Choinka – bez niej nie wyobrażamy sobie Świąt Bożego Narodzenia, która towarzyszy nam od wielu lat. Dekorujemy ją różnymi symbolicznymi ozdobami. Pod choinką stawiamy szopkę betlejemską ze świętą rodziną. Są tam wyczekiwane przez wszystkich prezenty będące dowodem uznania, życzliwości i pamięci o naszych bliskich. Zwyczaj posiadania choinki w Święta Bożego Narodzenia pochodzi z Niemiec. Według legendy z tego kraju, pewien gospodarz wracając w Wigilię drogą przez las do domu, zobaczył jak przez gałązki świerka migotały gwiazdki. Wydawało mu się, że znajdują się one na drzewku. Mężczyzna z zachwytu nie mógł oderwać oczu od tego cudownego zjawiska. Postanowił więc ściąć drzewko, a następnie zabrał je do domu i ubrał różnymi ozdobami. Sąsiedzi, gdy to ujrzeli zrobili tak samo. Wkrótce zwyczaj ten rozpowszechnił się w niemieckich wioskach i miastach. W Polsce ubieranie choinki wprowadzono na przełomie XVIII i XIX wieku, głównie po to, aby zapewnić domownikom szczęście i dobrobyt. Wcześniej w domach u sufitu izby wieszano jodełkę wierzchołkiem w dół. Nazywano ją podłaźniczkiem i przystrajano błyszczącymi ozdóbkami. Zawieszano też pająka ze słomy i bibuły oraz tzw. światy tj. ozdoby z opłatka wiszące koniecznie na włosiu końskim. Mamy również polską, góralską legendę o choince świątecznej. Mówi ona o tym, jak to niedźwiedź pragnął pokłonić się Jezusowi, gdy tylko dowiedział się o Jego przyjściu na świat. Chcąc też coś Dzieciątku podarować wyrwał jodełkę i pobiegł do Betlejem. Mijając liczne górskie rzeki, potoki oraz strumyczki kropelki wody osiadały na drzewku, po czym zamieniały się w błyszczące kryształki lodu. Właśnie taką ślicznie przystrojoną choinkę niedźwiedź postawił u żłóbka Jezusa i złożył hołd Maleńkiemu. Na pamiątkę tego wydarzenia w naszych domach podziwiać możemy co roku przepiękne choinki. Dawniej gospodarze ozdabiali obory gałązkami świerka albo jodły, aby zwierzęta były zawsze dorodne i zdrowe. Nasi przodkowie według podania wierzyli, ze zwierzętom o północy mówiło się ludzkim głosem znacznie lepiej przy igliwiu. Gospodynie zaś na choinkę wypiekały ciasteczka w kształcie gwiazdek, serduszek, kółeczek, które owijały w papier srebrny lub złoty. Wieszano też pierniczki, cukierki, pozłacane albo posrebrzane szyszki, anielskie włosy, ozdoby ze słomy, barwionych opłatków oraz różnokolorowych bibuł. Drzewko dekorowano również orzechami i zasuszonymi owocami zawiniętymi w lśniący papier. Na drzewku wieszano też dużo jabłek. Zwykle ogonki owoców były małe, toteż w ich miejsca wkładano patyczki, a do nich przytwierdzano nitki. Tak przygotowane jabłka zawieszano na świątecznym drzewku. Symbolizują one możliwość przejścia z ziemskiego życia do nieba. Zapewniają człowiekowi zdrowie, urodę i witalność przez całe życie. Stanowią też pożywienie dla dusz pokutujących, które w Wigilię odwiedzają nasze domy. Dziś choinkę najczęściej przystrajamy gwiazdą, łańcuchami, bombkami i lampkami. Każda z tych ozdób stanowi swoisty symbol. Gwiazda, którą nakładamy na czubek drzewka świątecznego symbolizuje Gwiazdę Betlejemską, wskazującą Trzem Królom drogę do miejsca narodzin Jezusa. Droga do Betlejem choć oświetla ją gwiazda nie jest łatwa, ale trzeba iść, pokonując trudności, bo to jest droga wiary, do Boga, do wiecznej światłości, do raju. Gwiazda pomaga również dzisiaj tym, którzy wyjechali z domu rodzinnego w odległe strony, aby na święta do niego powrócili i wspólnie z pozostałymi świętowali. Łańcuchy na drzewku są symbolem węża – kusiciela, szatana, przed którym trzeba się strzec, aby nie zawładnął naszymi sercami i nie doprowadził nas do wiecznego potępienia. Bowiem ludzie ciągle są w niewoli grzechu. Łańcuchy umacniają też familijne więzy m.in. przyjaźni, miłości, szacunku, wdzięczności, przywiązania. Strzegą dom i domowników przed nieszczęściami. Bombki nawiązują do życzliwego nastawienia innych ludzi do domu i jego mieszkańców oraz chęci niesienia im pomocy w rozwiązywaniu problemów. Lampki pięknie świecące na drzewku symbolizują ogień, który ogrzewał Jezusa w stajence betlejemskiej. Są również symbolem światła Chrystusa, pokoju, dobroci, radości z przeżywania świąt. Przypominają o nieustannej Bożej miłości do wszystkich ludzi. Przy choince świątecznej czytamy Ewangelię, dzielimy się opłatkiem, spożywamy wigilijne dania i śpiewamy kolędy. Jest miło, ciepło, radośnie, świątecznie. I takich świąt przy choince wszystkim czytelnikom życzy autor niniejszego tekstu.
Wigilijna jemioła pod którą domownicy przed spożyciem dań wigilijnych łamią się opłatkiem i składają sobie życzenia. W czasie Świąt Bożego Narodzenia ozdabia nasze mieszkania. Wykonujemy z niej stroiki, bukiety w wazonach, wieszamy ją u sufitu nad wigilijnym stołem, w kuchni lub nad progiem frontowych drzwi. Symbolizuje przede wszystkim życie, zdrowie, miłość, szczęście, dobrobyt, płodność i nieśmiertelność duszy. Jemioła jest zawsze zieloną rośliną, która pasożytuje na drzewach, szczególnie na topolach, brzozach i sosnach. Występuje głównie na terenie Azji, w Afryce, Australii i w niemal całej Europie. W starożytności twierdzono, iż jemioła jest darem od bogów. Już druidzi, którzy tworzyli jedną z najwyższych klas społeczności celtyckiej czcili jemiołę, przypisując jej nadprzyrodzone moce. Używali jemioły m.in. do leczenia chorób i ochrony domostw przed złymi duchami. Pamiętam jak moja babcia mówiła mi, że gdy stanę pod jemiołą i wypowiem życzenie, to ono się spełni. Twierdziła też, iż osoby zakochane powinny całować się pod jemiołą, aby ich związek pozostał trwały, mimo życiowych trudności. Osobom zwaśnionym radziła, by stanęły pod nią, gdyż wtedy będzie łatwiej się im pogodzić i przebaczyć wzajemne urazy. Od babci również wiem, że po Świętach Bożego Narodzenia nie wolno wyrzucać jemioły. Należy ją przechowywać w domu przez cały rok, ponieważ w przeciwnym razie utraci swoją magiczną moc. Babcia przyrządzała także napar z ususzonych liści jemioły zalanych wrzątkiem. Pamiętam jak zawsze wyrzucała jej owoce przestrzegając mnie, iż są one trujące. Napój jemioły jak twierdziła babcia wzmacnia organizm, pomaga w nadciśnieniu tętniczym, w chorobach serca, w niewydolności wieńcowej, w prawidłowym trawieniu, w miażdżycy, posiada właściwości przeciwnowotworowe, łagodzi nerwy, reguluje stres, sprawia, że jesteśmy pogodni. Gdy wypiłem taki napar rzeczywiście czułem się dobrze. Sądzę, że i dziś warto skorzystać z porad mojej babci.
Gwiazda betlejemska, inaczej poinsecja to nie tylko obiekt astronomiczny, wiodący Trzech Króli do Jezusa, aby złożyć Mu pokłon i oddać dary, ludzi, którzy powracają do domów z daleka na czas świąteczny, czy gwiazda kolędnicza, ale również popularna roślina, symbolizująca Boże Narodzenie. Uprawiana była początkowo przez Azteków, którzy z mlecznego soku sporządzali krem do golenia. Barwnik czerwony służył im do koloryzowania tkanin. Roślina stanowiła też doskonały lek na ból zębów oraz gorączkę. Dawna legenda opowiada o tym, jak aztecki wojownik uraczył swoją dziewczynę białą poinsecją. Z radością przyjęła kwiat, który wkrótce przemienił się w czerwony, jak mawiano na znak ich wielkiej miłości. Stąd Aztekowie nazywali roślinę gwiazdą miłości. Była znana tylko w Meksyku do początku XIX stulecia. Gatunek odkrył Joel Roberts Poinsett (1779 -1851), amerykański lekarz, dyplomata, właściciel niewolników oraz botanik-amator. Blisko 200 lat temu jako pierwszy ambasador USA w Meksyku przywiózł z niego tę śliczną roślinę do Stanów Zjednoczonych. Zmarł 12 grudnia i na jego cześć Kongres ustanowił ten dzień Dniem Poinsecji. Kwiaty zwane są również gwiazdami betlejemskimi, gdyż przypominają swoim kształtem biblijną gwiazdę, a kolor czerwony nawiązuje do krwi Chrystusa albo wilczomleczami pięknymi lub nadobnymi ze względu na mleczny sok. Najpopularniejsze są gwiazdy czerwone. Mają też inne kolory: kremową biel, ciemny burgund, odcienie pomarańczowe, różowe, łososiowe. Przynoszą miłość, szczęście, pomyślność dlatego często trafiają do bukietów ślubnych. Przyozdabia się nimi: domy, kościoły, urzędy, sklepy itp. Według legendy pewna meksykańska dziewczyna pragnęła podarować jakiś prezent Jezusowi na Wigilię, ale nie posiadała pieniędzy, aby go kupić. Idąc do świątyni zerwała przy drodze rosnące rośliny a następnie przyozdobiła nimi ołtarz. Wiedziała, że Bóg przyjmie każdy dar z serca ofiarowany. W pewnej chwili zielone liście cudem stały się intensywnie czerwone. Roślinę nazwano kwiatem Bożego Narodzenia. Pamiętajmy, iż gwiazda betlejemska zawiera w tkankach trujący biały sok mleczny. Jednak aby spowodowała zatrucie człowiek musiałby zjeść około 600 liści albo wypić pół litra soku. Najlepiej rośnie w jasnym miejscu, ale nie może być narażona na silne promienie słońca, ponieważ przylistki stracą kolor. Bardzo lubi ciepłe miejsca około 20 – 22 °C, nie znosi zimna i przeciągów. Należy ją podlewać wtedy, kiedy podłoże w doniczce jest lekko przyschnięte. Często jest po świętach wyrzucana. Jednak można przez odpowiednią pielęgnację sprawić, iż za rok także zmieni kolor np. na czerwony tak bardzo znamienny w Boże Narodzenie. W tym celu należy na przełomie lutego i marca ograniczyć podlewanie. Przenieść roślinę do chłodnego miejsca 10 – 16 °C. Pod koniec kwietnia przyciąć pędy rośliny do wysokości około 10 cm od ziemi oraz przesadzić do świeżego podłoża. Następnie umieszczamy ją w nasłonecznionym miejscu np. na balkonie, czy w ogrodzie, (jeśli tam to można doniczkę włożyć do dołu wykopanego w ziemi, bo wtedy będzie trzymać wilgoć). Podlewamy coraz obficiej, ale nie przelewamy. Aby poinsecja zakwitła na kolejne święta Bożego Narodzenia już we wrześniu koniecznie musimy skrócić jej długość dnia, nakrywając roślinę czarnym materiałem lub skrzynką na 14 godzin dziennie. Po ośmiu tygodniach można dostarczyć jej światła przez cały dzień, a nawet sztucznie doświetlać. Niech i ta gwiazda betlejemska niesie nam radość świętowania w zdrowiu, szczęściu, oraz w miłości.
Kazimierz Surzyn
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze