Reklama


Wesołe targi kwiatowe w Suchej Beskidzkiej - Tomasz Siwiec (opowiadanie).

01/05/2023 11:40

- Nie wiem, czy to jest dobry pomysł, kochanie.

Mama Patrycji spojrzała na córkę, która trzymała w rękach ogromny bukiet polnych kwiatów. Były wśród nich żółte mlecze, purpurowe chabery, czerwone maki, białe złocienie i wiele innych.

- Dlaczego? Przecież jutro są targi kwiatowe na placu targowym. Wszyscy będą tam sprzedawali kwiaty.

- No tak – weszła jej w słowo mama – ale to są kwiaty doniczkowe. W większości takie, których nie znajdziesz na łące. Nie jestem pewna, czy ludzie będą twoimi zainteresowani.

Reklama

Patrycja spojrzała na swój bukiet i wsunęła nos między rośliny.

- Przecież one są piękne. Na pewno się wszystkim spodobają.

Mama wzruszyła ramionami, nie chcąc zniechęcać córki do jej pomysłu.

- Skoro tak uważasz…

 

Aby wstać tak wcześnie, musiała nastawić budzik na wpół do szóstej. Giełda rozpoczynała się od szóstej, a ona chciała tam być od samego początku. Wyszła z domu, kiedy rodzice jeszcze spali.

Gdy dotarła na miejsce, zauważyła, że na placu stoją już pierwsi sprzedawcy. Każdy z nich rozkładał na ziemi wielobarwne kwiaty w donicach, sadzonki oraz drzewka owocowe.

Reklama

Patrycja nie wiedziała, gdzie może się ustawić ze swoimi bukietami. Zaczęła więc szukać dogodnego dla siebie miejsca.

- O rany dziewczynko. Nie wiem, czy nie szkoda twojego czasu. - Zawołała lekko otyła pani z mijanego właśnie stoiska.

- Dlaczego?

- Dziecko… - parsknęła prześmiewczo. – Takie kwiaty rosną na każdej łące. Nikt tutaj nie przychodzi, aby kupować kwiaty polne.

Inni sprzedawcy roześmiali się na głos, kręcąc głowami.

- Niech spróbuje – zawołał mężczyzna z sąsiedniego straganu. - Niech zobaczy, jak ciężko się zarabia na kwiatach.

Reklama

Zawstydzona Patrycja spuściła głowę i przez moment zastanawiała się, czy mama jednak nie miała racji. A co jeśli rzeczywiście nikt nie będzie chciał kupić jej bukietów? Cała praca pójdzie na marne, a ona nie zarobi ani grosza. Tak bardzo chciała kupić sobie nowy plecak do szkoły. Cały wczorajszy dzień spędziła na zbieraniu kwiatów, a wieczór na komponowaniu niewielkich bukietów. Starała się tworzyć ładne kompozycje. Mocno rozkwitnięte kwiaty łączyła z bujnymi, zielonymi krzewami, które wypatrzyła pod lasem. Tak ułożone bukieciki zawijała w złotka, a następnie układała je w napełnionych wodą słoikach.

Westchnęła głośno, poprawiając ciężką torbę, którą dźwigała na plecach. Na samym końcu placu targowego znajdował się kawałek wolnego miejsca.

Reklama

- Jejku, dziecko – parsknęła stojąca tuż obok pani. – To nie jest miejsce na takie kwiaty.

Patrycja zaczerwieniła się na twarzy. Czuła, że oblewa ją coraz większy rumieniec wstydu.

Jednak już po chwili ku jej stanowisku zbliżył się jakiś mężczyzna. Przez chwilę z zainteresowaniem przyglądał się kolorowym wiązankom.

- Ile za taki bukiecik?

W głowie Patrycji nagle rozgrzmiała burza. W sekundzie zdała sobie sprawę, że nie pomyślała o cenie. Nie wiedziała, co ma powiedzieć. 

- Dziesięć złotych.

Pan spojrzał na nią nieco rozbawiony. Wziął jeden bukiecik do ręki i przyjrzał mu się z bliska.

Reklama

- Chyba żartujesz – stwierdził.

- To może, chociaż pięć zło…

- Dam ci za ten bukiet pięćdziesiąt złotych. Może tak być?

Patrycja myślała, że się przesłyszała.

- Oczywiście, że tak! - zawołała uradowana. Nie spodziewała się aż tak ogromnej kwoty.

- Wydaje mi się, że masz ogromny dar do robienia wiązanek – powiedział, wręczając jej banknot. - Zaraz opowiem o tym moim znajomym, bo wydaje mi się, że oni również mogą być zainteresowani twoimi kwiatami.

Patrycja była w siódmym niebie. Po chwili na jej stanowisku aż zaroiło się od klientów. Ludzie przekrzykiwali się w propozycjach, oferując Patrycji coraz większe sumy za bukiety. Inni sprzedawcy z zazdrością spoglądali na wyśmiewaną przed chwilą dziewczynkę. Nikt nie potrafił zrozumieć skąd u tych młodych ludzi, bo w większości byli tam młodzi ludzie, takie zainteresowanie zwykłymi, polnymi kwiatami.

Reklama

 

Paweł aż jęknął z rozpaczy, kiedy zobaczył, że jego rośliny zostały skradzione. Od jakiegoś czasu handlował konopiami indyjskimi, czyli popularną trawką. Interes kręcił się całkiem dobrze, ale przecież nie mógł ryzykować założenia plantacji w domu. Skraj pobliskiego lasu wydawał się do tego wręcz idealnym miejscem. Zasadzone tam konopie nikomu nie rzucały się w oczy. Teraz, jednak kiedy postanowił zerwać plony, okazało się, że ktoś był szybszy. Co prawda widział tutaj wczoraj jakąś dziewczynkę, która zbierała polne kwiaty, ale małe dziecko nie mogło przecież zabrać mu trawy! To musiał zrobić ktoś inny.

Reklama

 

Zadowolona Patrycja wracała do domu, ściskając w dłoniach spory plik banknotów. Jeszcze nie wiedziała, na co go przeznaczy, bo zapewne starczy na plecak i coś jeszcze. Wesoło podskakując, zastanawiała się, co też tak zauroczyło tych wszystkich ludzi. Czyżby zwykłe polne kwiaty? A może to te charakterystyczne spiczaste liście, które wkomponowała w każdy bukiet. Nigdy wcześniej nie widziała takich krzewów. Tak czy inaczej, był to jej wyjątkowo szczęśliwy dzień. 

 

Tomasz Siwiec.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Najnowsze wiadomości