Niecodzienne wydarzenie miało dziś miejsce na terenie Nadleśnictwa Sucha. Na wolność wypuszczono trzy sowy, przywracając je tym samym naturze. A jeszcze pół roku temu wisiało nad nimi widmo śmierci!

22 kwietnia pracownicy Gminnego Zakładu Komunalnego w Zembrzycach przyjechali wyczyścić tarnawskie ujęcie wody pitnej. Wówczas dostrzegli w pobliżu zbiornika powalonego, spróchniałego buka. Niby nic nadzwyczajnego. Tyle tylko, że stare drzewo łamiąc się doprowadziło do zniszczenia stanowiska lęgowego czwórki małych sów. Niestety jedno z piskląt nie przeżyło upadku. Trzem pozostałym groziła śmierć z rąk drapieżników. I tylko dzięki spostrzegawczości pracowników komunalki ptaki zdołały ocalić życie. Mężczyźni powiadomili o zdarzeniu pracowników nadleśnictwa, a ci już wiedzieli co dalej robić.
Jako, że nie udało się zaobserwować pary rodzicielskiej, zabezpieczone pisklaki zostały bezpiecznie przetransportowane do Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt "Leśne Pogotowie przy Nadleśnictwie Katowice" w Mikołowie prowadzonego przez Jacka Wąsińskiego. W nim przez pół roku rosły i nabierały sił, ucząc się zarazem samodzielności. Dziś nastał czas przywrócenia puszczyków naturze. - Akcja udała się dzięki ścisłej współpracy z Leśnym Pogotowiem. Jest to schronisko dla dzikich zwierząt, które zostało założone w 1993 roku przez leśnika Jacka Wąsińskiego, pracownika Nadleśnictwa Katowice. Ośrodek znajduje się w Mikołowie-Kamionce w woj. śląskim. Celem schroniska jest rehabilitacja i wychowanie osieroconych dzikich zwierząt, które trafiają tu z terenu całego województwa śląskiego i nie tylko – podkreślają pracownicy Nadleśnictwa Sucha.

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze