31-letnia Karolina Wita-Banaszak i jest szczęśliwą żoną i mamą dwójki wspaniałych chłopców. Piotrek jest 13-letnim, dorastającym chłopcem o dużej inteligencji, a Sebastian, pięcioletnim urwisem, ogromnie ciekawym świata, a wiedzę pochłania całym sobą. Z zawodu jest pedagogiem. Jeszcze do niedawna pracowała w szkole integracyjnej, ale teraz walczy o życie! Jej organizm zaatakował chłoniak. Po kosztownej terapii wróg zaatakował ponownie. Ratunkiem jest potwornie droga terapia w Izraelu.
Życie Karoliny Wity-Banaszak wywróciło się do góry nogami w listopadzie 2019 roku. - Wydawało mi się, że to zwykłe zapalenie oskrzeli, no w najgorszym wypadku zapalenie płuc. Niestety moje przypuszczenia nie potwierdziły się. Pani doktor wypisała mi skierowanie na zdjęcie rentgenowskie klatki piersiowej, na którym jak się okazało widoczny jest ogromny guz (ok. 17x12x10 cm) – wspomina krakowianka, która w niedługim czasie znalazła się w szpitalu, gdzie pobrano wycinek do histopatologii. To był jeden z wielu ciężkich momentów na jej drodze do zdrowienia. Czas oczekiwania na wynik histopatologiczny jest dla człowieka czasem smutku, bólu i zamartwiania się o przyszłość. Po 10 dniach otrzymała wynik, w którym przeczytała najgorszą rzecz w życiu - pierwotny chłoniak śródpiersia rozlany z dużych komórek B.
Pani Karolina szybko udała się na prywatną wizytę do lekarza hematologa, który skierował ją do szpitala na rozpoczęcie chemioterapii. Pierwszy kurs rozpoczął 14 stycznia 2020 roku. Był to bardzo trudny dzień. Pierwsza linia chemioterapii nazywała się R-chop i wynosiła 8 cykli co dwa tygodnie. Badania PET, które miała wykonywane podczas leczenia wykazywały tendencję do regresji choroby. Po ostatnim kursie z tej linii okazało się, że choroba owszem wycofuje się, ale te 8 cykli to za mało, aby ją pokonać. I przez kolejne miesiące toczyła ciężki i kosztowny po nierefundowany bój. - Pieniądze, które dotychczas były zbierane przeznaczałam na leki ratujące życie, rehabilitację i wizyty u lekarzy. W trakcie leczenia mój chłoniak okazał się bardzo, ale to bardzo trudnym przeciwnikiem. Obecnie jest to piąty raz, gdy atakuje moje już i tak zmęczone ciało – pisze załamana Pani Karolina. Kręgosłup szyjny, w którym zamieszkał, daje objawy neurologiczne, które utrudniają mi funkcjonowanie. Powoduje ponownie duże trudności z pisaniem, jedzeniem i ruchami precyzyjnymi. Trudności z koncentracją, zapamiętywaniem spowodowane są z kolei zmianami pojawiającymi się w potylicy. - Gdy wydawało mi się, że już nie ma dla mnie szansy, pojawiła się propozycja leczenia w Izraelu. Metodą stosowaną w tamtejszym szpitalu jest metoda CAR-T. W Polsce tę metodę stosuje się, a nawet refunduje tylko w niektórych przypadkach chłoniaka. Niestety w moim przypadku tak nie jest. Ta metoda jest ostatnią możliwą szansą na wygranie życia – mówi krakowianka. Pokazuje kosztorys, z którego wynika, że terapia to jedynak koszt sięgający miliona złotych tys. zł
Podane kwoty nie obejmują przelotów, wyżywienia jak i noclegu. Wszystkie dodatkowe badania oraz dodatkowe zabiegi medyczne takie jak przetaczanie krwi czy scyntygrafia kości są naliczane jako koszt dodatkowy. - Najważniejsze jest, aby znaleźć się w szpitalu w Izraelu jak najszybciej, aby moje marzenie o cudownym życiu było możliwe. Pomimo trudności, które napotkałam przez ostatnie 2,5 roku nadal uważam że w życiu najważniejsze i najfajniejsze jest życie – mówi. Na subkoncie w Fundacji obecnie posiada 141 722,60 zł. Na start do kliniki w postaci depozytu potrzebuje 80 tys. USD, potem w ciągu procesu leczenia dodatkowe 147 tys. USD. to ogromna kwota , bez Was nie dam rady .
.Osoby, które chcą wesprzeć leczenie Karoliny Wity-Banaszak mogą przekazać na jej rzecz darowiznę poprzez portal licytuje-pomagam.pl, na którym uruchomiono zbiórkę "Moja ostatnia szansa na życie".
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze