Jeszcze przez miesiąc na terenie całego kraju Państwowa Straż Pożarna dokonuje kontroli schronów i miejsc schronienia, dokonując ich inwentaryzacji. Służby uspokajają, że są to działania prewencyjne.
Dwumiesięczna akcja zaczęła się już kilka tygodni temu. Samorządy miały wskazać Państwowej Straży Pożarnej obiekty, w których znajdują się schrony i miejsca schronienia. Obecnie wszystkie obiekty są odwiedzane przez strażaków, wnikliwie oglądane i weryfikowany jest ich stan techniczny. - Są to działania prewencyjne, związane z zarządzaniem kryzysowym i zagadnieniami dotyczącymi ochrony ludności – informuje Joanna Paździo, rzecznik prasowy wojewody małopolskiego. Nie sposób jednak nie wiązać ich z sytuacją geopolityczną i trwającą wciąż wojną na Ukrainie. Zresztą niedawno także prewencyjnie do gmin trafiły tabletki jodku potasu, które podaje się w przypadku skażenia radioaktywnego.
Według wstępnych szacunków w całej Polsce jest ponad 60 tys. schronów. Większość z nich powstała w latach pięćdziesiątych minionego wieku, w okresie zimnej wojny. Gdy realne zagrożenie konfliktem zbrojnym między Zachodnią Europą a Blokiem Wschodnim przestano o nie dbać i zaczęto przerabiać na magazyny, schowki, a w blokach na tzw. komórki lokatorskie. Stąd obecne kontrole mają na celu weryfikację ich stanu, zewidencjonowanie, a w dużych miastach sprawdzenie czy w ogóle jeszcze istnieją.
Z naszych informacji wynika, że na początku grudnia Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji dokona podsumowania wniosków pokontrolnych i na konferencji prasowej lub w innej formie przedstawi je opinii publicznej. Słychać również głosy, że resort ma dofinansować modernizację tych obiektów, a także przygotować pełną listę, która zostanie udostępniona społeczeństwu na wypadek konieczności ukrycia się. Nie można wykluczyć, że będzie ona miała formę aplikacji komórkowej.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Na terenie Suchej Beskidzkiej jest coś co chociaż w przybliżeniu spełnia definicję schronu?!
Podobno są ale tylko dla "dygnitarzy powiatowych" :(. Ale nawet oni nie wiedzą w którym miejscu:)))
W razie czego można udać się do najbliższej stacji metra. Wystarczy przejść jakieś 350km.
W jakim stopniu ten pseudoartykul dotyczy powiatu suskiego. Powodzenia pisarzowi. "Trudne sprawy". Ktos chce zaistniec w polsacie:)))
Schrony? A są takie? Są ale zasypane ziemią i śmieciami koło dworca PKP w suchej. Na to powinny iść miliony a nie na kręgielnie. W powiecie suskim nie ma ani jednego schronu bo piwnica nim nie jest.
Na terenie Suchej Beskidzkiej jest coś co chociaż w przybliżeniu spełnia definicję schronu?!
Podobno są ale tylko dla "dygnitarzy powiatowych" :(. Ale nawet oni nie wiedzą w którym miejscu:)))
W razie czego można udać się do najbliższej stacji metra. Wystarczy przejść jakieś 350km.