W Zembrzycach mieszkały trzy siostry Kleiber. Zofia i Rozalia były nauczycielkami, a Krystyna gospodynią. Kobietom wiodło się dobrze. Jako lokatorki żyły w domu u Juliana Talagi. Były poczciwe, uczynne, głęboko wierzące, szczęśliwe. Kochały się bardzo. Lubiły ze sobą przebywać, rozmawiać o wszystkim, spacerować szczególnie latem w szafirze nieba, promieniach słońca, pośród kwiatów łąk, ogrodów, pól. Podziwiały i doceniały ciężką pracę rolników. Ich misterne układanie siana w kopy, czy zbożowych snopków w tak zwane dziady. Uwielbiały kontakt z naturą, jej piękno, zapach, śpiew ptaków, szum dostojnych drzew, rzeki, strumyków oraz zwierzęta leśne, szczególnie sarenki, które biegały po lesie, lub po barwnych łąkach. Inne pory roku też były ich zdaniem śliczne, ale lato najpiękniejsze.
Kiedy były już starsze wykupiły miejsce na cmentarzu. Następnie postawiły tam pomnik, bo przecież nikt nie wie, kiedy nastąpi koniec jego żywota. Koło pomnika posadziły wierzbę płaczącą. Rosła ona przepięknie, ale tylko do czasu śmierci jednej z sióstr. Pierwsza zmarła Krystyna. Po pewnym czasie jeden z konarów wierzby uschnął i odpadł na ziemię. To samo robiło się, kiedy umarły kolejno Zofia i Rozalia. W miejscach tych nigdy nie urosła żadna gałąź. Widać, że także wierzba przeżywała śmierć wszystkich sióstr.
Kazimierz Surzyn
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!