W dobie wszechobecnych komputerów, tabletów, telefonów komórkowych, przed którymi dzieci i młodzież spędzają wiele godzin dziennie okazuje się, że można w atrakcyjny sposób wypoczywać. Przekonali się o tym zuchy i harcerze z 2 Szczepu Drużyn Harcerskich „Horyzont” z Suchej Beskidzkiej, którzy przez niemal dwa tygodnie przybywali na obozie w Pogorzelicy, przenosząc się przy tym na… grecki Olimp.
Przemiany społeczne i gospodarcze, które zaszły w naszym kraju kilkadziesiąt lat temu spowodowały, że zachłysnęliśmy się kulturą zachodu i nowoczesnością, a dziś świat cyberrozrywki pochłania młodych ludzi. Wydawać mogłoby się, że w tej sytuacji analogowy świat harcerstwa odszedł do lamusa. Jednak nic bardziej mylnego. Wręcz przeciwnie. Dzieci i młodzież coraz częściej odnajdują w nim odskocznię od codzienności. – Harcerstwo ma się bardzo dobrze. Zuchy zdobywają nowe umiejętności, znajomości, a przy tym poznają wartości, którym od lat pozostają wierni harcerze – mówi phm. Jerzy Szwed, komendant 2 SZDH „Horyzont”. Podkreśla, że podczas obozu w Pogorzelicy dzieci do 15 roku życia miały zakaz używania telefonów komórkowych, a starsi w ograniczonym zakresie i to wyłącznie w gronie nastolatków. Kontakt z rodzicami odbywał się w sposób tradycyjny, czyli poprzez pocztę.
Na telefoniczne rozmowy czy ucieczkę w świat wirtualny w Pogorzelicy nie było jednak czasu, bo atrakcji i zajęć nie brakowało, a obóz odbywał się pod hasłem „Panta rhei” („Wszystko płynie”), które przypisywane jest Heraklitowi z Efezu. Zgodnie z tą maksymą niepodobna wstąpić dwukrotnie do tej samej rzeki”, ponieważ płyną w niej już inne wody. I nad polskim morzem też tak było, gdyż każdego dnia na uczestników kolonii czekały inne niespodzianki i aktywności.
Większość pierwszego dnia uczestnicy wyprawy na drugi koniec kraju spędzili „na obozowej, spokojnej krzątaninie”. Nie zabrakło pionierki, sprzątania namiotów i poznawania zasad życia w greckim mieście, bo zgodnie z tematem wyjazdu wszystko kręciło się wokół tego starożytnego państwa. Do tego stopnia, że nawet Bałtyk został przemianowany na Morze Egejskie. – Pogodę mieliśmy znakomitą. Przez cały pobyt padało może łącznie dzień, gdyby zebrać wszystkie opady w całość. Zatem panowała iście grecka aura – wspomina Jerzy Szwed. Stąd nie brakowało okazji do plażowania, podziwiania spektakularnych zachodów słońca oraz wieczorów przy ognisku i gitarze. Były to jednak jedne z wielu atrakcji.
Pobyt w Pogorzolicy koloniści zaczęli od opracowania mapy obozowiska oraz wymyślenia nazw zastępów i szóstek. W kolejnych dniach harcerze uczestniczyli w warsztatach, podczas których doskonalili swoje umiejętności w zakresie pierwszej pomocy, a zuchy zajęły się przygotowaniami do olimpiady. Ich zadaniem było przygotowanie sałatki owocowej oraz olimpijskich atrybutów. Odbyła się gra, która przeniosła zuchów i harcerzy w różne miejsca związane z igrzyskami olimpijskimi. Były to niezapomniane zawody pełne emocji, rywalizacji i ducha sportu, gdzie każdy mógł poczuć się jak prawdziwy olimpijczyk, a konkurencje odbywały się na terenie obozu oraz plaży. Jeden z wieczorów wszyscy spędzili przed ekranem, oglądając film „Asterix i Obelix: Na olimpiadzie”.
Kolejną okazją do przeniesienia się w czasie i przestrzeni były Dionizje, czyli wielkie święto teatru. Cały dzień dzieciom i młodzieży zajęły przygotowania do wieczornego przedstawienia greckich mitów. W ten sposób wszyscy poznali historie m.in. Hermesa, Afrodyty czy Narcyza. Zuchy i harcerze mogli poczuć się jak w prawdziwym teatrze dzięki profesjonalnemu przygotowaniu przez występujących strojów, charakteryzacji oraz scenografii.
Pobyt w Pogorzelicy urozmaicony został wycieczkami. Koloniści wyruszyli kolejką do Trzęsacza, gdzie znajdują się ruiny kościoła św. Mikołaja. Zuchy odkryły także piękny świat motyli, a harcerze poznali podczas wędrówki uroki nadmorskich miejscowości. Innego dnia koloniści odwiedzili Kołobrzeg, w którym w muzeum 6D wysłuchali historii rybaków, zamieszkujących dawne tereny nadbałtyckie. Następnie zwiedzili miasto, podziwiając m. in. pomnik zaślubin z morzem oraz latarnię morską. Prowadzi na nią 109 schodów, które warto było pokonać, gdyż rozpościerający się z tarasu widok zapierał dech w piersiach. Jak przystało na wakacje nad morzem nie zabrakło również pysznych lodów i gofrów.
W drugiej części obozu zuchy doskonaliły swoje umiejętności manualne poprzez uczestnictwo w warsztatach garncarskich i ponownie przeniosły się w czasie. Tym razem do starożytnej Sparty. Wykonały hełmy, które są niezbędnym elementem stroju każdego wojownika. Natomiast harcerze natomiast tajniki musztry.
Podczas ostatniego pobytu na plaży zuchy przygotowały rzeźby z piasku o tematyce mitologii greckiej, aby uwiecznić obozowe wspomnienia harcerze wykonali własnoręcznie pocztówki, które zostały ocenione w anonimowej ankiecie. A będzie co wspominać, bo wspomniane wyżej zajęcia i wycieczki to tylko jedne z wielu atrakcji, które przez blisko dwa tygodnie czekały na dzieci i młodzież w Pogorzelicy. Stąd, gdy ostatniego dnia pobytu przyszło im składać obóz niejednemu w oku kręciła się łezka. Pewne jest, że będą jeszcze długo wracały myślami do dni spędzonych nad "Morzem Egejskim", a zawarte znajomości (w obozie uczestniczyły także dzieci z Wadowic i Kalwarii Zebrzydowskiej, będące członkami Hufca Ziemi Wadowickiej) być może przetrwają nie miesiące, a lata.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze