmentarzu w Makowie Podhalańskim.

 

Stanisław Radwan wspominał Ojca następująco: „Był znakomitym organistą. W dodatku pasjonatem. Z olbrzymim zainteresowaniem śledziłem jego przygotowania do kolejnych nabożeństw, zaangażowanie i powagę, z jakimi traktuje formę. Czas spędzony na podglądaniu Ojca podczas pracy, traktuję jako swoją pierwszą, może najważniejszą szkołę muzyczną, która nauczyła mnie odpowiedzialności za to, co robię. Ojciec bardzo starannie dobierał repertuar w zależności od fragmentu Ewangelii, który miał być czytany, przekonany, że podczas nabożeństwa nie wolno śpiewać przypadkowych pieśni – muszą one stanowić logiczne i konsekwentne dopełnienie liturgii. Często wybierał zapomniane już, cudowne utwory z XVII wieku – ich słowa przepisywał na maszynie, a potem na domowym powielaczu robił kilkadziesiąt kopii, które rozdawał wiernym i przed mszą uczył ich nowych melodii”.

Reklama

 

Stanisław Stopa, uczeń Władysława Radwana wspominał: „Wówczas to, gdy byłem w domu

śp. Władysława Radwana, znakomitego organisty z mojej rodzinnej parafii w Makowie Podhalańskim, pan Władysław, widząc moją fascynację śpiewami żałobnymi, zasugerował, abym spróbował opracować śpiewnik poświęcony wyłącznie tej tematyce. Po przejściu na emeryturę postanowiłem zrealizować pomysł mojego wielkiego mistrza. Śpiewnik „ W drodze do mojego Ojca”, w którego opracowanie włożyłem tyle serca, sił i zdrowia, uważam za dzieło swojego życia i Bogu dziękuję, że pozwolił mi pozostawić po sobie tego rodzaju pamiątkę. Wydaje mi się też, że zrealizowałem „testament” mojego niezapomnianego, wspominanego już tutaj organisty z Makowa. Pozostaję z nadzieją, że wiele pięknych pieśni pogrzebowych i żałobnych zamieszczonych w tym śpiewniku powróci i będzie znów rozbrzmiewać w kościołach, domach, kaplicach, podczas ceremonii towarzyszącej ostatniej drodze na tym świecie”.

Reklama

 

Marianna Brożyna, moja babcia, o Władysławie Radwanie mówiła: „ Świetny organista, rozśpiewał całą parafię, aż miło było modlić się i śpiewać w makowskiej świątyni, z wielką pasją uczył nas słów i śpiewu przepięknych pieśni”.

 

Kazimierz Surzyn

 

Źródła:

  1. Autobiografia – Władysław Radwan.

  2. Kronika Parafialna w Makowie Podhalańskim.

  3. Informacje pozyskane od ks. Antoniego Dużyka, byłego proboszcza duszpasterstwa w Makowie Podhalańskim

  4. Monografia Makowa Podhalańskiego.

  5. K. Surzyn, Wspomnienie o Władysławie Radwanie, W służbie Bogu, Kościołowi i młodzieży, Carolus, nr 543, Radocza 2012.

    Reklama

 

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Najnowsze wiadomości