Reklama


Wiara - Świadectwo

19/03/2023 08:00

Pan Józef, mieszkaniec makowskiej gminy, niedawno opowiedział mi pouczające wydarzenie z nim związane. Za jego przyzwoleniem chciałem się nim podzielić z naszymi czytelnikami.

            Był słoneczny wręcz cudowny, jesienny dzień. Piękna polska, złota jesień, zwłaszcza tu u nas w górach. Pogoda jak marzenie z czerwonymi, żółtymi, brązowymi liśćmi spadającymi  z drzew i szeleszczącymi pod stopami. Promienie słońca jeszcze bardziej czyniły przyrodę kolorową. Ciepło, przyjemnie, bajecznie. Mimo tego piękna panu Józefowi było źle. Dręczyły go pytania, na które nie mógł znaleźć zadowalającej odpowiedzi: „Czemu mam być uczciwym człowiekiem?, Czy dlatego, aby moi przyjaciele, znajomi, inni ludzie o mnie mówili dobrze?, Czy może dlatego, abym był z siebie usatysfakcjonowany, albo bym nie miał wyrzutów sumienia?, A może temu, gdyż tak nakazuje ewangelia?”. Myślał o sobie, o koleżankach, kolegach ciężko pracujących, aby utrzymać rodzinę, stworzyć dobre warunki dla dzieci. Przeciwstawiał sobie i im wszystkim takich ludzi, którzy niezbyt przejmują się życiem, którzy obejmują stanowiska kosztem rezygnacji z dotychczasowych przekonań, często też po znajomości, a nie dlatego, że mają jakieś specjalne kwalifikacje i że są tacy dobrzy w tym co robią. Wykorzystują swoją pozycję, mówią o innych, iż są nikim, słowem dorabiają się w sposób nieuczciwy.

Reklama

            Myśli nie dawały mu spokoju. Po co wobec tego jakikolwiek wysiłek, po co starania, po co uczciwie pracować?

            Pochłonięty niepokojem pan Józef postanowił pójść do sanktuarium makowskiego. Ukląkł przed cudownym obrazem Matki Bożej Makowskiej Opiekunki i Królowej Rodzin, popatrzył na Madonnę oraz tabernakulum i chyba po raz pierwszy w życiu – jak sam powiedział – zrozumiał co to znaczy Bóg jako cel życia, co to znaczy miłość do Jezusa i Jego Matki Maryi. Dotarło do niego, iż Bóg nie jest jakimś pojęciem czysto teoretycznym, zawieszonym w próżni, ale jest rzeczywistością. To On wyznacza nam ramy jego życia, jak również każdego z nas. Jest w każdej naszej sprawie, czynie, w tym co planujemy i realizujemy. Ze łzami w oczach pan Józef mówił, że to Bóg wskazuje mu drogę życia. Pomaga mu w tym jak być uczciwym, dobrym, sprawiedliwym człowiekiem podążającym do zbawienia. To Jego plan, a on chce w nim być obecny, chce w nim wzrastać. Uświadomił sobie, że bez Boga nic mu się w życiu nie uda. On go prowadzi, nadaje sens wszystkiemu co czyni. Warto więc pracować uczciwie i ponieść wysiłek, nawet cierpieć, by kiedyś zobaczyć  Boga żywego w niebie. Nie trzeba oglądać się na innych, że są tacy, czy owacy. Jeśli czynią źle trzeba im dać dobry przykład. Piękne świadectwo wiary w Boga.

Reklama

           Pan Józef, gdy wyszedł z kościoła, odniósł wrażenie jakby naraz świat się zmienił. Nic bardziej złudnego. „Nie świat się zmienił. To ja się zmieniłem. Były to dla mnie swoistego rodzaju rekolekcje, aby po chwili zwątpienia, załamania jeszcze bardziej wierzyć i ufać Bogu” – powiedział pan Józef z satysfakcją. Jest teraz spokojny, pełen radości, oparty o mocny fundament – o Boga.                                                                                                                              

 

Reklama

Kazimierz Surzyn

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama