11 lutego obchodzimy Ogólnopolski Dzień Dokarmiania Zwierzyny Leśnej. To dobra okazja, by zatrzymać się na chwilę i zadać sobie pytanie: czy nasza pomoc na pewno jest pomocą? Babiogórski Park Narodowy od lat mówi w tej sprawie jasno – dokarmianie dzikich zwierząt nie jest dobrym rozwiązaniem. Często przynosi więcej szkód niż pożytku.
Zdjęcie udostępnione przez Park pokazuje wymowną scenę. Karmnik, który miał być „stołówką” dla ptaków, stał się punktem obserwacyjnym dla drapieżnika. Tam, gdzie człowiek regularnie wysypuje ziarno, szybko pojawia się ktoś, kto liczy na łatwy obiad. W tym przypadku kot zrozumiał mechanizm błyskawicznie. To prosty przykład tego, jak dobre intencje mogą uruchomić niebezpieczny łańcuch zależności.

Pierwszy problem to niewłaściwa dieta. Ludzkie jedzenie nie jest przystosowane do potrzeb dzikich zwierząt. Sól i przyprawy mogą prowadzić do poważnych zaburzeń gospodarki wodnej i uszkodzeń nerek. Pieczywo, tak chętnie rzucane ptakom czy ssakom, powoduje u ptaków m.in. kwasicę żołądka oraz tzw. „anielskie skrzydło” – deformację stawów, która uniemożliwia latanie. Przetworzona żywność prowadzi do otyłości, próchnicy i stanów zapalnych układu pokarmowego. To, co dla nas jest przekąską, dla zwierząt bywa trucizną.
Drugi problem to utrata naturalnego instynktu. Zwierzę, które przyzwyczai się do łatwego pokarmu od człowieka, przestaje go unikać. Zaczyna podchodzić bliżej zabudowań i dróg, co często kończy się tragicznie pod kołami samochodów. Rezygnuje z migracji w poszukiwaniu naturalnego pożywienia i zostaje w miejscu, które zimą nie jest w stanie go wyżywić bez stałej pomocy. Co więcej, zacieranie naturalnego lęku może prowadzić do agresji. Niedźwiedź czy jeleń, który kojarzy człowieka z jedzeniem, może stać się niebezpieczny, gdy „oczekiwana dostawa” nie nadejdzie.
Trzeci aspekt to koncentracja zwierząt w jednym miejscu. Karmnik czy wysypane ziarno stają się nie tylko restauracją, ale też miejscem polowania. Ułatwia to zadanie drapieżnikom oraz domowym kotom. Skupienie wielu osobników sprzyja również szybkiemu rozprzestrzenianiu się chorób i pasożytów. W naturze rozproszenie jest mechanizmem ochronnym – sztuczne „stołówki” ten mechanizm zaburzają.
Babiogórski Park Narodowy podkreśla, że przyroda pod Babią Górą jest samowystarczalna. Zwierzęta od tysięcy lat radzą sobie bez naszych kanapek i resztek z obiadu. Prawdziwa troska o naturę polega na tym, by pozwolić jej pozostać dziką.
Co możemy zrobić zamiast dokarmiania? Przede wszystkim obserwować z dystansu i zabierać na szlak lornetkę, a nie torbę z jedzeniem „dla zwierząt”. Warto dbać o ciszę, by nie zmuszać ich do ucieczki i utraty cennej energii, szczególnie zimą. Należy też bezwzględnie zabierać swoje śmieci – nawet ogryzek jabłka pozostawiony przy szlaku przyciąga zwierzęta i uczy je niepożądanych zachowań.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze