Rodzina powinna wychowywać do życia samodzielnego, do dobrze pojętej wolności. Nie takiej rzecz jasna, że nam wszystko wolno, że nam się wszystko należy. Właśnie trzeba nauczyć się tego, jakie granice posiada w sobie wolność i tego aby w życiu samodzielnym podejmować właściwe decyzje. Kiedy chcemy nauczyć dziecko jazdy na rowerze, najpierw trzymamy go bardzo mocno za siodełko i kierownicę, aby nam się nie wywróciło. Z czasem gdy uchwyci równowagę, wystarczy już tylko lekkie podtrzymywanie go za siodełko, aż wreszcie jedynie towarzyszymy mu, patrząc jak pięknie sobie radzi i jedzie bez naszej pomocy. Gdybyśmy chcieli dziecko cały czas trzymać za siodełko, nigdy nie nauczylibyśmy go jeździć na rowerze. Tak samo jest z wychowaniem. Trzeba dziecku dawać coraz więcej wolności, swobody. Należy stawiać przed nim do wykonania samodzielnego różne zadania. Winniśmy przy tym mu zaufać, że podejmie trafne, przemyślane decyzje, polegające na wybraniu dobra w życiu, a odrzuceniu zła. To oczywiste, że nie możemy dziecka pozostawić samemu sobie, ale też nie wolno zbyt krępować jego samodzielności, prawa do wolności, ponieważ może się stać tak, iż pozostanie kaleką na całe życie. Kiedy da się je dziecku za późno, to stanie się mniej więcej tak jakbyśmy mu kazali, żeby chodziło, gdy przez lata leżało w łóżku, to tak jakbyśmy żądali od ptaka, żeby latał, kiedy przez długi okres czasu wiązaliśmy mu jego skrzydła. Wtedy każde z nich upadnie i zrobi sobie krzywdę.
O szerszym pojmowaniu wolności Ojciec Święty Jan Paweł II pisał: „Tu w tej części Europy, słowo wolność nabiera szczególnego znaczenia. Znamy smak niewoli, smak wojny, niesprawiedliwości. Znają go także te kraje, które przeżyły podobnie jak my tragiczne doświadczenia braku wolności osobistej i społecznej (…) wolność jest w niebezpieczeństwie tam, gdzie ludzie ograniczają swe spojrzenie tylko do kręgu własnego życia (…) natomiast wolność przeżywana solidarnie wyraża się w działaniu na rzecz sprawiedliwości w dziedzinie politycznej i społecznej i kieruje wzrok ku wolności innych. Człowiek jest powołany do wolności. (…). Nie ma wolności bez odpowiedzialności i bez umiłowania prawdy. Chrystus uczy, że najwspanialszym wypełnieniem wolności jest miłość, która urzeczywistnia się w oddaniu i służbie (…). Wolność wymaga wielkoduszności i gotowości do ofiar, wymaga czujności i odwagi (...)”.
W majowe święta cieszymy się wolnością dumni, iż jesteśmy Polakami. Manifestujemy prawo do godnej, bezpiecznej, dobrze opłacanej pracy. Utożsamiamy się z naszymi symbolami państwowo-narodowymi: hymnem – Mazurkiem Dąbrowskiego, flagą biało-czerwoną, godłem Orła Białego. Przywołujemy Konstytucję 3 Maja – jutrzenkę wolności. I chociaż została brutalnie zniesiona, to była znamiennym przyczynkiem do walki z jarzmem zniewolenia naszego państwa oraz narodu przez mocarstwa rozbiorowe. Pokolenia wywalczyły nam wolność i dzisiaj się z niej radujemy oraz pielęgnujemy, abyśmy już na zawsze pozostali narodem wolnym z suwerenną Ojczyzną. Pamiętamy również o Ukrainie, która dziś walczy „ o naszą i waszą wolność”, aby i tam wkrótce zapanowały pokój i wolność.
3 Maja w kościele katolickim w Polsce obchodzi się uroczystość Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski. Nawiązuje ona do bardzo ważnych wydarzeń z historii naszej Ojczyzny: obrony Jasnej Góry przed Szwedami w 1655 roku, ślubów króla Jana Kazimierza, w szczególności powierzenia królestwa opiece Matki Bożej oraz do uchwalenia wspomnianej wcześniej Konstytucji 3 Maja. Święto wyraża przede wszystkim wiarę narodu polskiego w opiekę Bożą, którą Polacy doświadczyli i cały czas doświadczają za pośrednictwem Maryi. To do Niej modlił się naród o odzyskanie przez Polskę wolności. Ona od wieków otacza nas płaszczem troski i wszechstronnej opieki.
W życiu każdego człowieka bardzo ważna jest prawda. Szukamy wciąż prawdy, chcemy żyć prawdą. Pragniemy prawdy w życiu, książce, teatrze, filmie, w wiadomościach podawanym nam przez media tj. prasę, radio, telewizję, internet. Wymagamy prawdy od innych, a czy sami żyjemy prawdą? Czy jesteśmy zawsze sobą, czy jesteśmy prawdziwi? Często mówimy w rozmowie z innymi ludźmi: „Doskonała muzyka”, „Przepiękny przebój”, „Wybitny film”, „Jaka pouczająca sztuka”, „Co za rzeźba”, „Ale dobry, fachowy obraz”, „Wspaniała książka”. Czy jednak tak naprawdę myślimy? Czy to jest nasze zdanie, czy kogoś innego?, A może tak naprawdę nam się to nie podoba, jest dla nas jakieś obce, zupełnie niezrozumiałe, sprzeczne z naszymi wartościami, z naszym światopoglądem chrześcijańskim. Powtarzamy cudze opinie, bo chcemy być uważani za osoby „nowoczesne”, „mądre”, takie na miarę XXI wieku”. Ależ to obłudne. Nauczmy się nazywać rzeczy po imieniu. Kiedyś usłyszałem od kogoś „idę w góry, bo brakuje mi jeszcze parę punktów, aby zdobyć złotą odznakę, zobaczysz, iż mimo, że na tablicy orientacyjnej jest napisane: długość trasy siedem godzin, to ja ją pokonam w pięć”. Jeśli się idzie na górską wycieczkę tylko po to, aby zdobyć brakujące punkty, albo przejść trasę tak szybko, to myślę sobie po co iść. Przecież wtedy nie staniemy się lepszymi ludźmi, ale wręcz gorszymi. Nie zobaczymy niczego, co piękne, wzniosłe. Nie zauważymy obłoków wtopionych w góry, falującego zboża, śpiewu ptaków, zieleni, nie odczujemy spadających na nas promieni słońca, ani chłodzącego nas powiewu wiatru, nie uchwycimy tego zachwytu, który daje nam przyroda, przez samego Boga.
Może też być przeciwnie. Wtedy, gdy zgrywamy się na takiego człowieka, którego nic nie obchodzi, któremu nic się nie podoba, tylko bezustannie krytykuje wszystko i wszystkich na około. Chcąc zwrócić na siebie uwagę wybrzydza, kpi, lekceważy kogoś, coś, chociaż tak naprawdę, co innego o tym wszystkim sądzi. Należy wystrzegać się w życiu próżności. Trzeba zawsze mówić prawdę, czy się to komuś podoba, czy też nie. Bądźmy zawsze prawdomówni i prawdziwi, w tym co mówimy oraz czynimy w życiu, a wtedy będziemy naprawdę ludźmi szczęśliwymi i wolnymi ku chwale Boga.
Kazimierz Surzyn
Źródła:
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!