Wierzymy mocno w to, iż Bóg jest Stwórcą wszystkiego, a przede wszystkim świata i człowieka. Aby tak naprawdę spotkać Boga trzeba wejść w świat. Nie wystarczy jedynie oglądać piękna przyrody w czterech porach roku. Taka wizualizacja świata to jest zdecydowanie za mało. Nie możemy przecież tylko podziwiać przyrody i spostrzegać ją tylko jako jakiś przedmiot, pozostający na zewnątrz nas. Świat bowiem jest rzeczywistością, którą my wszyscy stanowimy i którą powinniśmy chłonąć całym sobą.
Zatem wejść w świat to pójść do sadu i w uniesieniu patrzeć jak rozkwitają pąki drzew, jak po zimowej bieli budzi się świat do życia, chłonąć zieleń, to iść do lasu i podziwiać jego piękno w postaci rozłożystych drzew, śpiewu ptaków oraz zwierząt w nim mieszkających, stanąć pośrodku łąki i spoglądać na bujność traw, polnych kwiatów, wdychać czystość powietrza. Piąć się po szlakach Beskidów w spiekocie słońca, pić źródlaną, życiodajną, zimną wodę z górskich potoków, palić ogniska, spać pod namiotami, wyjść w nocy z domu i zachwycać się rozgwieżdżonym niebem. Wejść w świat to leżeć na plaży, czuć i wchłaniać całym sobą promienie słońca, kąpać się w rzekach, w morzu. Jeść pachnący zbożem chleb, owoce z sadu, leśne jeżyny. Wejść w świat to spacerować po usłanym dywanie szeleszczących liści jesienią, zrobić naszyjnik z czerwonych korali jarzębiny dla kogoś wyjątkowego. Wejść w świat to jeździć na nartach, łyżwach, lepić bałwana z dziećmi, dotykając dłońmi uroku zimy. Wejść w świat to poznać wtopione w krajobraz stare zamki, warownie, przydrożne kapliczki, figurki, zabudowę wiejską i miejską, odkrywać w zabytkach elementy architektury greckiej, rzymskiej, romańskiej, gotyckiej, renesansowej, barokowej, podziwiać współczesne budowle, gmachy, mosty, wiadukty, podróżować samochodem po autostradach, latać samolotami pośród buszu chmur. Zapewne wtedy świat nie będzie dla nas przedmiotem tylko i wyłącznie do oglądania. Ale będzie światem, z którym jesteśmy złączeni. Takim do którego należymy i w jego życiu czynnie uczestniczymy poprzez: powietrze, słońce, wiatr, deszcz, burzę, oddychanie, zmęczenie, przeżywanie i upajanie się pięknem, zachwycanie się wielkością Boga, który dał nam ten świat do mądrego w nim obcowania. Gdy tak spojrzymy na otaczający nas świat, wyrwiemy się z bierności. Dopiero wtedy możemy przeżyć pełnię szczęścia, która stanie się dla nas uniesieniem piękna, dobra, wspaniałości, koncentracji nie na sobie samych, ale na tym, co znajduje się wokół nas, czego możemy dotknąć wzrokiem, dłonią. To jest prawdziwy dar dany nam od Boga.
Wejść w świat możemy też poprzez pracę. Jednak tylko wtedy, gdy będzie ona dla nas zanurzeniem się w sprawę, oddaniem się jej, zaangażowaniem w coś naprawdę ważnego i pożytecznego. Wówczas praca stanowić będzie dla nas swoistą przygodę, będzie fascynacją, szczęściem, ponieważ to co robimy jest słuszne i ma sens. W tak wykonywanej pracy dobrze się czujemy, jesteśmy nią pochłonięci tak całym sobą, bez reszty. Im głębiej w nią wchodzimy tym bardziej czujemy się szczęśliwi. Taka praca jest darem Bożym i o taki dar pracy powinniśmy się modlić.
Bóg dał człowiekowi świat i powołał go do jego zorganizowania i urządzenia sobie mówiąc: „I czyńcie sobie ziemię poddaną”. Każdy człowiek musi się w tym świecie odnaleźć nie tylko indywidualnie, ale przede wszystkim zbiorowo. Niektórzy działają twórczo w taki sposób, że posuwają naprzód swoją wiedzą, swoimi odkryciami i usprawnieniami życie całego społeczeństwa, do którego przynależą. Tak, aby w pracy dokonywało się nasze człowieczeństwo: zachwyty, zwycięstwa, ale też rozczarowania, klęski, które trzeba pokonywać i przeistaczać ostatecznie w sukces. I tutaj pojawiają się pytania: Czy owe rozczarowania i klęski spowodują podniesienie się, pokonanie ich, czy też rezygnację?, Czy dana osoba podąży za inspiracjami?, Czy rozwiąże problem do końca, czy pójdzie na łatwiznę?, która może zaprowadzić człowieka w ślepą uliczkę, często bez dobrego wyjścia. Człowiek jako dzieło Boga musi żyć prawdą. Powinien umieć odpowiedzieć na pytania: Czy tak jak wszyscy inni czynią jest najlepiej?, Czy to co wszyscy inni ludzie mówią jest najbardziej słuszne? Niełatwo jest przecież wejść na samotną drogę myślenia oraz stanąć przeciwko temu, co wszyscy twierdzą i uważają za prawdę. Ale wysiłek ten należy podejmować. Czasem trzeba iść pod prąd, o czym tak często mówił Święty Jan Paweł II, aby sprzeciwić się niesprawiedliwości, kłamstwu, źle podejmowanej i wykonywanej pracy, nie tym ideałom, którym od wieków wierni byli nasi przodkowie, by zachwycić się prawdą i pójść za nią. Wtedy stajemy się ludźmi odpowiedzialnymi za świat i społeczność. Spotykamy Boga sami w sobie i w innych ludziach. Wiele osób szło i wciąż idzie naprzód. Byli i są oddani tej pracy, temu wezwaniu, które uczynili swoim powołaniem życia. Mimo wielkiego trudu, poświęcenia, samozaparcia, słabości osiągnęli założony cel dla społeczeństwa, dla świata. Z ich pracy korzystają inni ludzie. Z tylu nowych rozwiązań, wynalazków. I tym ludziom trzeba oddać należny hołd, gdyż odważyli się myśleć i działać dla dobra wspólnego, dla Boga, świata i ludzi.
Kazimierz Surzyn
Źródła:
Laurent Gounelle, O człowieku, który chciał być szczęśliwy, 2010
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!